Spis treści
55 milionów złotych, centrum Warszawy
PKO wystawiło na sprzedaż w trybie przetargowym biurowiec na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Nowogrodzkiej. Cena wywoławcza: 55 milionów złotych. Chętni na zakup mogą składać oferty do 24 czerwca. To budynek z charakterystycznym niebieskim malowaniem, choć architekturą się nie wyróżnia - zwłaszcza po remoncie elewacji, który dodał mu koloru, a zabrał nieco ciekawsze jej rozwiązanie zbliżone do "żyletek". Taka już zasada remontów z lat 90. Z perspektywy czasu: zwykle na niekorzyść.
Kompozycyjnie jego główną rolą było i jest służenie za tło dla pawilonu Cepelii - do spółki z hotelem Metropol, z którym otaczają pawilon z dwóch stron. Cała trójka to dzieło architekta Zygmunta Stępińskiego, jednego z najbardziej zasłużonych budowniczych powojennej Warszawy, autora trasy W-Z, Mariensztatu, MDM-u, Cepelii czy willi Ochabówki. Biurowiec PKO zaprojektował z architektem Andrzejem Milewskim. Wspólnie projektowali wcześniej warszawskie, nieistniejące już, kino Skarpa.
Atrakcyjna działka przy Marszałkowskiej 91/97 / Nowogrodzkiej 35/41 pod mniej atrakcyjnym biurowcem nie jest objęta MPZP, nad którym wciąż trwają prace po odrzuceniu wcześniejszej wersji planu przez wojewodę.
Zgodnie ze studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego nieruchomość jest położona w obszarze oznaczonym symbolem C.30 – tereny wielofunkcyjne
— czytamy w ogłoszeniu.
Budynek wybudowany jako biurowiec ORS-u to jeden z elementów kompletnej koncepcji urbanistyczno-architektonicznej i jednocześnie gigantycznej inwestycji państwowej z lat 1961-1968 - odbudowy i uporządkowania Śródmieścia.
Czym był ORS?
ORS - Obsługa Ratalnej Sprzedaży - był jednostką podlegającą PKO. Zajmowało się dokładnie tym, co sugeruje nazwa. Umożliwiało Polakom w czasach PRL-u kupno droższych produktów na raty. Oddziały ORS działały w większych domach handlowych, przy salonach samochodowych. Wszędzie tam, gdzie sprzedawano produkty mogące przekroczyć możliwości polskich portfeli. Czyli w wielu miejscach. Choć dziś zapomniany, przekazy dla ORS-u były jednymi z najczęściej wykonywanych w urzędach pocztowych. Dziesiątego każdego miesiąca, kiedy mijał termin wpłat, przy okienkach kas ustawiały się długie kolejki.
Ogólnopolską działalność ORS-u przypieczętowała umowa ze Społem w 1960 roku, która zakładała otwarcie przedstawicielstwa we wszystkich miastach powiatowych, małych miastach i ośrodkach robotniczych. Trzy lata później w całej Polsce Ludowej działało już prawie 700 punktów, w których udzielono kredytu na blisko 10 miliardów złotych kilku milionom petentów.
Zobacz także: Peweksy, teleksy, dewizy. Na głód hotelowy - Grand Hotel w Warszawie i daszek z falbaną
Przy zakupie na raty (np. przy produktach droższych niż 500 złotych) trzeba było w punkcie opłacić pierwszą ratę, zwykle wynoszącą 20%, a w przypadku samochodów, czasem, okazyjnie, 10%; kolejne raty, niższe, wysyłać już przekazem. Po uiszczeniu pierwszej raty otrzymywało się talon, z którym można było udać się do kasy i odebrać towar.
O wysokości pierwszej raty i otwarciu punktu ORS informowały z reguły gazety lokalne, podając informacje o nadchodzącej dostawie deficytowych produktów, np. sprzętu turystycznego, płaszczy zimowych. Kredyt wysokości sześciu pensji można było otrzymać od ręki, a w każdym razie w ciągu jednego dnia. Spłatę rozkładano na kilkanaście rat. W przypadku samochodów i motorów - na 24.
