Spis treści
Adaptacje, antyestetyka, akupunktura – jak mieszkasz, Europo?
Obiekty mieszkaniowe wielorodzinne, ale też zamieszkania zbiorowego – jak hotele czy akademiki – stanowią prawie jedną dziesiątą spośród 410 nominacji do nagrody Miesa van der Rohe, wybranych przez lokalnych jurorów w 40 krajach. Przyznawana co dwa lata najważniejsza nagroda architektoniczna na naszym kontynencie stanowi wgląd w trendy, ale i nowe sposoby myślenia o budowaniu. Jaka jest zatem europejska mieszkaniówka w trzeciej dekadzie XXI wieku?
Czytaj także: W Zabrzu powstaje pierwsza drewniana mieszkaniówka w Polsce. Habitat 19
Gdyby ktoś jakimś cudem przespał ostatnie 25 lat, mógłby ze zdziwieniem skonstatować, że Europa najpewniej pogrążona jest w dużym kryzysie gospodarczym. Stwierdziłby to, przeglądając kolejne realizacje, w których oszczędność na materiałach wykończeniowych jest powszechna, niekiedy posunięta do granic. Dominuje odsłonięty beton, goła cegła, zgrzebne i szorstkie faktury tanich materiałów. Mogłyby go też zdziwić liczne przebudowy, dalekie jednak od eleganckich loftów. I do tego to wszechobecne drewno. Bezskutecznie szukałby wystawnych gmachów oper i ikonicznych budynków muzealnych, które jeszcze niedawno brylowały na salonach. Wszędzie tylko pragmatyczne do bólu tematy: domy dla osób starszych, mieszkania socjalne, ośrodki dla osób w kryzysie bezdomności. Dopiero im dalej od starej Europy – w krajach takich jak Albania, Macedonia Północna, Czarnogóra, Gruzja – odetchnąłby z ulgą: uff, może kryzys dotknął tylko bogatego Zachodu i Północy?
Dla nas te zmiany w podejściu do budowania nie są już tak szokujące. Od lat obserwujemy narodziny nowej filozofii czy nowego stylu. Owszem, kryzys jest obecny, ale stanowi motor zmian, który napędza europejskich architektów do szukania nowej architektury – odpornej na zmiany klimatyczne oraz niepewności gospodarcze i społeczne. Jest kilka dominujących sposobów reagowania na te kryzysy.
Po pierwsze: przebudowy
Przebudowy obiektów mieszkaniowych w finale nagrody Miesa van der Rohe już nikogo nie dziwią. W ostatniej dekadzie dwa razy zdobyły najwyższy laur. W 2017 roku nagrodzono renowację długiego, późnomodernistycznego bloku Kleiburg na przedmieściach Amsterdamu (proj. NL Architects, XVW architectuur), a dwa lata później wyróżniono transformację 530 mieszkań w kompleksie Grand Parc w Bordeaux (proj. Lacaton & Vassal architects, Frédéric Druot Architecture i Christophe Hutin Architecture). W tej edycji Lacaton & Vassal znów mają nominację – tym razem za blok na osiedlu Peterbos w Anderlechcie w Belgii. Zastosowali tu ten sam genialny w swojej prostocie zabieg co w Bordeaux – polegający na dostawieniu do budynku niezależnej, prefabrykowanej konstrukcji żelbetowej z szerokimi loggiami i ogrodami zimowymi. Tutaj powiększają one przestrzeń życiową 80 mieszkań w 10-piętrowym bloku z lat 70. Co ważne, w projekcie francuskiego duetu wszystkie prace remontowe odbywały się przy normalnie zasiedlonym budynku.
