Spis treści
Mediolan w latach 50. wchodził w okres optymistycznego myślenia o swojej przyszłości. Dwie wcześniejsze dekady były burzliwe. Najpierw stał się kolebką włoskiego faszyzmu, by pod koniec wojny położyć mu kres. W tym czasie – jako ważny ośrodek przemysłowy – stał się celem dotkliwych nalotów bombowych aliantów. Dzięki zastrzykowi gotówki z Planu Marshalla powrót do świetności przebiegał jednak nadspodziewanie gładko. Nowy wieżowiec miał być jednym z symboli nowego sukcesu. Miał być zapowiedzią lepszych czasów, w których nowoczesność kojarzyła się ze smukłymi budynkami ze stali i szkła, takimi jak wieżowiec Pirelli – smukły, szklany i bezkompromisowo nowoczesny drapacz chmur, ukończony w 1960 roku tuż przy centralnej stacji kolejowej (proj. Gio Ponti, Pier Luigi Nervi i zespół). Torre Velasca powstawała niemal w tym samym czasie. Była jednak wyrazem zupełnie innego definiowania tego, czym jest modernizm.
Przeczytaj o wystawie Polski Modernizm, która odbyła się w Torre Valesca:
Rzemieślniczy charakter i ekspresowa budowa
Budowa wieżowca zaczęła się w pierwszych miesiącach 1956 roku i – jak na standardy epoki – przebiegała w tempie niemal industrialnym. Już w maju konstrukcja osiągnęła drugą kondygnację, a kolejne piętra powstawały średnio co dziesięć dni. Na początku września zrealizowano charakterystyczne rozszerzenie górnej partii, a w grudniu ukończono szkielet budynku. Całość, łącznie z wykończeniami, zamknęła się w czasie krótszym niż dwa lata. Paradoks polega na tym, że ta szybkość nie oznaczała uprzemysłowienia – przeciwnie. Wszystkie elementy konstrukcyjne wykonywano na miejscu, bez prefabrykacji, co podkreślało rzemieślniczy charakter realizacji.
Za projektem stało mediolańskie studio BBPR – zespół, który po wojnie próbował na nowo zdefiniować relację między nowoczesnością a historią. Jednym z jego kluczowych ideologów był Ernesto Nathan Rogers, redaktor „Casabella Continuità” i autor koncepcji „ciągłości” w architekturze. Torre Velasca jest najbardziej radykalną materializacją tej idei. Jej forma – zwężająca się ku dołowi i rozszerzająca w górnych kondygnacjach – przywołuje średniowieczne wieże lombardzkie, ale nie jest ich rekonstrukcją. To raczej reinterpretacja historycznego „języka”, przetłumaczona na współczesną ekspresję konstrukcyjną.
Inna definicja nowoczesności
W tym sensie wieżowiec BBPR stanowi świadome odejście od dominującego wówczas międzynarodowego stylu. Zamiast szklano-stalowej, neutralnej bryły proponuje architekturę ciężką, materialną, zanurzoną w lokalnym kontekście. Konstrukcja – pionowy wspornik stabilizowany przez rdzeń i system zastrzałów podtrzymujących rozbudowaną „koronę” – nie jest ukryta, lecz staje się podstawowym środkiem wyrazu. Torre Velasca nie tyle przedstawia formę, co ujawnia działanie sił.
Ta właśnie decyzja – by zamiast neutralnego, szklano-stalowego wieżowca zaprojektować ciężką, materialną strukturę wpisaną w historyczny kontekst – stała się źródłem jednego z najciekawszych sporów w powojennej architekturze. Dla ortodoksów modernizmu budynek był krokiem wstecz: zbyt historyczny, zbyt dosłowny w swoich odniesieniach, niebezpiecznie zbliżający się do stylistycznego kompromisu. Dla części młodszego pokolenia, skupionego wokół środowiska CIAM i późniejszego Team 10 (m.in. Alison Smithson, Peter Smithson czy Aldo van Eyck), problem był inny. Torre Velasca wydawała się zbyt skoncentrowana na samej formie, zbyt „architektoniczna”, a przez to niewystarczająco otwarta na społeczne i przestrzenne relacje miasta.
Zbyt historyczna dla jednych, zbyt formalna dla innych
Spór ten szybko wyszedł poza środowisko profesjonalne. W odbiorze publicznym wieża zyskała przydomek „grzyba” i do dziś bywa wymieniana na listach najbrzydszych budynków świata. Krytycy wskazywali nie tylko na jej formę, ale przede wszystkim na lokalizację – tak blisko mediolańskiej katedry, w krajobrazie o silnie ugruntowanej tożsamości. Inni z kolei widzieli w niej odważny, ale wyrastający z lokalnej tożsamości symbol powojennej odbudowy i włoskiego „cudu gospodarczego”. Budynek BBPR znalazł się w szczególnym zawieszeniu. Był jednocześnie zbyt historyczny dla jednych i zbyt formalny dla drugich. I właśnie dlatego stał się jednym z najbardziej znaczących obiektów przełomu lat 50. i 60. Pokazał, że modernizm nie jest jednolitym projektem, lecz polem napięć. Torre Velasca została jednocześnie nagrodzona jako jedno z najważniejszych osiągnięć swojej epoki i uznana za spektakularną porażkę. Ten paradoks nigdy nie został w pełni rozstrzygnięty. Ale też nie musiał.
Dzisiaj Torre Velasca jest po prostu ikoną architektury. Towarzyszące jej na początku emocje wygasły. Spory teoretyków architektury budzą nostalgiczne wspomnienie o czasach, gdy architektoniczne spory rozgrzewały przede wszystkim architektów, a nie rzesze komentatorów w mediach społecznościowych. To, co zostało, to unikalny charakter, który nawet dziś – niemal 70 lat po ukończeniu budynku – nie tylko zachęca do zadzierania głowy w górę w poszukiwaniu detali jego korony, ale też nieustannie pobudza do rozmyślania o tym, co jest w istocie ważne w architekturze.
Modernizacja i zmiana otoczenia
W ostatnich latach Torre Velasca przeszła kompleksową restaurację i rewitalizację. Objęta ochroną konserwatorską od 2011 roku, została poddana pracom wzmacniającym konstrukcję i przywracającym jakość materiałów. Równie istotna była zmiana jej otoczenia – przekształcenie przestrzeni wokół w strefę pieszą i ponowne włączenie budynku w życie miasta. To przesunięcie uwagi z samego obiektu na jego relacje urbanistyczne dobrze oddaje współczesne podejście do dziedzictwa modernizmu.
Dziś Torre Velasca funkcjonuje jednocześnie jako relikt sporu i jego rozstrzygnięcie. Przez ponad pół wieku obecności w panoramie Mediolanu stała się nieusuwalnym elementem miejskiej tożsamości – symbolem, który łączy przeszłość z przyszłością, tradycję z eksperymentem. Nie dlatego, że wszyscy ją zaakceptowali, ale dlatego, że nie dało się jej zignorować.
Dziękujemy, że tu jesteś. Posłuchaj naszego podcastu!