Spis treści
Porzucić refleksje, oddać się potędze architektury i chłonąć
Architektura potrafi wywołać chwilę, w której ciało reaguje szybciej niż myśl. Bywa, że przybywasz w jakieś miejsce i nagle szerzej otwierasz oczy, bezwiednie rozchylasz usta, a kolana lekko się uginają. To moment, w którym poddajesz się sile architektury. Jak zauważa Ole Bouman: jeśli patrząc na piramidy, myślisz przede wszystkim o wyzysku, który umożliwił ich powstanie, to Twój problem – nie piramid.
Czytaj także: Szymon Wojciechowski: Uprawiam jeden z najwspanialszych zawodów świata i czerpię z tego ogrom przyjemności
Niedawno i my ulegliśmy mocy architektury. Stało się to podczas wizyty studyjnej w starym obserwatorium astronomicznym w Coimbrze. Teleskop przebijał stropy budynku, a ściany pokrywała gęstwina oprzyrządowania ustępując gdzieniegdzie tylko szafom skrywającym dawne rejestry. Nagle zdaliśmy sobie sprawę, że nie da się odróżnić instrumentu od budowli. Jakbyśmy przebywali wewnątrz aparatu fotograficznego, który za chwilę uchwyci obraz odległych galaktyk. I gdy olbrzymi dach obserwatorium zaczął się otwierać ukazując bezkres nieba, poczuliśmy fizyczne, niemal namacalne połączenie z kosmosem. Pozostało jedno – skapitulować, porzucić refleksje, oddać się potędze architektury i chłonąć.
i
Architektura, oprócz mocy wywoływania podniosłych momentów zdolnych do chwilowego zawieszenia wszelkich myśli, ma również siłę odmienną – wpływania na nasze rozumowanie, inspirowania do pogłębionych refleksji. Konceptualizacja to proces powolny, w którym pomysły wyłaniają się poprzez stopniowe i systematyczne gromadzenie informacji oraz akumulację wcześniejszych, także cudzych idei. Wizyty studyjne to nie tylko okazja do terenowych obserwacji, lecz także szansa na spotkanie wyjątkowych ludzi. Nie są to jedynie eksperci w swoich dziedzinach, lecz często osoby łączące chłodną racjonalność z autentyczną pasją. Przeczuwamy doniosłość tych spotkań, nie wiedząc jeszcze, dokąd nas zaprowadzą. Z takiej wyprawy wracamy do biura z odnowioną motywacją do dalszego zbierania tropów, łączenia informacji w nieoczywisty sposób i poszukiwania wglądu. Co jakiś czas następuje przełom, odnalezienie najlepszej konfiguracji, wyodrębnienie sensu z tła czy sformułowanie konkluzji. I takie chwile również przynoszą nam doświadczenie czystego poruszenia.
Architektura jako narzędzia poznania i zachwytu
Nasze prace projektowo-badawcze rozwijają się bowiem poprzez stopniowy przyrost. Idea Amplifikacji Natury jest przez nas nasycana od lat. To próba rekonfiguracji narracji na temat architektury-w-przyrodzie i przyrody-w-architekturze. Konieczną dla architektonicznej analizy jest skala planetarna: Ziemia w układzie geologiczno-astronomicznym jako system podtrzymujący znane nam życie. Rozpoznania dotyczące grawitacji, oscylacji światła oraz cyrkulacji wody doprowadziły nas do hydrobiologii oraz architektury chronobiologicznej, umożliwiającej zamieszkiwanie różnorodnych cykli Ziemi. To z kolei otworzyło ścieżkę ku optyce meteorologicznej oraz projektowaniu miejsc kolektywnych obserwacji niebnych. Dziś kierujemy uwagę ku reliktom archeoastronomicznym, szukając w nich inspiracji dla kolejnych obiektów i rozwijając ideę architektury jako narzędzia poznania i zachwytu.
Czytaj także: Pierwsze biennale w Kopenhadze: architektura w rytmie slow, która stawia mało wygodne pytania
Proces twórczy ma więc charakter ciągły i otwarty, ale też warto podkreślić, że co jakiś czas domykamy dany etap poszukiwań. Dzięki temu można prezentować kameralnej publiczności nowe, opracowane przez nas pojęcia i oparte na nich koncepcje form architektonicznych. Naszymi środkami przekazu są wystawy, warsztaty i performatywne spacery. Podejmujemy też twórczy dialog z autorami projektów pokrewnych tematycznie. W relacjach bezpośrednich łatwiej jest nam wyjaśniać intencje. Lubimy zaciekawione zdziwienie rozmówców oraz ich trafne, frapujące pytania. Osoby o odmiennych kompetencjach czy innej wrażliwości konfrontują nas z nowymi perspektywami, wskazują nowe znaczenia i – co naturalne – wyrażają swoje wątpliwości. To ważny etap weryfikacji naszych propozycji, czytelności i spójności poszczególnych środków wyrazu.
i
Prawdziwym wyzwaniem w naszej pracy jest zaś przełożenie tych przyrostów, kolejnych, często nakładających się na siebie wątków na autonomiczny utwór, który można następnie wprowadzić do swobodnego obiegu. Jak formułować prosty komunikat, gdy jego istota wynika ze złożonych zagadnień osadzonych w nieznanych teoriach? Jak proponować nowe definicje, a jednocześnie pozostawić pole do interpretacji? Mamy pewne trudności w wyłączeniu naszego „symulatora przyszłości”. Nie jest to proste, gdy na co dzień zanurzamy się w badaniach projektowych, pracujemy w trybie wyobrażeń i pozostajemy otwarci na moce architektury – zarówno te, które zmuszają do kapitulacji, jak i te, które popychają nas ku kolejnym poszukiwaniom.
Przepływy, które są istotniejsze od budynków
Gdy brakuje nam obiektywnego odczytu i mylimy postulaty z aktualnym stanem rzeczy, a niszowe trendy z powszechnym konsensusem, zdajemy się na wsparcie osób zajmujących się sztuką przekazywania wiedzy, edukacją, krytyką czy publicystyką.
Z satysfakcją stwierdzamy, że nasza metoda jednak działa. Że jest w niej sens i logika, którymi można, warto, a nawet trzeba dzielić się z innymi. Obserwujemy, jak w debacie architektonicznej popularyzowane przez nas pojęcia zaczynają wpływać na postrzeganie możliwych przyszłości. Nawet jeśli cel naszej praktyki jest jednak dalekosiężny, a zmiana idzie dosyć powoli. Liczymy się z tym. W końcu dążymy do tego, by myślenie statyczne, skupione na obiektach w sieci powiązań, ustąpiło miejsca myśleniu dynamicznemu, w którym przepływy są bardziej istotne niż budynki, a procesy życia – co formy trwania. Jednocześnie, z własnego wyboru, staramy się spowolnić tempo refleksji i interakcji, by poszukiwać w sposób bardziej uważny i świadomy.
Z ciekawością przyglądamy się temu, co przynoszą za sobą narracje o sprzężeniu architektury z procesami naturalnymi. Wsłuchujemy się w interpretacje i propozycje idei odnowy, które nieustannie proponują osoby pracujące z architekturą. Sprawdzamy, jakie regeneratywne cykle i obiegi zaczynają się wyłaniać, oraz jak kształtowane są przestrzenie opieki i współpracy, miejsca przywracające sprawczość innym gatunkom. Szukamy tej przyjemności – momentów, w których ponownie poddamy się potędze architektury.