Czytaj także: Willa Tugendhatów w Brnie to potencjalnie najlepszy dom na świecie. "Less is more za ogromne pieniądze"
Trudno spodziewać się nagrody za podobne rozwiązanie, dlatego szansę ma inna belgijska przebudowa: sprytna i zrównoważona modernizacja Brunfaut Tower w podbrukselskim mieście-satelicie Molenbeek-Saint-Jean (proj. atelier 229, Dethier Architecture). Tu prace były tak znaczne, że prowadzono je po uprzednim wysiedleniu mieszkańców. Ukończony w 1965 roku wieżowiec był już w ostatnich latach mocno zdegradowany technicznie, nie przystawał też do współczesnych norm (niskie sufity o wysokości 237 cm, małe metraże mieszkań). Zachowano tę samą liczbę lokali, ale znacznie zwiększono ich powierzchnie. Blok „spuchł” po wschodniej i zachodniej stronie (przedłużono stalową konstrukcję) oraz „urósł” o pięć kondygnacji. Aby istniejący stalowy szkielet wytrzymał nowe obciążenia, zastosowano stropy z lekkich paneli CLT. Na elewacji użyto prefabrykatów z drewna wypełnionych wełną mineralną. Drewniane stropy są widoczne we wnętrzach i je ocieplają, a rezygnacja z sufitów podwieszanych zwiększyła wysokość mieszkań w świetle do 252 cm. Do tego doszło wiele udogodnień, jak dodanie głębokich loggii (wcześniej mieszkania nie miały balkonów) oraz przestrzeni wspólnych: tarasu na dachu i poziomu wspólnego na 18. kondygnacji.
Po drugie: drewno
Belgijska realizacja wpisuje się w kilka innych wyraźnych trendów, takich jak empatia wobec mniej uprzywilejowanych – mieszkania są bowiem socjalne – oraz technologia drewniana. Ta ostatnia z roku na rok coraz mocniej podbija Europę. Im dalej na północ, tym większa powszechność budynków drewnianych. W tym względzie od zawsze przodowała Skandynawia. W tej edycji na 10 fińskich nominacji aż 9 obiektów jest całkowicie lub prawie w całości wybudowanych z drewna: przedszkole, szkoły, obiekty uczelni wyższych, spory biurowiec, a także osiedle Kuokkalan Kalon w Jyväskylä (proj. Collaboratorio). To pięć wielorodzinnych bloków zrealizowanych w technologii prefabrykowanych modułów CLT z ciemnym deskowaniem na elewacjach oraz wysokimi dachami z szerokimi okapami chroniącymi fasady przed opadami. Warta uwagi jest nie tylko techniczna strona projektu, lecz także przemyślana urbanistyka. Kontynuuje ona zabudowę miasta, domykając plac przy niezwykłym kościele Kuokkalan (również drewnianym), wybudowanym w 2010 roku według projektu OOPEAA. Bardzo zróżnicowane typy mieszkań sprzyjają wymieszaniu społecznemu: część lokali jest wynajmowana, część własnościowa, a wśród nich znajdują się pierwsze w Finlandii mieszkania przyjazne dla osób z pogorszeniem funkcji poznawczych (np. demencją).
Podczas gdy w Polsce w całości zbudowane z drewna obiekty wielorodzinne były dotąd abstrakcją (pierwszą jaskółką jest powstający Habitat 19 w Zabrzu, proj. BaH studio, [„A-m” 11/2025]), w wielu krajach europejskich już od lat są normą. Także szwedzkie nominacje w tej edycji to prawie wyłącznie obiekty drewniane (w tym spektakularne muzeum World of Volvo, proj. Henning Larsen), a wśród nich nawet wieżowce mieszkalne. Cederhusen w Sztokholmie to jeden z największych projektów mieszkaniowych wybudowanych z litego drewna na świecie. W jego skład wchodzą cztery budynki o wysokości 10-13 kondygnacji z 245 mieszkaniami. Drewniana technologia była pragmatyczną odpowiedzią na lokalne warunki, a po części podyktowana… chęcią zysku. Działka zlokalizowana jest bowiem na stropie tuneli autostradowych i kolejowych. Tradycyjna technologia wymusiłaby niższą zabudowę z racji dużego obciążenia konstrukcji tunelów, natomiast drewniana pozwoliła na znacznie większą wysokość obiektów. Nie do przecenienia są również aspekty zrównoważone: drewno to lokalny i lekki budulec, odnawialny, a jego absorpcja śladu węglowego wynosi 800 kg CO₂/m³.
Po trzecie: czułość i empatia
Ważnym aspektem nowej mieszkaniówki w Europie są realizacje budowane z myślą o mniejszościach czy grupach mniej uprzywilejowanych ekonomicznie. Wśród nominacji w zachodniej Europie dominują mieszkania socjalne, podczas gdy na południu i wschodzie – częściej luksusowe wille czy hotele. Ciekawe jest francuskie osiedle z 56 mieszkaniami socjalnymi w Arpajon (proj. Jean i Aline Harari architectes), tworzące zwartą enklawę o monochromatycznym, rdzawym kolorze wszechobecnej surowej cegły. Dwa bloki to połączenie budynków wielorodzinnych z szeregowcami. Środek kwartału wypełnia dywan parterowych domów atrialnych (z drewnianą konstrukcją). Niska, gęsta i różnorodna zabudowa, pełna zaułków i placyków, sprzyja ingerencji mieszkańców, przyciągając różne grupy społeczne.
