Wojna o miliardy na Rail Baltikę. Mirbud wciąż walczy o kontrakt za prawie 5 mld zł. Prezes - Jerzy Mirgos o kulisach sporu

2026-04-28 12:06

W świecie wielkich inwestycji infrastrukturalnych rzadko zdarza się, by kwota, za którą można kupić niezbyt drogi, używany samochód miejski, stała się barierą dla projektu o wartości rocznego budżetu sporego miasta. A jednak, w przypadku modernizacji linii Rail Baltica na odcinku Białystok – Ełk, to właśnie „słynna” kara środowiskowa w wysokości 15 tysięcy złotych stała się zarzewiem budowlanego thrillera, którego finał rozegra się już za kilka tygodni. Podczas konferencji wynikowej mówił o tym Jerzy Mirgos, prezes Mirbudu. Tymczasem PKP PLK wybrała już kolejną najkorzystniejszą ofertę w tym przetargu.

Tak po modernizacji wygląda stacja Ełk

i

Autor: PKP PLK/Paweł Chamera/ Materiały prasowe Widok na tory towarowe na stacji Ełk
Tunel średnicowy w Łodzi

Największy kolejowy przetarg ostatnich czasów zabrnął w ślepy zaułek

Sytuacja wokół przetargu na Rail Baltica to jeden z najbardziej jaskrawych przykładów tego, jak zajadła stała się konkurencja na polskim rynku budowlanym. Konsorcjum Mirbudu i Torpolu złożyło najkorzystniejszą ofertę, opiewającą na około 4,5 mld złotych. Była ona o ponad 400 milionów złotych tańsza od kolejnej propozycji w rankingu (konsorcjum Budimex, Budimex Kolejnictwo i PORR - 4,97 mld zł). Mimo tego, konsorcjum zostało wykluczone przez Krajową Izbę Odwoławczą (KIO) z powodu niewykazania w dokumentach kary środowiskowej nałożonej na firmę w ramach jednego z kontraktów drogowych. Kilka dni temu okazało się, co potwierdził NSA, ze kara została nałożona na firmę niesłusznie. Pisaliśmy o tym tutaj.

Sytuacja stała się jeszcze bardziej intrygująca po ostatnich decyzjach PKP PLK. Mimo wcześniejszych spekulacji o możliwym unieważnieniu przetargu, zamawiający wybrał 27 kwietnia 2026 r. ofertę kolejnego wykonawcy jako najkorzystniejszą, która jest o wspomniane 600 milionów złotych droższa od pierwotnie wybranej oferty konsorcjum Torpol, Mirbud. PKP PLK wskazały ofertę konsorcjum konsorcjum z TRACK TEC Construction Sp. z o.o jako liderem i INTOP Spółka Akcyjna, „INTOP” Warszawa Sp. z o.o., UNIBEP Spółka akcyjna, POMORSKIE PRZEDSIĘBIORSTWO MECHANICZNO-TOROWE SP. Z O.O – jako partnerami.

Prezes Mirbudu, Jerzy Mirgos, nie kryje irytacji sposobem, w jaki konkurencja próbuje wyeliminować jego firmę z gry.

Tak jak wszyscy Budimex atakują za zmowę cenową, tak nas wszyscy próbują atakować o karę środowiskową i już się trochę z tą myślą oswoiliśmy” – komentował prezes podczas Konferencji wynikowej Grupy Mirbud za 2025 rok. Jak zauważa, rynek stał się wyjątkowo agresywny. - Ta konkurencja jest coraz bardziej zajadła i powody odwołań są często coraz bardziej błahe.

Czerwiec będzie miesiącem prawdy. Sąd zdecyduje, co dalej z Rail Baltiką

Ważną datą dla przyszłości tego kontraktu jest 18 czerwca 2026 roku. To wtedy sąd rozstrzygnie o zasadności skargi Mirbudu na decyzję Krajowej Izby Odwoławczej, która wykluczyła ich z przetargu za nieujawnienie w ofercie kary środowiskowej. Stawka jest ogromna, a scenariusze są tylko dwa.

Sąd w zależności od wyroku ma dwie możliwości. Albo sąd oddali naszą skargę i status quo zostanie takie, jakie jest dzisiaj, albo sąd uzna skargę za zasadną i unieważni wyrok KIO o naszym wykluczeniu, co z automatu przywróci nas do postępowania i przywróci nasz wybór - wyjaśnia Jerzy Mirgos.

