Podejście Politechniki Łódzkiej do dziedzictwa architektonicznego jest nie do obrony. Ale dlaczego Instytut Architektury milczy?

Nie jesteście obojętni na powojenne dziedzictwo architektoniczne? Rektor Politechniki Łódzkiej uważa, że to sentymenty. Rozbiórki historycznego gmachu Wydziału Chemii nie zatrzymały autorytety i naukowcy - na władzach PŁ nie zrobiło to wrażenia. Zatrzymał ją dopiero wojewódzki konserwator. Sprawa budynku jest smutna i skandaliczna, na szczęście teraz ma też szansę na szczęśliwe zakończenie.

Gdzie są młodzi architekci? Dorota Sibińska o Kongresie Architektury Polskiej I Architektura-murator

Nieuchwytny detal architektoniczny

Politechnika Łódzka postanowiła wyburzyć swój historyczny gmach zamiast go wyremontować. Dlaczego? Bo tak jest taniej. Ze środka wyprowadzono "najcenniejsze meble". Jakie kryterium oceny stosowano? Nie wiemy. Choć we wnętrzach przetrwał oryginalny wystrój i wyposażenie wnętrz, uczelnia nie zleciła wykonania inwentaryzacji przed demontażem. Zamiast tego wyposażenie rąbane było na miejscu i wyrzucane przez okna. Było, bo wczoraj rozbiórkę przerwał wojewódzki konserwator zabytków. Skąd decyzja o zaniechaniu inwentaryzacji wnętrza? Powód, dla uczelni kształcącej przyszłych architektów, jest kompromitujący.

W pomieszczeniach nie zidentyfikowano detali architektonicznych, więc nie przeprowadzono inwentaryzacji

— powiedzieli przedstawiciele politechniki historyczce sztuki Marii Nowakowskiej, która walczy o zachowanie budynku. Jest autorką listu protestacyjnego wobec działaniom PŁ (można podpisać go tutaj: List protestacyjny). Podpisów pod nim jest dziś ponad 2100. — Identyfikacja oraz ocena występowania detali architektonicznych nie była prowadzona przez pracowników Instytutu Architektury i Urbanistyki. Na etapie przygotowania inwestycji korzystano jednak z konsultacji oraz opinii doświadczonych pracowników Politechniki Łódzkiej posiadających wiedzę i kompetencje w zakresie architektury, konstrukcji oraz ochrony i oceny substancji budowlanej — pisze mi dr Agnieszka Garcarek-Sikorska z działu promocji PŁ.

Zobacz także: Don Kichot zerka zza betonowych żyletek. Co przyniesie mu przyszłość? Ta koncpecja może zastąpić gmach Wydziału Inżynierii Lądowej

Maria Nowakowska wymienia mi detale: dekoracyjne stopnie o wachlarzowych układach, dwubarwne lastryko na posadzkach, bogate zespoły stolarki drzwiowej, dębowe parkiety taflowe, okładziny marmurowe. A do tego wyposażenie auli z siedziskami, katedrą, tablicą. Wie co mówi, od lat zajmuje się popularyzacją sztuki i architektury, prowadzi profile Maria od detalu na paru platformach społecznościowych. Te same detale widzi tam Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki. Nie widzą ich wykładowcy politechniki i kilku bardzo aktywnych na facebooku absolwentów uczelni komentujących pod każdym postem na temat budynku.

Wydawać by się mogło, że tak świetnie zachowany gmach, swoje początki mający w międzywojniu, znajduje się pod ochroną konserwatorską. Budynek A27 przy Żeromskiego doczekał się jedynie najniższej formy ochrony - wpisano go na listę Współczesnych Dóbr Kultury. Może i gwarantowałoby mu to jakąkolwiek opiekę, gdyby teren był objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Ten jednak powstaje od 2020 roku i powstać nie może - znajduje się nisko na liście priorytetów miasta; jego uchwalenie to kwestia lat, nie miesięcy. Na stronie Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Łodzi oś czasu dla MPZP "Mickiewicza, Kościuszki, Gdańska, Żwirki, Radwańska i Żeromskiego" zatrzymała się na etapie sporządzanie projektu i rozpatrywanie wniosków.

