Spis treści
Warszawski cmentarz wśród pól
Jest rok 1781. Higiena w Warszawie, podobnie jak w reszcie kraju, stoi na niskim poziomie. Krajobraz zapachowy to mieszkanka odoru rozkładu, fekaliów i prób ich maskowania. Zlokalizowanie cmentarza parafii świętokrzyskiej na terenie tzw. folwarku świętokrzyskiego, na Koszykach - daleko od miasta, wśród pól - to próba przekonania mieszkańców do chowania zmarłych poza jego granicami. Dzięki temu, być może, uda się poprawić stan higieny.
Czytaj także: Architekci na krakowskich cmentarzach. Tutaj spoczywają Szyszko-Bohusz, Zin, Cęckiewicz
Wiele lat później pojawią się głosy, że nowo powstały cmentarz nie cieszył się początkowo dobrą opinią. Przyzwyczajenie do pochówków na cmentarzach przykościelnych wciąż było silne. Na nowym cmentarzu grzebano więc głównie pensjonariuszy miejskich przytułków oraz pojedynczych mieszkańców.
Z biegiem kolejnych dziesięcioleci sytuacja odwraca się jednak o 180 stopni. Cmentarz zaczyna pełnić funkcję głównej nekropolii dla południowej części Warszawy. Chowani są tu polegli podczas insurekcji kościuszkowskiej i zmarli w szpitalu Dzieciątka Jezus. Przenosi się tu również szczątki ekshumowane z cmentarza na górnej Agrykoli, a w 1818 roku - prochy i pomniki ze zlikwidowanego cmentarza Ujazdowskiego.
Miejsce spoczynku „warszawskiej elity”
Z czasem cmentarz Świętokrzyski zaczyna uchodzić za jedno z najbardziej prestiżowych miejsc pochówku w dawnej Warszawie. Spoczywają tu arystokraci, artyści, duchowni i uczeni: książę Adam Poniński, poeta Józef Lipiński, generał Józef Zabiełło, ekonomista Wawrzyniec Surowiecki, czy Elżbieta Grabowska, domniemana kochanka króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Cmentarz szybko się zapełnia. W latach 20. XIX wieku spoczywa na nim już ponad 100 tysięcy osób.
Po powstaniu listopadowym zostaje zamknięty, a nagrobki zaczynają popadać w ruinę. Ostateczna likwidacja następuje w 1860 roku. Część rodzin zdąża w wyznaczonym terminie przenieść szczątki bliskich na cmentarz na Powązkach. Pozostałe szczątki z likwidowanych grobów trafiają do zbiorowych mogił. Po likwidacji cmentarza teren przez długi czas pozostaje pusty. Część nagrobków zostaje wmurowana w ogrodzenia, a elementy niektórych grobowców wykorzystuje się w innych budowlach.
Szczątki 4242 osób na placu budowy
166 lat po likwidacji cmentarza, w marcu 2026 roku, Stołeczny Konserwator Zabytków Michał Krasucki składa zawiadomienie do prokuratury w sprawie podejrzenia jego zniszczenia. Chodzi o pięciokondygnacyjny budynek plebanii powstający na terenie dawnej nekropolii.
Czytaj także: Nie ma róży bez kolców, nie ma dworku bez domków. Zabytkowy dwór w Otwocku otoczyło 13 bloków
W 2023 roku, mimo negatywnej opinii Narodowego Instytutu Dziedzictwa, parafia św. Barbary uzyskała zgodę ówczesnego wojewódzkiego konserwatora zabytków na jej budowę. Pozwolenie jest ważne do końca tego roku. Projekt plebanii przygotowała pracownia architektoniczna Juvenes, będąca częścią firmy deweloperskiej BBI Development. Obecnie budynek znajduje się w stanie surowym - ukończono jego konstrukcję.
Skąd podejrzenie zniszczenia zabytku teraz, 3 lata po tym, jak parafia uzyskała zgodę na budowę? Jak relacjonuje Michał Wojtczuk na łamach Gazety Wyborczej:
[Ówczesny mazowiecki wojewódzki konserwator zabytków] określił (...) warunki, m.in., by przed rozpoczęciem prac przeprowadzić badania archeologiczne w formie nadzoru archeologicznego. Przy rozpoczęciu prac zostały wykopane pierwsze kości, co spowodowało, że forma nadzoru zmieniła się w badania wykopaliskowe.
