Spis treści
Mikołów długo zabiegał o remont starego dworca, a dostanie nowy
O planowanym przez PKP wyburzeniu dworca w Mikołowie (woj. śląskie) poinformował za pośrednictwem facebooka burmistrz Stanisław Piechula. — Ostatnią decyzją władz PKP, Mikołowski dworzec PKP będzie wyburzony i powstanie całkiem nowy budynek. Prace projektowe trwają, a budowlane powinny rozpocząć się w 2027 roku. Cały czas zabiegaliśmy i z niecierpliwością czekamy na zapewnienie poczekalni, licząc też, że pociągów będzie coraz więcej razem z realizacją inwestycji Kolej Plus, która zapewni drugi tor, nowe perony i przystanki.
Pod postem burza, bo mieszkańcy, choć potrzebę remontu i nowych udogodnień zdecydowanie dostrzegają, z mikołowskim dworcem są po prostu zżyci. W jednym z komentarzy odezwała się nawet córka budowniczego dworca. Jedni zwracają uwagę na marnotrawstwo środków, inni piszą, że dworzec stale podnajmowany przez lokale gastronomiczne jest używany, młody i w dobrym stanie. I choć wymaga modernizacji, ulepszeń, a może nawet i rozbudowy, nie ma sensu go burzyć i zastępować nowym budynkiem.
Zobacz także: Buszko i Franta dostali w PRL-u 170 ha na rewolucyjne osiedle w Mikołowie. Powstały tylko dwa bloki
Post burmistrza to ostatni przystanek długiej drogi Mikołowa w staraniach o modernizację dworca. Zaangażował się w nią zresztą szereg polityków. Burmistrz wymienia zasłużonych: Marszałek Województwa Śląskiego Wojciech Saługa, Wicewojewoda Województwa Śląskiego Michał Kopański, posłowie Krzysztof Gadowski, Marek Krząkała, Łukasz Osmalak i senator Piotr Masłowski.
W odpowiedzi na lata starań Polskie Koleje Państwowe wylały dziecko z kąpielą. Zamiast równać do europejskich standardów, podejść do adaptacji istniejącego budynku i ograniczyć koszt środowiskowy inwestycji, postanowiły podarować miastu rozbiórkę dziedzictwa i nowy dworzec. Kolejarze zdążyli już nawet podpisać umowę z biurem architektonicznym, An Archi Group, autorem m.in. przebudowy Opery Śląskiej w Bytomiu czy przebudowy i renowacji dworca w Pruszkowie, ale i autorem dworca Łódź Kaliska, z którego korzystanie przypomina karę za grzechy najcięższe i należy do grupy prawdopodobnie najgorszych doświadczeń dworcowych w kraju, a każda przeprawa na peron ujmuje człowiekowi z godności.
Mieszkańców Mikołowa nie zapytano o zdanie, ewidentnie wzięto też w nawias wnioski władz o remont, choć projekt budynku sprawę zwiększenia dostępności ułatwia już w przedbiegach - jest tu choćby gotowy szyb windy. Obrano jednak drogę na skróty.
Architektura w deficycie: wrośnięta w kontekst i lokalność
Dworzec w Mikołowie ma dynamiczną, nowoczesną formę. Rozwiązania okien i bryły plasują go pomiędzy modernizmem a postmodernizmem. Surową elewację wykonano z jasnej cegły, ostatecznie osadzając budynek w kontekście architektonicznym Mikołowa. To idea kultywowana dziś rzadko, a szalenie ważna dla kształtowania spójnej przestrzeni i tożsamości miejsca.
Skąd ta cegła? To właśnie w Mikołowie powstało kultowe już Osiedle Nad Jamną, uważane przez krytyków architektury za jedno z ciekawszych mieszkaniowych założeń architektonicznych w Polsce. Projektowane przez legendarnego architekta Stanisława Niemczyka, choć wzniesione w technologii wielkiej płyty, zupełnie na takie nie wygląda. Bloki mają skośne dachy, elewacje z jasnej cegły, a całość łączy sieć alejek pomiędzy krzewami i drzewami. Architektura w ludzkiej skali i zupełnie niepokorna. Oddziałująca na innych architektów.
Ewidentnie oddziałała na architekta dworca. Anna Syska, dyrektorka Muzeum Miejskiego w Tychach, ustaliła, że dworzec w Mikołowie projektował Jerzy Bierwiaczonek (ur. 1949), architekt czynny, choć o zupełnie nieopisanym dorobku, w prasie pojawiający się głównie za sprawą porad architektonicznych, których udzielał czytelnikom oraz tysięcy fotografii śląskich miast, budynków i zabytków, które wykonywał, i którymi ilustrowano szereg artykułów. Przez jakiś czas działał w Tyskim Klubie Fotograficznym KRON dokumentującym Śląsk. Klubowi parę lat temu poświęcono wystawę i publikację w Muzeum Miejskim w Tychach. Dyplom inż. arch. obronił w 1973 roku na Wydziale Budownictwa i Architektury Politechniki Śląskiej.