Wydział Chemii Politechniki Łódzkiej
Autor: Autor anonimowy/ Archiwum prywatne Aula

Uczelniane public relations

Trzeba przyznać, że wyznaczony termin rozbiórki to mógł być majstersztyk. Laba. Rzecznik prasowy na urlopie, wykładowcy na urlopie, nie ma komu odpowiadać na wiadomości. Nie zatrzymuje to Nowakowskiej, która codziennie raportuje z pola walki. Jak mówi, Politechnika przestała odpisywać na jej maile z końcem czerwca. — To jest dokładnie od momentu, w którym poprosiłam o udostępnienie ekspertyz i innych dokumentów w trybie dostępu do informacji publicznej. Proponowała debatę, bezpłatną inwentaryzację wnętrz, dialog. I nic.

Tymczasem wrzawa w mediach społecznościowych stale rośnie, krytycznie wypowiadają się kolejne autorytety, instytucje, stowarzyszenia; sprawa zaczyna wylewać się poza lokalne media łódzkie. Angażują się już nawet naukowcy z Warszawy - list do rektora skierował prof. Stefan Jackowski, matematyk z UW.

Wizerunkowo, zwłaszcza w czasie rekrutacji - wygląda to średnio. W mediach społecznościowych Politechniki Łódzkiej pojawił się więc ostatnio post o tym, że uczelnia dba o dziedzictwo i prowadzi renowację Willi Reinholda Richtera, w której mieści się rektorat. O tym samym zapewnił mnie dział promocji: Uczelnia z szacunkiem odnosi się do inicjatyw związanych z ochroną dziedzictwa kulturowego i konsekwentnie prowadzi działania na rzecz zachowania oraz renowacji zabytkowych obiektów znajdujących się w jej zasobach.

Zobacz także: Gmach Wydziału Psychologii UW jest pełen trafnych rozwiązań. „To najlepszy budynek w okolicy, choć o tym nie krzyczy”. Teraz dostał prestiżową nagrodę

Rektor uczelni prof. Krzysztof Jóźwik powtórzył to samo w wywiadzie udzielonym zaprzyjaźnionemu serwisowi, w którym odniósł się do planowanej rozbiórki. Żadne trudne pytania w wywiadzie nie padły. Ale czy można się dziwić? Wcześniejszy wywiad w Knews, z tym samym dziennikarzem, zaczynał się tak: Panie Rektorze, zastanawiałem się nad jedną rzeczą. Z rozmów wynika, że jest Pan jedną z najważniejszych osób w regionie.

To druga i ostatnia kadencja rektora Jóźwika. Kończy się za dwa lata. W ostatnich wyborach był jedynym kandydatem na to stanowisko.

Wydział Chemii Politechniki Łódzkiej
Autor: Autor anonimowy/ Archiwum prywatne Okładziny z marmuru

Bezsensowna rozbiórka

Rektor tłumaczył lokalnym serwisom cierpliwie: ta rozbiórka to dla dobra uczelni, a pieniądze nie rosną na drzewach. Że adaptacja wyjdzie trzy razy drożej. Że stropy są drewniane, a stan techniczny zły, wszystko się rozjeżdża, prowizorka. Że w miejscu rozebranego gmachu powstanie nowe, nowoczesne Centrum Nowoczesnych Metod Kształcenia. I że na to pieniądze będą, więc warto wyburzyć. Tylko że na ten moment pieniędzy nie będzie. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego odrzuciło wniosek Politechniki o dofinansowanie inwestycji. PŁ złożyła odwołanie. Może się jednak okazać, że cały ten ambaras był po nic. Jeżeli nie będzie pieniędzy, nie będzie inwestycji.

A co ze stanem technicznym? Dotarłam do projektu rozbiórki autorstwa mgr. inż. Sławomira Jagiełły, mgr. inż. Łukasza Boczkowskiego i mgr. inż. arch. Jacka Wnuka. Firma inż. Jagiełły wykonała do projektu opis techniczny budynku.

