Blok zakończony maślanym szpicem. Osiedle pod adresem Przy Bażantarni „puszy się kolorem niczym pawie”

2026-02-26 12:56

To jedna z bardziej niesamowitych postmodernistycznych realizacji dekady - pisze o Osiedlu Spółdzielni Mieszkaniowej przy SGGW Aleksandra Stępień-Dąbrowska w przewodniku po architekturze Warszawy lat 90. Poza żółtą elewacją, uzupełnioną seledynowymi elementami konstrukcyjnymi i detalem, każdy z budynków posiada też fragmenty okładziny z cegły. Geometryczne narożniki miały przypominać układ kostki Rubika. Budynek do dziś działa na wyobraźnię, zyskując wśród mieszkańców miano Titanica.

Nowy Strzeszyn w Poznaniu. Spacer z Arturem Celińskim

Żółte elewacje i turkusowa konstrukcja

Osiedle Spółdzielni Mieszkaniowej Przy SGGW na warszawskim Ursynowie tworzą trzy budynki mieszkalne z usługami w parterach, zlokalizowane przy ul. Przy Bażantarni 11 i 13. Inwestycję zrealizowano w latach 1998–2000 dla spółdzielni powołanej specjalnie do jej realizacji. Projekt opracowała pracownia Sołtyk & Sołtyk Architekci pod kierunkiem Stanisława Sołtyka. Zabudowę tworzy kilka oddylatowanych brył, które otaczają wewnętrzny dziedziniec.

Czytaj także: Spieszmy się kochać budynki, tak szybko odchodzą. 9 wyburzonych ikon architektury, za którymi tęsknimy najbardziej

Dziedziniec pełni funkcję przestrzeni wspólnej oraz dojazdu pożarowego. Budynki mają od czterech do sześciu kondygnacji i poddasza użytkowe, a partery oraz częściowo pierwsze piętra przeznaczono na lokale usługowe. Pod dziedzińcem znajdują się dwie kondygnacje garażu podziemnego dla mieszkańców. 

Budynki mieszkalno-usługowe przy ul. Bażantarni, Warszawa
Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator Budynki mieszkalno-usługowe przy ul. Bażantarni, Warszawa

Ale to nie urbanistyka osiedla, ani jego rozwiązania funkcjonalne są tym, co jako pierwsze przyciąga wzrok obserwatora. Anna Cymer w książce Długie lata 90. Architektura w Polsce czasów transformacji zwraca szczególną uwagę na uderzającą kolorystykę inwestycji i jej bogate rozrzeźbienie. Autorka pisze:

"Żółte elewacje uzupełniają turkusowe elementy konstrukcyjne i detale (słupy dźwigające piętro, balustrady balkonów, ramy okienne) oraz płaszczyzny licowane cegłą. Domy, szczególnie od strony ulicy i na narożach są bogato rozrzeźbione: wysokie kominy dynamicznie przebijają wysokie dachy, a naroża domów zdobią spiczaste wykusze głębokich balkonów zwieńczonych trójkątnymi daszkami."

Budynki mieszkalno-usługowe przy ul. Bażantarni, Warszawa
Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator Budynki mieszkalno-usługowe przy ul. Bażantarni, Warszawa

Wykusze, uskoki i trójkątne balkony

Budynki są między sobą wyraźnie zróżnicowane, ale pozostają utrzymane w jednej stylistyce. Różnią się detalem i sposobem użycia materiałów wykończeniowych, zachowując wspólne zasady kompozycji. W jednym przypadku elewacje od strony ulicy są bardziej uporządkowane, a od strony dziedzińca – bardziej zróżnicowane, w innym – odwrotnie. Dzięki temu zespół nie jest jednorodny w odbiorze, mimo zastosowania tych samych środków.

