Spis treści
Gdzie architektura liczy się najbardziej?
QS World University Rankings, czyli listę najlepszych programów uniwersyteckich na świecie, każdego roku publikuje brytyjski instytut analityczny Quacquarelli Symonds (QS). Decydującymi kryteriami, które bierze pod uwagę, są: reputacja w środowisku akademickim i wśród pracodawców, cytowalność, stosunek liczby wykładowców do studentów, udział międzynarodowej kadry akademickiej oraz zagranicznych studentów.
Ranking nie porównuje uczelni całościowo, ale zestawia je w kilkudziesięciu dyscyplinach naukowych. Wśród ponad 250 placówek oferujących kierunki architektura i budownictwo znalazły się tylko dwa ośrodki z Polski - Politechnika Warszawska oraz Politechnika Krakowska. Ich pozycja w rankingu jest jednak bardzo odległa - znaleźliśmy się poza czołową 100. Czy ta sytuacja mówi o jakości polskiej kształcenia w dziedzinie architektury?
Zobacz pełen ranking: QS World University Rankings by Subject 2026: Architecture & Built Environment
Krzysztof Koszewski, dziekan Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, zwraca uwagę na to, że rankingi uczelni są tematem często przyciągającym uwagę, jednak zawsze warto zadać pytanie, co tak naprawdę pokazują.
W istocie porównujemy instytucje według zestawu uniwersalnych, „bezwzględnych” kryteriów, co jest zrozumiałe z perspektywy globalnego rynku edukacyjnego. Jednocześnie takie rankingi mają swoje ograniczenia – przypominają porównywanie wyników na dystansie 100 metrów, ale zestawianych razem dla pływaków, sprinterów i biegaczy przez płotki, jakby była to ta sama konkurencja. Brakuje bowiem narzędzi, które pozwalałyby ocenić nie tyle bezwzględny wynik, co efektywność osiąganych rezultatów w relacji do warunków, w jakich jest osiągany
– zaznacza.
Na rankingi spoglądają często zarówno przyszli studenci przed podjęciem decyzji o kierunki oraz miejscu kształcenia, jak i pracodawcy, poszukujący projektantów. Rankingi nieobojętne są również dla sponsorów, którzy przeglądają je pod względem efektywności marketingowej. Taka jest rzeczywistość i trudno się na nią obrażać lub ją ignorować. Być może powinny być dodatkiem, a nie celem samym w sobie. I choć raport firmy Quacquarelli Symonds uchodzi za kontrowersyjny, gdyż bardziej akcentuje wizerunek uczelni niż jej dorobek naukowy, to buduje wyobrażenie o tym, gdzie na świecie architektura liczy się najbardziej.
i
Dominuje Europa, dogania ją Azja
Podczas gdy w innych dziedzinach rankingu widać znaczące przesunięcie w kierunku uczelni z Dalekiego Wschodu i rynków rozwijających się, to w przypadku architektury wciąż dominuje Europa. Nie można jednak nie zauważyć tego, że Azja nas dogania. Wielka Brytania, Niderlandy, Szwajcaria, Włochy – niejako rdzeń tradycji architektonicznej – ta czołówka nie zmienia się od lat. Pierwsze miejsce w rankingu – od lat utrzymuje Bartlett School of Architecture na University College London. Nie zmieniły się też w stosunku do ubiegłego roku pozostałe miejsca na podium, które zajmują Massachusetts Institute of Technology (MIT) w Stanach Zjednoczonych i Delft University of Technology w Niderlandach. Analizując ubiegłoroczny ranking, powtarzają się także nazwy uczelni w pierwszej dziesiątce, choć odnotowano tu nieznaczne przesunięcia. Na liście 2026 są więc kolejno: ETH Zurich (Szwajcaria), Manchester School of Architecture (Wielka Brytania), Politecnico di Milano (Włochy), Harvard University (USA), National University of Singapore (Singapur), Tsinghua University (Chiny), University of California w Berkeley (USA).
O ile czołówka rankingu w zakresie uczelni oferujących studia architektoniczne jest stabilna, o tyle środek wydaje się dynamiczny. Spadły w nim m.in. europejskie uczelnie, takie jak TU Berlin, Universidad Politécnica de Madrid czy KTH Royal Institute of Technology, pojawiały się zaś uczelnie azjatyckie, np. Peking University i Seoul National University. Słabo obecne są uczelnie z Ameryki Łacińskiej, z wyjątkiem Pontificia Universidad Católica de Chile, która znalazła się w tym roku na 34. pozycji. To zresztą może wydawać się znaczące w kontekście tegorocznej Nagrody Pritzkera, którą otrzymał chilijski architekt Smiljan Radić Clarke.
Świat globalną wioską, a Polska?
Tyle świat, a jak to wygląda w przypadku Polski? Czy liczymy się w globalnych rankingach pod względem edukacji architektonicznej? Jeśliby opierać się na przywołanym wyżej raporcie firmy Quacquarelli Symonds – to nie bardzo. W zestawieniu liczącym ponad 250 uczelni architektonicznym znalazły się dwie: warszawska i krakowska.
