Spis treści
Sinfonia Varsovia. I etap niemal gotowy – i robi wrażenie
„Tu powstanie największa sala koncertowa w Polsce” – pisaliśmy niedawno. Ale to stanie się w II etapie inwestycji, który rozpocznie się w ciągu kilku miesięcy (według projektu Thomasa Puchera). Na razie dobiega końca etap I. Według zapowiedzi miasta już tej jesieni światowej sławy warszawska orkiestra Sinfonia Varsovia ma rozpocząć sezon w lśniącej nowością siedzibie. Na placu budowy przy ul. Grochowskiej 272 zastaliśmy ruch jak w mrowisku. Kolejne budynki i pomieszczenia przybierają docelową formę.
A było co robić. Gdy w 2009 r. miasto kupiło i przekazało Sinfonii Varsovii dawne obiekty Instytutu Weterynarii SGGW, ich stan pozostawiał wiele do życzenia. Zabytkowe pawilony od strony ul. Grochowskiej od lat nie miały ogrzewania i dało się z nich korzystać w zasadzie tylko latem, a w głównym gmachu wymiany wymagały stropy. Muzykom brakowało też zaplecza z prawdziwego zdarzenia i odpowiedniej przestrzeni do prób. Teraz wszystko to uzyskają – w nowoczesnym standardzie i z nastawieniem na ekologię.
Na terenie inwestycji znajduje się pięć zabytkowych budynków: dwa pawilony przy ulicy Grochowskiej, budynek główny i dwie oficyny w tylnej części działki. Etap A obejmował przebudowę trzech pierwszych obiektów oraz budowę stosunkowo dużej podziemnej kubatury pomiędzy nimi. Ten obiekt ma dwanaście na dwanaście na dwanaście metrów – jest gigantyczny. Znajdują się w nim instalacje pomp ciepła, wentylacji i tak dalej. Obiekt połączony jest tunelami z każdym z budynków na powierzchni
– opowiada nam Maciej Walczyna, kierownik Działu Inwestycji Sinfonii Varsovii. Jak wyjaśnia, konieczność zejścia pod ziemię wynikała z wytycznych konserwatorskich, gdyż w zabytkowych obiektach nie wchodziła w grę np. budowa wentylatorni na dachu. Byliśmy w tym podziemnym obiekcie – jego rozmiary rzeczywiście robią wrażenie. To prawdziwy labirynt urządzeń, rur i zaworów. Ukryty przed wzrokiem, będzie pracował na to, żeby zapewnić komfort muzykom i gościom Sinfonii Varsovii.
Ciepło mogliśmy mieć miejskie, ale zdecydowaliśmy się na pełną autonomię tego etapu. Zarówno ciepło, jak i chłód czerpiemy z pomp ciepła
– podkreśla Walczyna.
- Zobacz wizualizacje i czytaj dalej: Wizualizacje nowej siedziby Sinfonii Varsovii w Warszawie
Barokowe zieleńce i sztuka w miejscu, gdzie krojono ciała
Zaglądamy do pawilonów od strony ul. Grochowskiej. Tu prace są już na ukończeniu. W odrestaurowanych budynkach znajdą się m.in. kawiarnia, restauracja, przestrzeń do zajęć artystycznych dla młodszych dzieci oraz przestrzeń wystawowa. Wszystko, co ma sprawić, że ogromny teren będzie żył własnym życiem, niezależnym od harmonogramu koncertów.
Trzeba bowiem podkreślić, że teren Sinfonii Varsovii będzie całkowicie otwarty na miasto. Można będzie bez żadnych przeszkód wejść tu z ulicy czy wstąpić podczas spaceru z psem po sąsiadującym z inwestycją parku. (Wybiegając na chwilę w przyszłość – równie otwarta ma być przyszła sala koncertowa. Dzięki całkowicie przeszklonemu parterowi do obiektu będzie można zajrzeć z zewnątrz, a foyer zaplanowano jako w pełni dostępne bez biletu, a więc także np. dla zaciekawionych turystów). Przestrzeń między budynkami pełna będzie drzew i zieleńców nawiązujących swoją formą do baroku – rabat z zielenią niską otoczonych żywopłotem. Docelowa zieleń pojawi się jednak dopiero po zakończeniu obu etapów, a na razie odwiedzających przywita tymczasowa łąka kwietna. Udało się też zachować część starych drzew – jedno z nich, jak zostajemy zapewnieni, to absolutny unikat, przywieziony tu z Boliwii przez pewnego podróżnika.