Czytaj także: Przyjrzyjcie się dobrze - tak znika cały styl architektoniczny w Polsce

Poza żółtą elewacją, uzupełnioną seledynowymi elementami konstrukcyjnymi i detalem, każdy z budynków posiada fragmenty okładziny z cegły. Materiały zastosowano w różnych układach – w części budynków cegła pojawia się głównie od strony dziedzińca, w innych od strony ulicy. W elewacjach występują wykusze, balkony o trójkątnym rzucie i liczne uskoki. Detal jest rozbudowany w kilku skalach: od wyróżniających się kolorem ram okiennych, przez balustrady, po słupy podpierające wyższe kondygnacje. Wysokie dachy wyposażono w wyraźnie zaznaczone kominy.

Podział nawiązuje do kostki Rubika

W budynku przy ul. Przy Bażantarni 11 narożniki zaprojektowano w sposób geometryczny, z podziałami mającymi – w intencji architektów – przypominać układ kostki Rubika. Jedna ze ścian została wygięta, aby uniknąć wycinki istniejącego kasztanowca. Od strony alei Komisji Edukacji Narodowej znajduje się przeszklona część z klatką schodową oraz dwukondygnacyjna strefa usługowa. Duże przeszklenia w tej części kontrastują z bardziej pełnymi ścianami wyższych kondygnacji. Z kolei budynek przy numerze 13 wyróżnia ostry narożnik, który stanowi najmocniejszy akcent kompozycyjny całego zespołu. W tej części osiedla szczególnie widoczne jest nagromadzenie form: balkony, wykusze i załamania ścian są zestawione blisko siebie, co wzmacnia efekt rozrzeźbienia.

Budynki mieszkalno-usługowe przy ul. Bażantarni, Warszawa
Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator Budynki mieszkalno-usługowe przy ul. Bażantarni, Warszawa

Postmodernistyczny charakter inwestycji sprawia, że nie jest łatwo ocenić ją współczesnymi kategoriami. Postmodernizm rządził się swoimi prawami. Aleksandra Stępień-Dąbrowska w książce Jakby luksusowo. Przewodnik po architekturze Warszawy lat 90. pisze:

Czy to przypadek, że budynki Spółdzielni Mieszkaniowej Szkolnej Głównej Gospodarstwa Wiejskiego pod adresem Przy Bażantarni puszą się kolorem niczym pawie? To jedna z bardziej niesamowitych postmodernistycznych realizacji dekady. Nawet na tle architektury kabackich osiedli, będących niemal wyłącznie produktem lat 90. i późniejszych, trudno o tak wyrazisty znak w przestrzeni.

Polska niechęć do postmodernizmu?

W Polsce coraz częściej obserwujemy znikanie postmodernistycznych obiektów - nie tylko symboliczne, ale dosłowne, bo wiele z nich po prostu się wyburza. Losy Solpolu, biurowca Curtis Plaza czy gorzowskiego rynku wpisują się w szerszy, ogólnopolski problem – nieufność wobec architektury końca XX wieku. Budynki z lat 80. i 90. coraz częściej uchodzą za brzydkie i „niepoważne”, co nierzadko prowadzi do ich rozbiórki. Jak pisała Julia Dragović w tekście „Tak znika cały styl architektoniczny w Polsce”:

Nie ulega wątpliwości, że nie każdemu budynki powstałe w latach 90. (oraz nieco wcześniej i później) muszą się podobać. (...) Część z nich zdecydowanie wyróżnia się jednak na tle reszty i należy im się bezwzględna ochrona.

Problem w tym, że przez lata architektura lat 90. stała się dla Polaków symbolem prowincjonalności, wstydu i kompleksów. Historyczka sztuki Anna Cymer, autorka książki Długie lata 90., zwraca uwagę, że źródłem tej niechęci jest kompleks Zachodu. W rozmowie z Arturem Celińskim mówiła:

Wydaje mi się, że to jest związane z tym, że my mamy potworne kompleksy, ciągle do czegoś aspirujemy, a nie potrafimy się cieszyć tym co mamy i tym, co osiągnęliśmy. (...) Wstydzimy się tych lat 90., bo są paździerzowe, a dopiero teraz, ten obecny Zachód jest prawdziwy.

Architektura Murator Google News
Podcast Architektoniczny
Anna Cymer: Ależ to jest brzydkie!