Jak wykazały badania przeprowadzone na przełomie lat 2023 i 2024, mimo formalnej likwidacji cmentarza szczątki ludzkie wciąż powszechnie występują w jego granicach. Teren ten „nadal funkcjonuje jako obszar pochówków w sensie archeologicznym i historycznym”. Odkryto szczątki należące do co najmniej 4242 osób, w tym 458 mężczyzn i 872 kobiet; w przypadku 502 osób nie udało się określić płci ani wieku.
Zbiorowa mogiła i kontynuacja budowy
Mimo tych ustaleń prace budowlane były kontynuowane. Odkryte szczątki pochowano w 2024 roku na cmentarzu w Jawczycach. Uroczystości pogrzebowe poprzedziła msza święta odprawiona przed symboliczną urną w kościele św. św. Piotra i Pawła. W miejscu ponownego pochówku ustawiono nagrobek z napisem: „Tu spoczywają szczątki z dawnego Cmentarza Świętokrzyskiego”.
Czytaj także: Konserwator planuje wpis Domu Książków do rejestru zabytków. To już oficjalne - i niemal bezprecedensowe
Ze względu na obecność licznych szczątków ludzkich na terenie dawnego cmentarza w 2026 roku Stołeczny Konserwator Zabytków nie wydał zgody na budowę przyłącza wodno-kanalizacyjnego. "Zabytkiem jest już więc nie teren po cmentarzu (...) a sam cmentarz, który przetrwał od ponad 150 lat" — przekazał PAP Michał Krasucki. Michał Krasucki podkreślił, że roboty ziemne prowadzone w 2024 roku na obszarze wpisanym do rejestru zabytków doprowadziły do nieodwracalnego naruszenia i zniszczenia zabytku. Inwestor, w odpowiedzi, złożył odpowiednie odwołanie do wojewódzkiego konserwatora zabytków.
Równolegle wojewódzki konserwator zabytków wszczął postępowanie wyjaśniające. Ustalono, że trwające około pół roku wykopaliska, prowadzone na zlecenie inwestora, nie były na miejscu nadzorowane przez pracowników MWKZ. Niewykluczone, że w tej sprawie również zostanie złożone osobne zawiadomienie do prokuratury.
Komentarz rzeczniczki Parafii św. Barbary
Poprosiliśmy o komentarz Parafię św. Barbary. Monika Sarnecka, Rzeczniczka:
„Parafia bez pewności co do możliwości oddania do użytkowania budynku, nie może ponosić ryzyka dalszego finansowania prac budowlanych. To z pewnością opóźni rozpoczęcie funkcjonowania tego nowoczesnego centrum ewangelizacji, w którym mają się znaleźć m.in. kancelaria parafialna wraz z archiwum, pomieszczenia dla wspólnot i grup duszpasterskich oraz sale konferencyjne i edukacyjne. Będą odbywać się tam spotkania formacyjne i konferencje duchowe, wydarzenia kulturalne, pokazy filmowe i warsztaty. Najważniejszą częścią centrum będzie kameralna, ogólnodostępna kaplica.
W naszej ocenie decyzja Stołecznego Konserwatora Zabytków jest niezrozumiała i podważa zasadę zaufania do instytucji publicznych, bowiem z jednej strony z upoważnienia Prezydenta m.st. Warszawy, przy zgodzie Konserwatora, wydawane jest pozwolenie na budowę Nowego Domu Parafialnego, a z drugiej strony, już podczas budowy, Stołeczny Konserwator Zabytków odmawia przyłączenia budynku do sieci wodno-kanalizacyjnej.
Co warte podkreślenia, Stołeczny Konserwator Zabytków nie wyraził także zgody na wykonanie przyłącza wodno-kanalizacyjnego do budynków kościoła św. św. apostołów Piotra i Pawła oraz kaplicy św. Barbary. Decyzja ta nie pozwala parafii św. Barbary na spełnienie odpowiednich wymagań przeciwpożarowych dotyczących kościoła św. św. apostołów Piotra i Pawła (budowa hydrantów) nałożonych decyzją Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej.”