- Czytaj również: 6 stacji metra, tramwaj, likwidacja ronda, przebudowa dworca. Tak zmieni się Praga-Południe
Skupmy się jednak na zabytkowych budynkach, bo jest na czym. Pawilon zlokalizowany najbliżej przystanków tramwajowych kiedyś mieścił m.in. teatr anatomiczny, czyli miejsce przeprowadzania pokazowych sekcji zwłok. Zwłok, rzecz jasna, zwierzęcych, m.in. końskich – wszystko w ramach nauki anatomii dla przyszłych weterynarzy. Dziś o dawnym przeznaczeniu pomieszczenia wciąż świadczy jego układ: mnóstwo tu wpuszczających światło dzienne okien i świetlików. Teraz będzie tu przestrzeń ekspozycyjna o nazwie Sinfonia Varsovia X, z której korzystać będą rozmaite organizacje i instytucje. Zaraz obok znajdzie się kawiarnia, w której rodzice będą mogli odpocząć i porozmawiać, podczas gdy ich dzieci będą uczestniczyć w zajęciach artystycznych w trzecim z kolei pomieszczeniu. Wszystko, rzecz jasna, w pełni dostępne dla osób z niepełnosprawnościami.
Trzeba zdawać sobie sprawę, jak silnie przekształciliśmy ten teren. Tu były zawsze przy wejściu do głównego budynku trzy stopnie. My podnieśliśmy cały teren, wyrównaliśmy go do poziomu ulicy Grochowskiej i teraz mamy wejście dostępne na jednym poziomie
– zaznacza kierownik Działu Inwestycji.
Stuletnie drzwi, a tuż obok serwery i niewidzialne ocieplenie
Zwiedzamy budynek główny, lawirując wśród pracujących robotników. Trwają prace wykończeniowe – wieloma z nich, zgodnie z wytycznymi konserwatora, zajmują się specjaliści stosujący metody historyczne. Na podłodze, pieczołowicie zabezpieczone, zachowały się tu płytki z 1900 r. Uwagę przykuwa też oryginalna kuta balustrada schodów, zdobiona motywami roślinnymi. Ubytki w niej zostały już uzupełnione przez kowala, a w następnej kolejności proces renowacji czeka zachowane marmurowe schody.
Na parterze znajdą się m.in. sale edukacyjne oraz restauracja. Na pierwszym piętrze oglądamy niemal gotowe już pomieszczenia biurowe dla administracji, przestronne i wygodne pokoje gościnne dla muzyków spoza Warszawy oraz mniejsze sale koncertowe. Pod nogami mamy gotowe już podłogi z dębu wędzonego – identyczne jak te, które znajdowały się tu oryginalnie. Do części pomieszczeń wchodzi się przez odrestaurowane stuletnie drzwi. Połączenie pałacowych wnętrz i nowoczesności działa na wyobraźnię.
- Dowiedz się więcej: Pałac Brühla na Młocinach, czyli „Wilanów Północy”. Dawna siedziba królów odzyska blask?
