Spis treści
Pawilon Amazona zaprojektowano w formie dużej bryły stylizowanej na charakterystyczną kartonową paczkę Amazona. Konstrukcja ma pełnić funkcję tzw. strefy „brand experience” - odwiedzający mogą wejść do środka, by dać się wciągnąć do świata danej marki i wyjść jako jej wierny klient. Tego typu format jest dziś powszechnie stosowany w marketingu jako sposób przeniesienia marki z przestrzeni cyfrowej do fizycznej przestrzeni miasta. Amazon chce w ten sposób świętować swoją piątą rocznicę uruchomienia polskiej wersji swojej platformy sprzedażowej. I przez trzy dni – od 13 do 15 marca 2026 r. – jego tymczasowy pawilon będzie otwarty dla zainteresowanych.
Ukryta opcja reklamowa?
Michał Wojtczuk ze stołecznej Gazety Wyborczej, a w ślad za nim m.in. Jan Mencwel, radny Warszawy wywodzący się ze stowarzyszenia Miasto jest Nasze, sformułowali podejrzenie, że Amazon – za zgodą odpowiedzialnego za tę przestrzeń zarządu Pałacu Kultury i Nauki – po prostu postawił tu reklamę wielkoformatową. A takich działań ma zakazywać obowiązujący plan zagospodarowania. Taki zarzut z pewnością miałby większą siłę rażenia, gdyby nie to, że zaledwie kilka tygodni temu zakończył się wielki jarmark bożonarodzeniowy. Jego główną atrakcją było zaś wielkie młyńskie koło ozdobione znakiem firmowym jednej z globalnych korporacji. Skoro wtedy było można, to w imię jakiej zasady mielibyśmy teraz zakazywać tego innej firmie? Zresztą – ekspozycja gigantycznych logotypów jest w tym miejscu stała. Wystarczy szybki rzut oka po elewacjach okolicznych budynków.
Przeczytaj więcej:
Likwidacja miejsc parkingowych ucieszyła Warszawiaków. Być może czas zrobić krok dalej
A może to dowód na sukces przemiany Placu Centralnego?
Oczywiście pawilon Amazona nie jest instalacją, wokół której powinno się przejść obojętnie. Zaraz po otwarciu Placu Centralnego sformułowałem tezę, że prędzej czy później sąsiadujący z nim teren parkingu stanie się przestrzenią niezwykle pożądaną przez różnego rodzaju biznesy. Co prawda sądziłem, że jako pierwsze pojawią się tutaj festiwale food trucków, a dopiero później mobilne kioski, tymczasowe pawilony i im podobne formy czerpania korzyści z dobrej przestrzeni publicznej. Fakt, że Amazon zdecydował się zapłacić 407 716 zł netto za trzydniową obecność w tym miejscu jest całkiem przekonującym dowodem sukcesu przemiany Placu Centralnego.
Przeczytaj więcej o Placu Centralnym: Grzegorz Piątek o Placu Centralnym w Warszawie: Efekt trzech dekad dyskusji jest z jednej strony radykalny, a z drugiej – klasyczny
Centrum Warszawy bezsprzecznie zyskało na atrakcyjności. Otwarte w zeszłym roku przejście naziemne na wysokości ul. Zgoda na Marszałkowskiej nie tylko zwiększyło dostępność tej przestrzeni, ale było w istocie zwieńczeniem całego procesu zmianą w myśleniu przestrzennym centrum Warszawy. Ten nowy „uśmiech Warszawy” jest estetyczny, zielony i przyjemny. To naturalne, fantastyczne tło dla tego typu akcji promocyjnych. Można nawet powiedzieć, że takie firmy jak Amazon wręcz poczują się zaproszone do aktywności w tej przestrzeni. Zwłaszcza wówczas, gdy oferują bezpłatne atrakcje.
Czy kurierem można też zamówić targowisko?