Z jednej strony można odczuwać pewien niedosyt, gdy w rankingu QS World University Rankings by Subject w obszarze Architecture and Built Environment, obejmującym 262 uczelnie, znajdują się jedynie dwie z Polski: Politechnika Warszawska (w przedziale 151–200) oraz Politechnika Krakowska (201–260). Z drugiej strony sama obecność w tym zestawieniu jest wyróżnieniem, a w przypadku Politechniki Warszawskiej oznacza także awans względem roku poprzedniego. Warto również zauważyć, że poza dwiema polskimi uczelniami w rankingu pojawiają się jedynie trzy szkoły z naszego regionu Europy – z Pragi, Brna i Budapesztu.
– podkreśla Krzysztof Koszewski, dziekan WA PW.
Czytaj też: Czy studiowanie architektury w Polsce jest groźne dla zdrowia?
Jeśli nie wiadomo, o co chodzi…
Z czego wynika ta odległa pozycja polskich wydziałów architektonicznych? Przecież mocno cenimy nazwiska i ikony polskich architektów, wciąż żyjemy echami wybitnych indywidualności, ostatnich wielkich profesorów. Przecież jesteśmy świadkami udanych warsztatów studenckich, docierają do nas wyniki zjawiskowych czasem konkursów studenckich, informacje o corocznych spotkaniach OSSY, na uczelniach jest też coraz więcej profesorów wizytujących z zagranicy. Nic dziwnego, że w zderzeniu z tymi faktami rodzi się pytanie: dlaczego nie należymy do światowej czołówki?
Szukając przyczyn takiego stanu rzeczy, można odwołać się do warunków, w jakich wynik rankingu jest osiągany. Czołowe europejskie szkoły architektury – takie jak ETH Zurich czy TU Delft – funkcjonują w krajach, które przeznaczają na szkolnictwo wyższe znacznie większe środki w przeliczeniu na studenta. W ujęciu nominalnym są to kwoty nawet trzy- do pięciokrotnie wyższe niż w Polsce, a po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej – około dwu- do trzykrotnie wyższe. Różnica wynika przede wszystkim z poziomu zamożności państw. I nie da się tej różnicy niestety pominąć
– mówi profesor Koszewski. Zwraca on również uwagę na sposób dystrybucji tych skromniejszych środków w Polsce. Zaznacza, że kształcenie architektów jest słabiej finansowane w porównaniu z innymi kierunkami. Wynika to z braku uwzględnienia specyfiki tych studiów w podziale środków. Są to studia oparte w dużej mierze na zajęciach projektowych, które – ze względu na konieczność pracy w małych grupach – generują wyższe koszty.
Na kwestie finansowe zwraca uwagę również Agata Gawlak, dziekan Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej.
Poziom finansowania polskiej nauki jest nadal znacząco niższy, więc trudniej nam zbudować konkurencyjną bazę laboratoryjną czy stworzyć atrakcyjne warunki dla przyjazdu zagranicznych naukowców i ekspertów. Wskutek tego mamy mniej grantów, mniej wspólnych badań z ośrodkami zagranicznymi, mniej prestiżowych publikacji etc. Spoglądając na strukturę zagranicznych ośrodków, część renomowanych uczelni typowo architektonicznych jest prywatnych, co stanowi o zupełnie innej skali finansowania i możliwościach.
i
Budowanie kultury organizacyjnej
Oczywiście byłoby zbyt dużym uproszczeniem – co podkreślają nasi rozmówcy – sprowadzanie wszystkich problemów do kwestii finansowych. Na sytuacje polskich uczelni ma wpływ cały system kształcenia i jego organizacja.
Niezbędne jest stałe monitorowanie jakości kształcenia, dbanie o jego powiązanie z praktyką zawodową oraz aktualność programów. Kluczowe znaczenie ma również budowanie kultury organizacyjnej sprzyjającej rozwojowi, w tym aktywnemu włączaniu uczelni – oraz potencjału pracujących w nich architektów – w działania badawczo-rozwojowe na rzecz optymalnego kształtowania środowiska zbudowanego. To właśnie w dużej mierze te działania wzmacniają pozycję uczelni, co dobrze ilustrują przykłady zachodnioeuropejskich uniwersytetów. A mocniejsza pozycja uczelni to także wyższe miejsce w rankingach
– zaznacza Krzysztof Koszewski.
Agata Gawlak dodaje, że w Polsce kształcenie architektów od paru lat jest dość rozdrobnione. Zwraca uwagę, że prym nieprzerwanie wiodą duże uczelnie techniczne i uniwersytety z tradycjami, z dobrym zapleczem infrastrukturalnym i fachową kadrą, natomiast obok prestiżowych ośrodków, powstają mniejsze, często prywatne, ograniczające się do kształcenia jedynie na studiach I stopnia o profilu praktycznym, bez zaangażowania w badania naukowe. Podkreśla, że taka dywersyfikacja środków i potencjału, w skali kraju jest również niekorzystna, jeśli myślimy o wzmacnianiu wizerunku polskiego kształcenia architektonicznego na świecie.