By nikogo nie urazić, możemy oczywiście udawać, że nowe budynki dworców stawianych przez PKP również pasują do otoczenia i prezentują wysokie walory architektoniczne. Fakty są jednak takie, że współczesne inwestycje kolejowe są po prostu nijakie i wszędzie podobne - to znaczy przeważnie szare i klocowate. Budowany po rozbiórce postmodernistycznego dworca w Częstochowie nowy budynek początkowo porównywano do hiszpańskiego aquaparku (nie bez przyczyny, bo są do siebie po prostu łudząco podobne), teraz z kolei do popularnego w Polsce dyskontu, tyle że piętrowego. Nawet inwestycje mieszkaniowe (na wynajem) planowane przez PKP, wnioskując po wizualizacjach, wtłoczą w przestrzeń Warszawy budynki, z których nikt nie powinien brać przykładu. A przecież w przypadku inwestora publicznego powinno być dokładnie odwrotnie.
Zobacz także: Dworzec główny w Częstochowie do rozbiórki. Batalia o kolejny postmodernistyczny budynek przegrana
Dworce powstają według kryterium najniższego kosztu, a rola architektów jest marginalizowana - takie uroki trybu przetargowego zaprojektuj i zbuduj. Nie ma przestrzeni na odważniejsze bryły, na innowacje, na współpracę z czołowymi pracowniami architektonicznymi, na konkursy. Sztuka i walor pojawiają się na dworcach tylko wtedy, gdy były tam przed remontem, choć często i tak podchodzi się do nich po macoszemu.
Przykład z wierzchu: podczas wyczekanego przez mieszkańców remontu niewielkiego dworca w Krakowie-Płaszowie (projekt: Polimed Engineering) usunięto turkusowe kamionkowe kafelki ze ścian poczekalni komponujące się jako całość z brązowo-turkusową mozaiką wykonaną w słynnej Spółdzielni "Kamionka" w Łysej Górze przez Bolesława Książka, a projektowaną przez prof. Antoniego Hajdeckiego i Anielę Szatarę-Tymcik. Podczas modernizacji zniknęła też część mozaiki, która ewidentnie wadziła przy podziale przestrzeni na mniejsze pomieszczenia, przy czym na tabliczce informacyjnej, której treść (słusznie) zlecono największej ekspertce z zakresu ceramiki architektonicznej w Polsce, dr Bożenie Kostuch, opisana jest jako (znów: słusznie) unikalna i jedna z najciekawszych realizacji tego typu w mieście. Dziś wnętrze poczekalni jest szaro-białe, a całość oświetla jasne białe światło żarówek LED.
Z dworców regularnie znika oryginalne liternictwo, metaloplastyka, mozaiki, znikają też oczywiście całe dworce. W imię podnoszenia standardu, PKP usuwa oryginalne posadzki, neony, ławki - nierzadko projektowane przez architektów wraz z budynkiem jako dzieło kompletne i spójne. Są jednak i przypadki, kiedy zachowuje powojenne sgraffito czy mozaikę, lampy. Według jakiego klucza? Nie wiadomo.
Dworce PKP niczym suwerenne miasto w mieście
Samo PKP zdaje się stanowić nawet nie miasto w mieście, a państwo w państwie, posiadające własną sztukę konserwatorską, własne standardy estetyczne, architektoniczne i oczywiście własny system decyzyjny, niezakładający kontaktu ze światem zewnętrznym. Dworce nie stoją (całe szczęście) poza miastami, nie są wyjęte z czasoprzestrzeni. Ich architektura wrasta w krajobraz, korzystają z nich pokolenia, wiążą z nimi wspomnienia i emocje, przyzwyczają się do nich jako do jednego z elementów nierzadko centrów swoich miejscowości. Głos mieszkańców powinien mieć znaczenie.
Zobacz także: Dworzec PKP w Tarnowie jest jak Kunsthalle Koolhaasa. Popada w ruinę
Świeży przykład poza Mikołowem: Oleśnica. Wyremontowany dworzec od dekad zdobiły neony. Tego na szczycie budynku PKP nie zamierzało zachować. Mieszkańcy zdziwieni brakiem neonu zaalarmowali lokalne władze. We wpisie na facebooku do sprawy odniosła się zastępczyni burmistrza, Edyta Małys-Niczypor: — Chcę Was zapewnić, że jako miasto aktywnie zabiegaliśmy o jego powrót, przesyłając do PKP S.A. oficjalny wniosek o jego odrestaurowanie. Dlaczego neonu nie ma? Oto fakty z odpowiedzi PKP: Zły stan techniczny: Oryginalny napis był w bardzo złym stanie i nie nadawał się do naprawy. Kwestie budżetowe: Projekt modernizacji nie przewidywał montażu nowego napisu zewnętrznego, a jego odtworzenie wiązałoby się z kosztami nieprzewidzianymi w budżecie zadania.