Oczywiście można byłoby znaleźć rozwiązanie, które sprawi, że na popularności nowo wykreowanego centrum Warszawy zyskamy w sposób bardziej zrównoważony. Tłumy na jarmarku bożonarodzeniowym są według mnie fantastycznym argumentem, że w przestrzeni parkingu centralnego - niezmienionej, niezabudowanej i nie mającej się istotnie zmienić w przewidywalnej przyszłości przestrzeni Placu Defilad od strony ul. Marszałkowskiej - powinniśmy postawić np. na dobrze zaprojektowane targowisko i tymczasową architekturę, być może nawet mieszkaniową.
Skoro Amazona stać na wydanie setek tysięcy złotych na trzydniowe wydarzenie, to przecież najbogatsze miasto w Polsce może sobie pozwolić na organizację sezonowego weekendowego targowiska z lokalnym jedzeniem. Nie brakuje na Mazowszu rolników, którzy z chęcią bezpośrednio sprzedawaliby płody swojej pracy w sensownych cenach. Wieczorami zaś mogliby tu wkraczać sprzedawcy jedzenia z całego świata (Kuchnia Konfliktu dała nam tu fantastycznych przykład). W ten sposób Plac Centralny stawałby się bardzo ciekawą i tańszą alternatywną dla popularnych, ale wymagających większych zasobów finansowych, przestrzeni typu Elektrociepłownia Powiśle, Browary Warszawskie czy Nowe Koszyki.
Jest ładnie, więc będzie drożej
Niestety, nikt z władz Warszawy tego typu paczki nie zamówił. Ta, która została dostarczona za sprawą Amazona, jest naturalną konsekwencją tego, jak stołeczni politycy wyobrażają sobie zdrowe centrum. Ich wizja nie jest kompleksowym działaniem obejmującym również takie kwestie, jak polityka dostępności lokali usługowych czy zapewnienie tańszych alternatyw mieszkaniowych. Nie dostrzegłem w nich zabiegów mających na celu przyciągnięcie do centrum nowych mieszkańców lub choć zmierzających do utrzymania tych, którzy jeszcze tu zostali. Widzę za to duże zainteresowanie biznesu, który chce skorzystać na podwyższeniu jakości, a więc i prestiżu całego kwartału pomiędzy Pałacem Kultury a Nowym Światem. Oczywiście nikt nie robi tego bezinteresownie. Coraz wyższe czynsze będą opłacane z coraz wyższych cen oferowanych produktów. Za dwie wypite kawy i dwa zjedzone ciastka na nowej Chmielnej zapłacimy już co najmniej 70-80 zł. I sądzę, że to nie jest ostatnie słowo lokalnej gastronomii.
Czy te 400 000 zł mogłoby zostać dobrze zainwestowane?
Pytany przeze mnie zarząd Pałacu Kultury i Nauki zapowiada, że przestrzeń placu Centralnego i parkingów wokół PKiN będzie w najbliższych latach wykorzystywana także do organizacji różnego rodzaju wydarzeń – od inicjatyw miejskich i społecznych po przedsięwzięcia kulturalne, sportowe i komercyjne. I świetnie, bo najgorsze, co mogłoby się stać, to wykorzystywanie tej najbardziej atrakcyjnej przestrzeni Warszawy jako zwykłego parkingu samochodowego. Mam nadzieję jednak, że nie jesteśmy skazani tylko na to, co „najgorsze” i te 400 000 zł zarobione na Amazonie zostanie zainwestowane w to, by było tu po prostu „najlepiej”.
---
Dziękujemy, że tu jesteś. Posłuchaj naszego podcastu:
Podcast Architektoniczny. Krzysztof Kuniczuk. Zaklinacz betonu (w architekturze)
Krzysztof Kuniczuk jest człowiekiem betonu w architekturze. Jest przekonany, że to nie tylko materiał, ale przede wszystkim narzędzie prowadzenia architektonicznej narracji. Tylko czy dziś - w czasach krytycznego podejścia do tradycyjnych materiałów, większej świadomości klimatycznej i coraz bardziej odważnego zastosowania drewna w konstrukcji - beton w ogóle ma jeszcze przyszłość? Zaprszamy do videocastu - rozmowy prowadzonej przez Artura Celińskiego.