Nie brakuje też domów dla osób bez dachu nad głową. Zwykle schroniska dla osób bezdomnych przyjmują formę mało humanitarnych kontenerów. Nominowany niemiecki ośrodek Lotte Branz w Monachium (proj. Hild und K Architekten BDA, Studio Vulkan Landschaftsarchitektur) tworzy przyjazną i wysokiej jakości przestrzeń dla osób w kryzysie bezdomności. Mimo dużej skali – obiekt oferuje aż 730 miejsc noclegowych – udało się uniknąć masowych dormitoriów. Budynek podzielono na osiem segmentów przeplatanych zielonymi patiami, a pokoje mają po cztery łóżka. To pozwala choć na odrobinę prywatności i zwiększa poczucie bezpieczeństwa użytkowników.
Ciekawa jest też polska nominacja – kolejna już wypowiedź w tym ważnym temacie pracowni xystudio. Warszawski Dom Matki Bożej Serdecznej („A-m” 07/2023) ma nawet kilka przewag nad niemiecką realizacją – bardziej kameralną skalę i wyraźne centrum założenia, które skupia społeczność. Tu jest to „budynek w budynku” – drewniana kaplica wybudowana w technologii CLT. Wstawiona w atrium, tuż przy przestrzeni wspólnej, widoczna z każdego punktu ośrodka, w tym także z antresoli – buduje silne poczucie wspólnoty i może dawać nadzieję na lepsze jutro.
Budynki socjalne czy z tańszymi mieszkaniami mogą też rozwijać ciekawe typologie – przykładem jest niemiecka nominacja Honeycomb House we wschodniej części Monachium (proj. Peter Haimerl Architektur). Jak sugeruje nazwa, ten wielorodzinny budynek przypomina w przekroju plaster miodu. Podstawowa jednostka mieszkalna ma kształt spłaszczonego sześciokąta. Zestawia się je w większe moduły, od małych mieszkań jednopokojowych po czteropokojowe, rozłożone na kilku poziomach. Co daje taka niecodzienna konstrukcja? Jak przekonują autorzy – lepsze wykorzystanie powierzchni mieszkalnej w stosunku do powierzchni podłogi, większe nawet o 1,3 raza. Ponieważ nie ma tu bocznych ścian, są tylko pochyłe podłogi i sufity – skosy stosuje się pod meble, stałą zabudowę, siedziska, zawieszone łóżka. Optymalnie przekłada się to też na strukturę: w środku bloku klatka schodowa biegnie po skosach kolejnych modułów i prowadzi od parteru aż na taras na dachu, otwarty dla wszystkich mieszkańców. Modułowy system został opatentowany jako MAMAWABE.
I tu dominuje antyestetyka: surowy beton wylewany na budowie pozostaje nieotynkowany, jednostki mieszkalne ocieplają drewniane podłogi i okna, a całość dopełnia perforowana blacha trapezowa użyta do balustrad sporych loggii. Tania i szybka w budowie konstrukcja ma być odpowiedzią na problem zbyt małej liczby dostępnych mieszkań.
Po czwarte: adaptacje
Wykorzystywanie istniejącej substancji budowlanej i jej adaptacja na nowe cele staje się dziś jednym z głównych wyzwań architektury. Cyrkularność i upcykling zawitały także do budownictwa mieszkaniowego. Ciekawe są adaptacje ze skrajnie odmiennych funkcji. Jak nominacja dla realizacji biura Bundschuh Architekten w Berlinie, gdzie na mieszkania zaadaptowano… zdesakralizowany kościół metodystyczny z międzywojnia. Świątynię „poszatkowano” wzdłuż nawy, tworząc rodzaj szeregowca z odrębnymi mniejszymi mieszkaniami w suterenie. Dolne i górne mieszkania dostępne są ze stalowych zewnętrznych schodów, a elewacje boczne zyskały duże przeszklenia. Na poddaszu powstał z kolei wielki apartament, do którego prowadzi klatka schodowa umieszczona w dawnej dzwonnicy. W sumie w kościele powstało osiem bardzo zróżnicowanych mieszkań, położonych w środku cichego i zielonego kwartału.