Czytaj też: Radykalne nauczanie – projekt z misją
Trudna metodologia
Zdaniem profesora Koszewskiego warto też zwrócić uwagę na specyfikę samego badania QS World University Rankings, który jest klasyfikowany według dziedzin. Kierunki związane z architekturą ujęte są w obszarze Arts & Humanities, a metodyka oceny w dużym stopniu, jak już wspomnieliśmy wyżej, opiera się na reputacji – opinii środowiska akademickiego i pracodawców (około 80% wagi). Dziekan warszawskiego Wydziału Architektury podkreśla, że mniejsze znaczenie – w porównaniu z innymi dziedzinami – mają wskaźniki bibliometryczne. Dodaje, że być może podobne podejście warto rozważyć także w rankingach krajowych, ponieważ ocena jakości kształcenia na wydziałach architektury oparta w znacznej mierze na parametrach publikacyjnych wydaje się dyskusyjna.
Agata Gawlak podkreśla, że kwestia metodologii rankingu jest wielowątkowa.
Przede wszystkim trudno na udział polskich uczelni spoglądać przez pryzmat dyscypliny architektura i urbanistyka. Na dużych, prestiżowych polskich uczelniach, które pojawiają się w rankingach, to jedna z kilku lub kilkunastu dyscyplin wchodzących w skład dziedziny nauk technicznych i inżynieryjnych. Więc o wysoką pozycję zabiegamy w konglomeracie z innymi dyscyplinami, takimi jak chemia, fizyka techniczna czy informatyka i telekomunikacja. Sam prestiż uczelni w rankingach jest wyrażany m.in. wysokim poziomem umiędzynarodowienia nauki, na który polskie uczelnie nadal intensywnie pracują. Spoglądając na okoliczności, de facto dopiero wejście Polski do UE skatalizowało na szerszą skalę współprace międzynarodowe polskich uczelni. Coraz więcej rankingów wprowadziło kategorię związaną ze zrównoważonym rozwojem, a obserwując polskie uczelnie, widać bardzo duże zaangażowanie w propagowanie tzw. polityk zielonych uniwersytetów. Natomiast być może efekty nie są jeszcze dostatecznie uwidocznione w rankingach ze względu na efektywny sposób raportowania tych osiągnięć.
i
Coś optymistycznego
Warto dodać także inną perspektywę. Wydaje się, że polski kontekst nauczania architektury nie wyróżnia się szczególnie na tle Europy, która w rankingu prowadzi. To bowiem jedna z najbardziej uniwersalnych i umiędzynarodowionych profesji, a przy dzisiejszych możliwościach podróżowania, wręcz nieograniczona. Zwraca na to uwagę Agata Gawlak.
Na prestiżowych kierunkach architektonicznych w Polsce uczy coraz więcej profesorów wizytujących z zagranicy, uczelni znajdujących się w czołówce rankingu, MIT, ETH Zurich czy Manchester School of Architecture. Otrzymujemy też coraz więcej grantów, uzyskujemy międzynarodowe akredytacje. Porównujemy się z najlepszymi wydziałami architektury w Europie jako członkowie European Association for Architectural Education i ten dystans widoczny w rankingach jeszcze w obszarze rozwoju nauki i umiędzynarodowienia, na poziomie kształcenia w uczelniach architektonicznych praktycznie nie istnieje
– podkreśla dziekan poznańskiego Wydziału Architektury.
Na zakończenie warto przypomnieć fragment rozmowy z Mateuszem Mastalskim - absolwentem i głównym urbanistą duńskiej pracowni Henning Larsen:
Można nawet powiedzieć, że chociaż miałem w akademii dobrych nauczycieli, najwięcej nauczyłem się poza nią, czy to w KWK Promes, Medusie czy z Romkiem Rutkowskim. Ważnym procesem edukacyjnym były warsztaty studenckie – OSSA oraz EASA, zwłaszcza pierwsza OSSA, w której uczestniczyłem we Wrocławiu w 2005 roku z tematem Jak studiować architekturę?, ustawiła moje myślenie na kolejne lata. Jeżeli chodzi o studia, to najciekawsze projekty robiliśmy ze znajomymi, także poza uczelnią. Te na zajęciach bardzo często powstawały po to, by je po prostu zaliczyć. Chcę jednak wyraźne powiedzieć, że polscy studenci aplikujący do naszego biura wyróżniają się na tle innych. Zresztą osoby z Europy Środkowo-Wschodniej przywożą ze sobą lepsze przygotowanie warsztatowe czy intelektualne niż niejedna osoba z fantastycznych i uznanych na całym świecie uniwersytetów.
Przeczytaj więcej: Zarobki architektów w Danii. Wywiad z Mateuszem Mastalskim z pracowni Henning Larsen