PKP neon posiadają, odrestaurowały też dwa wewnętrzne. Ale tego najważniejszego, z napisem "Oleśnica", wnioskując z treści posta, najwyraźniej wydać tak po prostu nie chcą. — Będziemy teraz czynić starania, aby został on przekazany do Oleśnicy – chcemy go odrestaurować i znaleźć dla niego godne miejsce w przestrzeni naszego miasta, by zachować ten kawałek historii — pisze Małys-Niczypor. Na dworzec już zatem nie wróci. Pozostaje nam trzymać kciuki za Oleśnicę.
Dworzec w Mikołowie zostanie zabytkiem? Wniosek trafi do wojewódzkiej konserwator
Na informację o planowanej rozbiórce zareagowała już społeczność skupiona wokół powojennego modernizmu. Stowarzyszenie Ochrony Architektury Powojennej lada dzień złoży wniosek o wpis budynku dworca do rejestru zabytków województwa śląskiego.
— Decyzję o wyburzeniu dworca kolejowego w Mikołowie uznajemy za skandaliczną. PKP po raz kolejny decyduje się na zniszczenie młodego budynku, dodatkowo budynku tak świetnie wpisanego w kontekst Mikołowa. Już na pierwszy rzut oka widać nawiązanie do postmodernistycznego Osiedla nad Jamną oraz do śląskiej architektury osiedli robotniczych — mówi nam Jan Trojan z SOAP. — Zatrważające jest, że dworce traktowane są jak obiekt jednorazowy, po przecięciu wstęgi stają się balastem, schody ruchome potrafią być w różnych miastach nienaprawiane miesiącami, po to, by po żałośnie krótkim czasie - nieraz tylko 30 lat, jak w przypadku właśnie dogorywającego dworca w Częstochowie - zostać zburzone i zastąpione kolejnym budynkiem.
Wątek klimatyczny zdaje się być oczywisty dla wszystkich, wciąż jednak nie widać go w decyzjach PKP. — Nawet abstrahując od tego, że budowanie budynków na 20 (Poznań Główny) czy 30 (Łódź Kaliska, Częstochowa) lat jest w obliczu katastrofy klimatycznej skrajnie nieodpowiedzialne, to dworzec w Mikołowie jest po prostu wartościowym obiektem z potencjałem. Lecz zamiast go wykorzystać, PKP lata temu pozbawiło mieszkańców możliwości korzystania z budynku w jego pierwotnym przeznaczeniu — mówi Trojan.
Do obrońców dołączyła też pisarka i publicystka Olga Drenda, Mikołowianka.
Olga Drenda o planach na rozbiórkę dworca w Mikołowie
Mikołów to miasto, które szczyci się nie tylko rozmiarem „w sam raz do życia”, historyczną i współczesną architekturą, ale też harmonijnym planowaniem i klimatem sprzyjającym dobrostanowi. Tak sprofilowano markę miasta i nie bez powodu. Jako wieloletnia mieszkanka Mikołowa (chwilowo poza, ale to nie jest moje ostatnie słowo) wiem, jak dobrze można się tu czuć. Na pewno wpływa na to architektura, fakt, że wiele renowacji jest przeprowadzanych w nieagresywny sposób, że stawia się na odnawianie, a nowoczesne budynki (z pewnymi wyjątkami) mają dyskretny charakter. Wiem, że panu burmistrzowi estetyka miasta jest nieobojętna, wprowadził uchwałę krajobrazową.
Dworzec z ceglaną elewacją pasuje do naszego miasta, jest tak zgrany ze stylem słynnego osiedla Nad Jamną, że przez pewien czas byłam przekonana, że za jego projektem także stoi Stanisław Niemczyk. Prezentuje sobą solidność, niekrzykliwą nowoczesność, współgra z historyczną zabudową. Ponieważ korzystałam wiele razy z centrum przesiadkowego i dworca, wiem, że potrzebna jest poczekalnia, kasa biletowa, toaleta, które z łatwością można wprowadzić w obecnym budynku. Nie jest zaniedbany, wymaga po prostu dostosowania do potrzeb podróżnych, co o ile mi wiadomo jest możliwe. Nie trzeba stawiać zupełnie nowego budynku po to, by uruchomić poczekalnię.
Obecnie powstaje wiele budynków dworcowych, których główną zaletą jest to, że zastępują te nieczynne i zaniedbane, poza tym użytkownicy mają pod ich adresem sporo uwag. Komfort bywa w nich dyskusyjny, a estetycznie prezentują sobą „ledwie minimum”, wyglądają czasem jak rozwiązania tymczasowe, choć mówi się, że dworzec powinien być wizytówką miasta. Należy zadać sobie pytanie - czy mieszkańcy nie zasługują na jakość? Mikolowianie, patrząc po reakcjach na wiadomość o planach wobec dworca, pokazali konserwatyzm w najlepszym możliwym znaczeniu tego słowa - wolą ewolucję od rewolucji. Uważam, że głosy mieszkańców powinny zostać wzięte pod uwagę. Mamy niedaleko zresztą bardzo pozytywny przykład unowocześnienia dworca, w Wodzisławiu Śląskim.
Olga Drenda
Zobacz także: PKP S.A. nie remontuje cennych dzieł Fangora. Niszczeją pod ziemią mimo starań konserwatora