W jednej z kameralnych sal koncertowych (dla ok. 70 osób), która przedtem była aulą SGGW, podziwiamy odkryte przypadkiem w czasie prac dekoracje malarskie ścian sprzed ponad wieku. To świadectwo historii, które teraz zostanie wyeksponowane. Ale nie brakuje też najnowocześniejszych rozwiązań: trzywarstwowe okna, choć przypominają historyczne, mają tak wysokie parametry izolacyjne, że skutecznie wytłumiają dobiegający z zewnątrz hałas miasta. Dosłownie kilka kroków od ściany z historycznym malowaniem mamy wyposażaną już serwerownię. Jeszcze ciekawsze rzeczy kryją się w ścianie. To niezwykły, bo całkiem niewidoczny system, który pozwolił ocieplić budynek bez widocznej ingerencji w zabytek. Jak opowiada Walczyna:
Innowacyjne jest to, że zamiast ocieplać ściany styropianem z zewnątrz czy od wewnątrz, zastosowaliśmy pewien niemiecki system: linię rurek, które idą w ścianie, bardzo płytko, tuż pod tynkiem. Ich zadaniem nie jest ogrzewanie czegokolwiek. Płynie nimi woda z instalacji CO, która już oddała większość ciepła i ma teraz temperaturę ok. 32 stopni Celsjusza. I ta ledwie ciepła woda, płynąc rurkami w ścianie, rozgrzewa tę konkretną warstwę muru na tyle, żeby przesunąć punkt rosy, zmienić rozkład temperatury w murze. I nagle się okazuje, że taki gruby, ceglany mur, który sam z siebie nie spełnia współczesnych wymogów izolacyjności, dzięki rurkom staje się nowoczesną, ciepłą ścianą bez żadnego styropianu. To rozwiązanie było dotąd stosowane na przykład w zamkach bawarskich, a w Polsce jeszcze czegoś takiego nie było.
Oddychające cicho ściany i początek ażurowej ramy
Na koniec zaglądamy jeszcze do budynku w głębi działki, w którym znajdzie się jedna z mniejszych sal koncertowych. Tu zostało jeszcze trochę do zrobienia, ale praca wre. Jak się dowiadujemy, choć obiekt sąsiaduje z hałaśliwą ulicą Grochowską, ma znakomitą izolację akustyczną. Rzeczywiście, w środku ledwie słychać tramwaje i samochody. Jak zapewnia nas kierownik Działu Inwestycji, podczas testów parametry akustyczne okazały się nawet lepsze, niż zakładano. O komfort muzyków i słuchaczy zadbano także podczas projektowania systemu wentylacji: świeże powietrze, zamiast ze świstem opuszczać standardowe wyloty, będzie sączyć się bezgłośnie licznymi małymi otworkami w drewnianej okładzinie ścian.
Na koniec wycieczki wracamy przez plac budowy, obserwując przebieg prac. Zwracamy uwagę na dwie zasłonięte przed wzrokiem konstrukcje na planie krzyża. To zaczątek dwóch potężnych podpór, na których w przyszłości oparta zostanie olbrzymia ażurowa rama obejmująca cały teren Sinfonii Varsovii. To jeden z najciekawszych elementów projektu Puchera: zawieszona pozornie w powietrzu rama o bokach długości kilkuset metrów będzie przestrzenią do spacerów, a z jej szczytu można będzie podziwiać panoramę okolicy z wysokości ok. 20 m. Jednocześnie dzięki trzymetrowej wysokości przerwie między poziomem gruntu a dolną krawędzią obiektu goście Sinfonii Varsovii nie będą mieć wrażenia zamknięcia. Ażurowa konstrukcja będzie unosić się ponad wszystkim, ujmując w symboliczne ramy przestrzeń oraz stanowiąc atrakcję dla odwiedzających czy turystów.
To jednak pieśń przyszłości. Za kilka lat tu wrócimy, żeby zobaczyć, jak idzie budowa drugiego etapu. Jeszcze wcześniej przyjdziemy sprawdzić, jak wygląda już zakończony etap pierwszy. Już dziś widać, że funkcje całego kompleksu dogłębnie przemyślano i pieczołowicie rozplanowano. Powinno to nie tylko zapewnić znakomite warunki muzykom i gościom, ale też sprawić, że Sinfonia Varsovia będzie tętnić życiem przez cały rok. Atrakcyjny teren do spacerów, możliwość obcowania ze sztuką, multum niezależnych od siebie koncertów i wydarzeń, restauracja i kawiarnia, wreszcie – miejsce do robienia efektownych zdjęć. A wszystko to w znakomicie skomunikowanym miejscu, z przystankiem tramwajowym tuż obok i parkingiem Kiss & Ride. Pozostaje tylko niecierpliwie czekać.
- Przejdź do galerii: Sinfonia Varsovia – wizualizacje sali koncertowej