Budynek podzielony jest na trzy części. Dwie zewnętrzne i jedną środkową. I rzeczywiście, boczne skrzydła mają drewniane stropy. Część środkowa ma jednak konstrukcję żelbetową. Stan ścian fundamentowych / piwnicznych: dostateczny. Stan techniczny ścian konstrukcyjnych: dostateczny. Stan słupów żelbetowych: dobry. Dachu: dostateczny. Stropów: dobry. Kominów: dostateczny. Belek i podciągów: dobry. Nadproży: dostateczny. Klatki schodowej: dostateczny.

Gorzej jest w bocznych skrzydłach. Przeważa ocena konstrukcji dostateczna, a miejscami zła - głównie dachu, ale i ścian nośnych. Stanu budynku na pewno nie poprawiło odcięcie go od mediów na dobrych kilka miesięcy, również w okresie zimowym. Zajęcia przeniesiono do nowego budynku Alchemium. — Po zakończeniu eksploatacji przez Wydział Chemiczny budynek został odłączony od zasilania w media. To natychmiast powoduje, że nie jest zabezpieczony na zimę ciepłem — przyznał rektor Jóźwik w Knews. Powoduje to również ekspresowe starzenie się budynku i to na pewno rektor wie. To obowiązkowy krok przy rozbiórce, ale wykonano go z niemal rocznym wyprzedzeniem.

Wydział Chemii Politechniki Łódzkiej
Autor: Autor anonimowy/ Archiwum prywatne

List protestacyjny, pisma poparcia

List protestacyjny w sprawie wyburzenia Wydziału Chemicznego PŁ wsparli architekci, historycy sztuki i architektury, publicyści. Zwracamy się do władz Uczelni z apelem o ponowne przeanalizowanie tej decyzji, przeprowadzenie otwartej debaty publicznej oraz przedstawienie rzetelnego uzasadnienia dla tak daleko idącej ingerencji w tkankę architektoniczną kampusu — rozpoczyna apel Maria Nowakowska. Codziennie podpisuje go średnio 100 kolejnych osób. Teraz oficjalnie inicjatywę wspiera też Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki. W międzyczasie nie jedno, a dwa stowarzyszenia skierowały wniosek do wojewódzkiego konserwatora o wpis budynku do rejestru zabytków. Kacper Kępiński, zastępca dyrektora NIAiU wystosował pismo do WUOZ popierające jak najszybsze rozpoczęcie postępowania ws. wpisu z uwagi na trwające prace rozbiórkowe.

Zadziałało. Postępowanie w sprawie wpisu rozpoczęto, a wszelkie na terenie budynku prace wstrzymano. Mniej więcej w tym samym czasie głos zabrał również łódzki SARP - w bezpiecznie skonstruowanym oświadczeniu zwraca uwagę na wymiar środowiskowy decyzji oraz na wartość dziedzictwa architektonicznego - całego, również z wnętrzami - i deklaruje chęć pomocy i dialogu.

SARP Oddział Łódź nie przesądza, czy w tym konkretnym przypadku jedynym właściwym rozwiązaniem jest zachowanie budynku czy jego rozbiórka. Uważamy jednak, że decyzje dotyczące obiektów posiadających udokumentowaną wartość historyczną i architektoniczną powinny być poprzedzone transparentnym procesem opartym na wiedzy eksperckiej, rzetelnych analizach technicznych, ekonomicznych i środowiskowych oraz pełnej dokumentacji wartości kulturowych obiektu.

— pisze w stanowisku arch. Jakub Krzysztofik, prezes SARP Łódź.

Wydział Chemii Politechniki Łódzkiej
Autor: Autor anonimowy/ Archiwum prywatne

Początki adaptacji w Polsce są właśnie tu

Aspekt środowiskowy jest w tym przypadku bardzo ważny i symboliczny. Gmach na Żeromskiego powstał jako adaptacja budynku postindustrialnego - to w Polsce rzadkość nawet dziś, gdy podobne inwestycje w Europie zbierają międzynarodowe nagrody. Łódź, której przemysłowe dziedzictwo jest przecież bogate, dokonała tego już w latach 40. Budynku nie wyburzono, a przystosowano go do nowej funkcji. Ten trend jest w mieście kontynuowany, wszak Manufaktura dawała przykład reszcie Polski, jak dobrze można rewitalizować postindustrialne dziedzictwo. Sama Politechnika Łódzka adaptowała już swoje historyczne budynki. Podobnie inżynier Sławomir Jagiełło, który projektował konstrukcję dla hotelu w dawnej Fabryce Wełny w Pabianicach, opisywanego w Architekturze-murator.