Co istotne, zwycięstwo w sądzie nie oznacza konieczności ponownego składania ofert. Mirbud wróciłby do gry jako już wybrany wykonawca.

Kwestia prestiżu i element budowy segmentu kolejowego firmy

Jerzy Mirgos widzi w tym jednak pozytywny sygnał, jak mówi - jeżeli zamawiający nie unieważnił przetargu, tylko wybrał kolejnego o 600 milionów droższego, czyli pieniądze nie stanowią dla niego problemu, to dla mnie to jest pozytywna informacja, bo daje nam szansę rozstrzygnięcia naszego sporu w sądzie - twierdzi.

Dla Mirbudu Rail Baltica to nie tylko kwestia prestiżu, ale i strategiczny element budowy potęgi w segmencie kolejowym, który reprezentuje spółka zależna Transkol. Członek zarządu Mirbudu, Paweł Korzeniowski podkreśla stabilną sytuację finansową grupy, która mimo trudnego rynku utrzymała portfel zamówień na poziomie 8,5 miliarda złotych na koniec 2025 roku.

Plany na przyszłość są jeszcze bardziej ambitne.

- Nawet jeśli Rail Baltica się nie uda, to my i tak w roku 2026 celujemy w przekroczenie portfela 10 miliardów złotych – zapowiada Korzeniowski.

Sukces w sądzie i podpisanie umowy na Rail Baltica mogłyby ten proces znacznie przyspieszyć, stanowiąc potężny zastrzyk gotówki, który pozwoliłby grupie zbliżyć się do poziomu 5 miliardów złotych przychodu rocznie w okolicach 2027–2028 roku.

Na razie spółka czeka na werdykt, a prezes Mirgos, pytany o szanse na wygraną, odpowiada z dystansem.

- Jesteśmy dobrej myśli, ale w kwestii ostatecznego wyniku tej sprawy, to tak jakby państwo teraz w totka zagrali - mówił podczas spotkania z dziennikarzami prezes Mirgos.

Niewykluczone, co podkreślił prezes, że nawet gdyby sąd rozstrzygnął na niekorzyść Mirbudu, to przetarg na Rail Baltikę i tak nie zakończy się prawdopodobnie szybko na wyborze obecnego wykonawcy. Za pewnością czwarta w przetargu firma tez się odwoła. A to wydłuży to postępowanie o kolejne miesiące. 

Mirbud na fali - ambitne plany i stabilna pozycja

Za ambitnymi planami Mirbudu, o których mówił podczas konferencji wynikowej (28 kwietnia 2026) prezes, stoją konkretne liczby, które potwierdzają stabilną pozycję grupy na trudnym rynku budowlanym.

Rok 2025 spółka zamknęła przychodami na poziomie blisko 2,9 miliarda złotych, wypracowując 112 milionów złotych zysku netto. Choć odnotowano przejściowy spadek przychodów – wynikający głównie z wydłużonego czasu oczekiwania na decyzje ZRID dla projektów drogowych – portfel zamówień na koniec roku wzrósł do 8,5 miliarda złotych.

Jak podkreśla Paweł Korzeniowski, ambicje zarządu sięgają znacznie dalej - celem na rok 2026 jest przekroczenie bariery 10 miliardów złotych w portfelu zamówień. Dominującym segmentem pozostaje inżynieria drogowa, generująca ponad 63 proc. przychodów, gdzie spółka Kobylarnia zmienia model działania, stając się zapleczem produkcyjnym dysponującym własnymi wytwórniami mas bitumicznych. Jednocześnie Mirbud intensywnie rozwija pion kolejowy poprzez spółkę Transcol, która w 2025 roku zadebiutowała kontraktami dla PKP PLK, przerabiając pierwsze 83 miliony złotych.

Grupa przygotowuje się do dalszego rozwoju – o ile rok 2026 będzie czasem projektowania i przygotowań, o tyle w latach 2027–2028 zarząd spodziewa się osiągnięcia przychodów na poziomie 5 miliardów złotych rocznie. Ekspansja ma być wspierana nie tylko organicznie, ale i poprzez akwizycje, spółka przyznaje, że analizuje przejęcia podmiotów z branży kolejowej oraz elektroenergetycznej.

Podcast Architektoniczny
TKHolding. Żałujemy, że architektura przegrała z emocjami i procedurami
Architektura Murator Google News