Zobacz także: To warszawskie osiedle projektu Stępińskiego wygląda jak małe miasteczko. Ma "ratusz", rynek i... przeuroczą nazwę
Wielkość biurowca projektowanego przez Stępińskiego nie powinna dziwić. Już w 1963 roku, po 5 latach działalności, warszawski ORS miało 12 przedstawicielstw, 2 agencje i 18 ajencji. Warszawiacy byli zadłużeni na pół miliarda (starych) złotych. W wysokości kredytów wyprzedzały Warszawę jedynie Katowice. Choć liczba kredytobiorców z roku na rok malała (Polacy zaciągali coraz mniej małych kredytów np. na ubrania), rosła znacznie ich wysokość. Najczęściej kupowanym na raty produktem był upragniony telewizor. Następne - radio.
Mocarny biurowiec kontra kamienice-zawalidrogi
Budowę rozpoczęto od potężnych wykopów. Budynek musiał wytrzymać drgania z podziemnych tuneli kolejowych, zastosowano więc dwa razy głębsze niż standardowo ośmiometrowe fundamenty. Wywieziono 11 000 m³ ziemi. Dla porównania, kubaturę biurowca zaplanowano na 40 000 m³.
Zobacz także: Sufit to obłok, ludzie to rzeźby. Na stacji Śródmieście znaczenie miał nawet widok z ruszającego się pociągu
W 1965 roku budowa nowej wielkiej siedziby ORS-u pod wodzą inżyniera Henryka Puchały z PBM-Centrum trwała już w najlepsze. Biura i sale operacyjno-bankowe architekci rozplanowali w trzech bryłach - 13- i 8-kondygnacyjnej oraz w jednej parterowej po środku, oświetlanej szklanym dachem - dla petentów. Na przedłużeniu 8-kondygnacyjnej części wzdłuż Marszałkowskiej, Stępiński zaprojektował jeszcze ciąg dalszy dla Mody Polskiej i Reklamy, zakręcający pod kątem prostym na Żurawią, domykający kwartał.
Budowę zatrzymały przedwojenne kamienice czynszowe na Żurawiej 38 i 40., na których rozbiórkę trzeba było zaczekać.
Na ścianach przypadkowo odsłoniętych szczytów istnieje do dnia dzisiejszego pozostałość z warszawskiego festiwalu młodzieżowego — różnokolorowa zebra — reklamy, a pod nimi — zespół tak zwanych pawilonów — sklepików prywatnych
— opisywał je Stępiński w Stolicy (19/1966).
Nad budowę zlatują się sępy, Mister znika z zasięgu wzroku
Biurowiec w takiej lokalizacji musiał być smakowitym kąskiem. Przedłużająca się budowa wyostrzała apetyty jednostek państwowych ściśniętych w mniejszych budynkach. W 1966 roku po budynek zgłosiło się Ministerstwo Handlu Wewnętrznego, jednak koszt adaptacji okazał się zbyt wysoki. ORS miał mocną legitymację do zatrzymania budynku - to właśnie tu, w Śródmieściu, koncentrowało się niemal 50% całego handlu Warszawy. A gdzie zakupy, tam ORS. W najbliższym czasie spodziewano się zakończenia budowy.
1 czerwca 1970 roku oddano budynek do użytku. Do biur i kas wprowadziły się PKO i ORS. Przedłużające się prace wykończeniowe sali operacyjnej sprawiły, że kandydatury biurowca nie przyjęto w plebiscycie na Mistera Warszawy 1969.
Opóźnienia i psikus Przeglądu Sportowego
Z opóźnieniami realizacji wiąże się drobna ciekawostka prasowa. W 1968 roku przeciągająca się budowa biurowca i nadchodzący prima aprilis sprowokowały redakcję Przeglądu Sportowego do psikusa z budynkiem w roli głównej. Pod zdjęciem sportowego samochodu, neonu ORS i trójką modnie ubranych osób umieszczono podpis:
Wobec wcześniejszego wykończenia hali ORS w nowym budynku na rogu ul. Marszałkowskiej i Nowogrodzkiej od 1 kwietnia rozpoczną się zapisy na sprzedaż samochodów, szczególnie duży wybór jest wozów sportowych. Na zdjęciu pracownicy ORS odpoczywają po załatwieniu pierwszych klientów.
Żart tak się spodobał Centrali ORS, że wysłała do do redakcji z gratulacjami za pomysł z fotomontażem i najlepszymi życzeniami podwojenia nakładu. Wskazała jednocześnie winnego opóźnień - Przedsiębiorstwo Budownictwa Miejskiego Centrum. W odpowiedzi na list redakcja wyjaśniła, że to nie fotomontaż, a Paryż i fragment neonu "Motors".
O podobnych samochodach można było oczywiście w Polsce Ludowej jedynie pomarzyć.
Źródła: Stolica, Społem, Przegląd Sportowy, PKO