Zobacz także: Renowacja kamienicy Siemensa. We wnętrzach zagoszczą modern classic i art deco

Zabudowania z Żeromskiego 116 należały pierwotnie do fabryki Szai Rosenblatta. Budynek A27 został dostosowany do nowej funkcji przez architekta Jana Redę (to ustalenia historyka architektury Błażeja Ciarkowskiego). Sama adaptacja była przy tym pierwszą w historii miasta kompleksową adaptacją zabudowy fabrycznej na nowe cele, co czyni ją wczesnym i znaczącym przykładem idei adaptive use — pisze w piśmie Kacper Kępiński. To wypełnienie przesłanki o wartości naukowej zabytku, wystarczający powód do rozważenia wpisu do rejestru.

Prace adaptacyjne trwały od 1947 do 1949 roku, w czasie, gdy Polska sposobiła się do trudnego rozdziału w realiach odbudowy i nowego ustroju, a architektów nie ograniczano jeszcze ideologicznym stylem socrealistycznym proklamowanym właśnie w 49. roku.

Wydział Chemii Politechniki Łódzkiej
Autor: Autor anonimowy/ Archiwum prywatne

Przykładów powojennego modernizmu z lat 40. stojącego jeszcze jedną nogą w międzywojniu nie mamy w kraju wiele - to kolejna przesłanka do ochrony. Będzie ich jeszcze mniej według kryterium stopnia zachowania oryginalnych wnętrz, które zwykle wymieniano jeszcze w czasach PRL-u, a już na pewno na fali optymizmu lat 90. czy nowego milenium. Tu, w dawnym gmachu Wydziału Chemii, z lat 40. zachowała się kompletna aula wraz z tablicą mendelejewa. A poza tym mnóstwo detali architektonicznych.

Proszę mi podać jeden argument za tym, że należałoby to wstrzymać. Bo mówienie, że to jest dziedzictwo socjalizmu, jakoś do mnie nie przemawia. Sentyment kogoś, kto tam kiedyś studiował? To nie są argumenty w kontekście ekonomii i stanu technicznego

— mówił łódzkiej Wyborczej rektor Jóźwik. Czy argumenty z ekonomii i stanu technicznego są wystarczające? Dla niektórych z pewnością. Od uczelni posiadającej Wydział Budownictwa, Architektury i Inżynierii Środowiska można jednak, a nawet powinno się wymagać więcej. Politechnika powinna prowadzić inwestycje w zgodzie z współczesnym stanem wiedzy i dawać przykład studentom, inżynierom, inwestorom. Sprowadzanie powojennego modernizmu do "dziedzictwa socjalizmu", a wrażliwość na dziedzictwo do sentymentalności najlepiej chyba przemilczeć.

Badań i opracowań na temat kosztu środowiskowego rozbiórek nie brakuje. Jak zapewnia mnie dr Agnieszka Garcarek-Sikorska, uczą się o nim studenci architektury PŁ (o detalu architektonicznym też). Politechnika Krakowska, choć buduje nowy obiekt dla swoich studentów, stary przekształci, a na budowie wykorzysta własne innowacyjne patenty. Podejście rektora łódzkiej uczelni, opierające się wyłącznie na ekonomii i stanie technicznym, z wykluczeniem zobowiązań wobec dziedzictwa i środowiska, z pominięciem aspektu dydaktycznego, jest godne pożałowania.

Ale jeżeli pracownikom Politechniki trzeba wskazywać detal architektoniczny, a rektorowi argument za zaniechaniem rozbiórki historycznego budynku, być może wymagamy zbyt wiele.

Milczenie wykładowców Instytutu Architektury budzi smutek.

***

Do momentu publikacji nie otrzymałam odpowiedzi od prodziekan Wydziału Budownictwa, Architektury i Inżynierii Środowiska PŁ.

Zobacz także: Wydali setki milionów na rewitalizacje Łodzi, a zieleń i tak znika. Powierzchnia koron drzew spadła w 10 z 12 badanych terenów

Podcast Architektoniczny
Anna Cymer: Ależ to jest brzydkie!
Architektura Murator Google News