Spis treści
Szpital miał być hołdem i nadzieją dla chorych
Lou Ruvo Center for Brain Health w Las Vegas (w Europie często mówi się na niego po prostu Szpital Psychiatryczny w Las Vegas, choć to także znacząca kliniczna placówka badawcza) to projekt wyjątkowy pod wieloma względami. Jego geneza sięga osobistej tragedii Larry’ego Ruvo, który po śmierci ojca, chorego na Alzheimera, postanowił założyć organizację Keep Memory Alive, mającą na celu zbieranie funduszy na badania nad chorobami neurodegeneracyjnymi. Do współpracy przy budowie tego ośrodka zaprosił Franka Gehry’ego, architekta znanego z dekonstruktywistycznych form i odważnych rozwiązań.
Lou Ruvo Center for Brain Health to projekt, który na trwałe wpisał się w krajobraz architektoniczny Las Vegas. Niezależnie od kontrowersji, jakie budzi, jest dowodem na to, że architektura może być czymś więcej niż tylko funkcjonalnym budynkiem – może być symbolem nadziei, narzędziem marketingowym, przestrzenią, która inspiruje do działania, a także wyrazem osobistego zaangażowania architekta w walkę z chorobami.
Gehry nie chciał tego projektu. Przekonało go to
Gehry, początkowo niechętnie podchodził do pomysłu budowy w Las Vegas, obawiając się, że jego projekt zostanie sprowadzony do roli kolejnej atrakcji turystycznej. Nie chciał przyjąć propozycji fundatora szpitala. Przekonało go dopiero osobiste zaangażowanie Ruvo i obietnica, że budynek będzie służył jako narzędzie marketingowe, przyciągające uwagę i środki na badania. Decydującym momentem było również włączenie do programu kliniki badań i leczenia choroby Huntingtona – schorzenia bliskiego architektowi. Miała na nią chorować jego partnerka.
Prace budowlane ruszyły w 2007 roku, a w ceremonii wbicia pierwszej łopaty wzięły udział takie osobistości jak Arnold Schwarzenegger, Kevin Spacey i senatorowie Harry Reid i John Ensign. Koszt inwestycji, szacowany początkowo na 70 milionów dolarów, ostatecznie zbliżył się do 100 milionów. Generalnym wykonawcą była firma Whiting-Turner, a za inżynierię odpowiadała m.in. WSP.
i
Bryła "szaleje" na zewnątrz, wnętrza spokojne i stonowane
Budynek o powierzchni 5600 m² to kompleks symboliczny i animowany wizualnie, z dynamicznymi, falującymi formami stali nierdzewnej, które mają przyciągać uwagę i podkreślać misję instytucji. Składa się z dwóch głównych części: skrzydła klinicznego, o prostszej, funkcjonalnej architekturze, z salami dla pacjentów i laboratoriów badawczych, oraz Life Activity Center – przestrzeni eventowej o spektakularnej architekturze, wynajmowanej na imprezy charytatywne, aby finansować badania i działalność medyczną.
Charakterystyczna elewacja składa się z około 18 000 stalowych płytek o unikalnych kształtach i 199 różnych okien, co świadczy o ekstremalnej złożoności technicznej projektu. Konstrukcja jest niemal samonośna, oparta na zaledwie dwóch wewnętrznych słupach.
Frank Gehry podkreślał, że chciał stworzyć coś pamiętnego i inspirującego, a nie tylko sterylną klinikę. Jego celem było zbudowanie świadomości i wsparcia dla leczenia chorób mózgu, a budynek miał pełnić rolę narzędzia społecznego.
Według założeń projektanta, budynek jest podzielony na dwie główne części symbolizujące lewą i prawą półkulę mózgu. Lewa – bardziej logiczna, prosta, funkcjonalna półkula to w przełożeniu na projekt - pomieszczenia na gabinety lekarskie i miejsce badań. Prawa półkula – kreatywna, organiczna, „poskręcana” - w projekcie jest reprezentowana przez atrium oraz salę eventową. Tę ostatnią chętnie wynajmuje się na różnego rodzaju wydarzenia. W jednej z wypowiedzi po otwarciu, Gehry powiedział, że starał się stworzyć budynek, który ludzie będą chcieli odwiedzać, wspominać, o którym będą rozmawiać i który będą lubić, a ostatecznie zechcą współpracować z centrum, aby pomagać w leczeniu chorób mózgu.
- Zobacz też: Ginger i Fred "tańczą" dziś w Pradze. W Warszawie takiej ikonicznej architektury nie chcieli
Krytyka po otwarciu - od euforii po "spaloną łopatkę"
Postrzeganie tak charakterystycznego budynku, po otwarciu w 2010 roku, było bardzo zróżnicowane. Jedni zachwycali się ikoniczną formą i innowacyjnym designem, inni krytykowali chaotyczny wygląd i zastanawiali się, czy taka architektura jest odpowiednia dla pacjentów z chorobami neurodegeneracyjnymi.
Pojawiały się nawet w mediach porównania do "spalonej plastikowej łopatki" i "roztopionego budynku po kwasie". Niektórzy sugerowali wręcz, że projekt jest okrutny dla osób z zaburzeniami percepcji. Jednak dziś możemy powiedzieć, że praktycznie wszystkie dzieła Gehry'ego były albo kochane - albo nienawidzone. Tu nie było "szarości" pomiędzy.
Przeważały jednak opinie wyrażające zachwyt nad ikonicznym, najbardziej charakterystycznym budynkiem w Las Vegas ("Las Vegas Review-Journal").
Z biegiem czasu budynek zyskał jednak status klasyka Gehry’ego i stał się wizytówką śródmieścia Las Vegas. Doceniono jego rolę jako narzędzia, dzięki któremu zbierano fundusze na badania i leczenie. Sala eventowa potrafiła zebrać nawet 20 milionów dolarów podczas jednej gali. Wnętrza, w przeciwieństwie do szalonej elewacji, oceniane są jako spokojne, ciepłe i przyjazne pacjentom.