Adaptacje przemysłowe na mieszkania to już standard, ale łotewską nominację – Ogród Augustyna w centrum Rygi (proj. Sampling) – wyróżnia to, że wykorzystano tutaj nie malowniczą XIX-wieczną fabrykę, lecz pozornie mało urodziwe warsztaty z XX wieku. Brzydotę zespołu jeszcze podkręcono: cegłę z rozebranych wtórnych budynków i przepierzeń wykorzystano na elewacjach, do podmurówek czy nadbudów; nowe otwory okienne zyskały nadproża ze zwykłych dwuteowników, ale pomalowanych na kontrastowy kolor. I tak piętrowa zabudowa na planie litery U jest pełna nawarstwień poświadczających o historii miejsca i zmianach, które tu zachodziły. Ograniczono do minimum nowe materiały, bazując na recyklingu tego, co było na miejscu. Tytułowy ogród to zazieleniony dziedziniec – do mieszkań wchodzi się wprost z niego, część z nich stanowią szeregowce. Nie ma tu płotów, a otwarty ogród sprzyja budowaniu małej wspólnoty.
Po piąte: hybrydy
Przeplatanie funkcji to ważny trend we współczesnych miastach. Coraz większa intensyfikacja zabudowy i szybkość, z jaką zmieniają się sposoby użytkowania przestrzeni miejskiej, wymagają od niej elastyczności, ale i złożoności. Hybrydy są na to doskonałą odpowiedzią. W tym roku nominację zyskało ciekawe połączenie, zdawałoby się, nieprzystających funkcji: stadionu miejskiego i bloków wielorodzinnych. Ta sztuka udała się w fińskim Tampere (proj. JKMM Architects). Stadion Tammelan to – jak sami nazwali go autorzy na etapie konkursu – „Hat Trick”, bo to „trzy strzelone gole w jednym meczu”: budynek z 256 mieszkaniami, stadion na 8000 miejsc siedzących oraz centrum handlowe wraz z parkingiem pod płytą stadionu. Obiekt wypełnia śródmiejski kwartał i ma dwie zadaszone trybuny – zachodnią i wschodnią. To do nich doklejono budynki mieszkalne o zróżnicowanej wysokości, sięgające nawet 12 kondygnacji. Najwyżej położone mieszkania mają okna wychodzące ponad dach trybun – można z nich śledzić mecze pierwszoligowych „Rysi”, jak nazywa się piłkarzy lokalnego klubu Tampereen Ilves.
Trudno znaleźć bardziej zintegrowany z miastem stadion – wchodzi się do niego z narożników kwartału. Z kolei mieszkaniówka ma wejścia do klatek od strony ulic, na które wychodzą również witryny lokali usługowych. Zadbano o odpowiednie odizolowanie mieszkańców od stadionu: pomagają w tym dachy nad trybunami, szklane elewacje od północy i południa, a same trybuny i bloki dzieli dylatacja. Stadion Tammelan nie jest może tak wyrafinowaną formalnie hybrydą jak Markthal w Rotterdamie od MVRDV, ale na pewno poszerza słownik architektury o nowe pojęcie – mieszkalny stadion piłkarski.
Po szóste, po siódme…
Tych trendów i nowych rozwiązań można by wymieniać jeszcze wiele – słowa klucze to: dogęszczanie (patrz: niezwykły dom w formie ściętego ostrosłupa z kilkoma mieszkaniami, wstawiony na maleńkim podwórku kamienicy w niemieckim Karlsruhe – Ein Hinterhaus, proj. Amunt Martenson i Martin Gjoleka); budowanie miejskości (tu świetną robotę wykonali SLAS Architekci w Rybniku – patrz: nominacja za budynek TBS-u zszyty z miastem [„A-m” 11/2024]); miejska akupunktura (np. rewitalizacja Plaça Major w Olot – miejski program dotacji kamienic do 90% kosztów remontu, pod warunkiem renowacji i zamiana pustostanów w dostępne mieszkania) czy wspominana już antyestetyka (architekci i inwestorzy, także domów jednorodzinnych, zrozumieli, że gładkie wykończenia – w tym nawet zwykłe płyty gipsowo-kartonowe – to nie tylko zbędne koszty, również środowiskowe, ale też brak szczerości materiałowej).
Żyjemy w ciekawych czasach przełomu. Na naszych oczach rodzi się nowa architektura, nowa estetyka i nowa wrażliwość.