Konkurencja dla Marienbadu i Wiesbadenu
Minęły już w istocie te czasy, kiedy kuracyusz w krajowem uzdrowisku słuchał zagranicznych bywalców, opowiadających o urządzeniach maryenbadzkich,ostendzkich, wisbadeńskich, jak się słucha jakiej ponętnej baśni: z zaciekawieniem, z zazdrością, nieraz z zawiścią. Dziś ciechociński kuracyusz, w istocie,niczego do zazdroszczenia pierwszorzędnym nawet uzdrowiskom obcych krajów nie ma; w Ciechocinku uwzględniono bowiem wszystkie jego wygody, nie tylko, jako istoty chorej, ale i jako człowieka kulturalnego — pisano w tygodniku "Świat" ponad wiek temu, w 1909 roku. Ciechocinek zaczął się już mocno rozwijać, a rocznie, w celach zdrowotnych, odwiedzało go zawrotne 15 tysięcy osób. Przyciągała je lecznicza ciechocińska solanka.
Zanim to się jednak stało, przypieczętowaniem nowego, rozwojowego rozdziału uzdrowiska miało być postawienie tu gigantycznego kompleksu tężni. Był XIX wiek. Projekt zlecono architektowi prof. Jakubowi Graffowi. Ciechocinek nie miał być konkurencją wyłącznie dla krajowych uzdrowisk. Europejską konkurencję miał zjadać na śniadanie, a to tego potrzebny był wyróżniający się symbol.
i
Ciechocińska najtężnia
Tak spod ręki architekta wyszła największa tężnia na świecie. Przyjęła funkcję nie tylko leczniczą, ale i przestrzenną. Otaczała pokaźny wycinek zieleni, w ramach której zorganizowano park i architektoniczno-urbanistyczne założenie zdrojowe kontynuowane i rozwijane jeszcze kilkadziesiąt lat później, w II RP. Wzdłuż drewnianych konstrukcji podtrzymywanej przez plus minus 7 tysięcy dębowych pali wyznaczono trasy spacerowe do inhalacji.
Podzielony na trzy części ciąg tężni ma łączną długość ok. 1700 metrów, a jego wysokość to prawie 16 metrów, a więc mniej więcej tyle, ile 4-piętrowy blok. Pierwsze dwie części budowano aż cztery lata między 1824 a 28 rokiem. Trzecią dobudowano w 1859 roku.
i
W międzywojniu wewnątrz parku wzniesiono basen solankowy i modernistyczną, nowoczesną infrastrukturę uzdrowiskową według projektu legendarnego warszawskiego architekta, Romualda Gutta, który lata później przyznał, że to właśnie z tych projektów, spośród całego swojego wielkiego dorobku, był zadowolony najbardziej. Ciechocinek rozwijał się wtedy w ekspresowym tempie, przyciągając mnóstwo turystów. Tu, wewnątrz objęć tężni mieli do dyspozycji inhalatorium gwarantujące zarówno dorosłym, jak i dzieciom bezprecedensową ilość leczniczych pierwiastków. Gdyby nie wybuch II wojny światowej, zrealizowano by również dom zdrojowy projektu Gutta. Nigdy jednak nie powstał, a dziś wyłączone z użytku zabudowania dawnego basenu niszczeją pomimo statusu zabytku. Tężnia działa jednak dalej, nieprzerwanie.
Od 2017 roku jest Pomnikiem Historii i podlega ochronie konserwatorskiej. Wiele wskazuje na to, że swój tytuł największej na świecie utrzymała do dziś.
Źródło cytatu: Świat (15/1909)
Zobacz także: Wiarus był częścią powojennego odrodzenia Ciechocinka. Stoi opuszczony od ponad 20 lat