Spis treści
Apartamentowiec Flare. Kolejny projekt w luksusowym portfolio Archicomu
„Archicom Collection jest naszym unikatowym podejściem do wyjątkowych, ekskluzywnych projektów skupionych w autorskiej marce” – podkreśla dumnie strona Flare. Mowa o serii inwestycji budowlanych Archicomu, które łączyć ma luksus i prestiż. W jej ramach powstają już m.in. Apartamenty M7 i Apartamenty Gutenberga – budynki mieszkalne z ofertą skierowaną do zamożnego klienta, zlokalizowane tuż przy nowym centrum biznesowym na warszawskiej Woli.
Do tej samej grupy nabywców skierowany jest Flare. Apartamentowiec powstający przy Grzybowskiej 6A ma mieć według projektanta – BJK Architekci – mieć „butikowy charakter”, czyli oferować ograniczony wybór mieszkaniowego „towaru” z wyższej półki. W rozmowie z serwisem nowawarszawa.pl projektanci podkreślają, że budynek powstaje z myślą o osobach pracujących w centrum stolicy, zaś potencjał inwestycyjny, choć istotny, nie jest tu najważniejszy. Nie będzie to więc obiekt w stylu Liberty Tower: luksusowego wieżowca wypełnionego po brzegi mikrokawalerkami na wynajem.
To samo sugeruje zresztą rzut oka na metraże lokali. W stosunkowo niedużym Flare (4200 m kw.), który ma zostać ukończony jeszcze w tym roku, deweloper zaplanował 76 apartamentów o metrażu od 30 do nawet 190 m² (plus dwa lokale usługowe na parterze). Będzie więc kilka kawalerek, jednak dominować mają większe mieszkania. Ich ceny wynoszą od 39,8 do 48 tys. zł/m kw. To więc górna półka cenowa, jeśli chodzi o centrum Warszawy, choć oczywiście kwoty te ani się umywają do cen osiąganych przez np. penthouse'y przy Złotej 44.
Gra słońca na fasadzie, a wewnątrz złoto i sztuka
Na wielu wizualizacjach ukończonego Flare widzimy budynek skąpany w promieniach popołudniowego czy wieczornego słońca. To oczywiście nie przypadek, gdyż światło stanowi centrum marketingowej narracji na temat tej inwestycji. Przykładowo w dominujących na elewacji prefabrykowanych elementach betonowych umieszczono połyskujące marmurowe kruszywo.
Efekt „błyszczenia” uzyskaliśmy dzięki zastosowaniu specjalnego kruszywa - tzw. białej marianny, czyli odmiany marmuru. Po wyjęciu prefabrykatów z formy ich powierzchnia jest poddawana odpowiedniemu czyszczeniu chemicznemu, które odsłania strukturę kruszywa i pozwala mu mienić się w świetle
– podkreśla w materiałach prasowych Paweł Malota, Senior Project Manager w Archicom Collection.
Poza marmurem na fragmentach elewacji zastosowano także tynk z ziarnami miki, które również mają połyskiwać, a do tego aluminiową ślusarkę. Połysk ma być motywem przewodnim również we wnętrzach (projektu pracowni KUOO TAMIZO Architects), gdzie królować będą mosiądz, chrom i złoto. Każdy z tych metali to motyw przewodni jednego z trzech wariantów wykończenia apartamentu pod klucz, z którego mogą skorzystać klienci. Można powiedzieć, że to bardzo klasyczne podejście do tematu luksusu i elegancji.
Do ukrytej w nazwie projektu idei „rozbłysku” ma nawiązywać także sztuka. Jej obecność w przestrzeniach wspólnych to wspólny mianownik projektów z linii Archicom Collection. W przypadku Flare w strefie wejściowej budynku znajdzie się metalowa rzeźba Pietera Obelsa, zaś na ścianach akwaforty Anisha Kapoora. To m.in. dzieła znanych artystów mają budować prestiż inwestycji, w połączeniu ze znakomitą lokalizacją – ok. 700 m od Pałacu Kultury, z widokiem na Śródmieście.
Jak na luksus – zaskakująco skromnie. To przez przeszłość budynku?
Co ciekawe, we Flare próżno by szukać udogodnień i atrakcji, jakie kojarzymy współcześnie z tego typu inwestycjami. Nie ma tu strefy spa, prywatnej sali kinowej czy concierge'a, dla mieszkańców nie wybudowano prywatnego basenu w podziemiach. A przecież ten deweloper od takich elementów nie stroni, czego przykładem wspomniany już symulator jazdy lamborghini w Apartamentach M7. Wczytując się w opisy Flare, znajdujemy dosłownie garstkę „atrakcji”:
- duże, dwumetrowej wysokości okna,
- balkony i tarasy z atrakcyjnym widokiem,
- wspomniana sztuka w częściach wspólnych,
- rozwiązania smart home – winda obsługiwana aplikacją, sterowanie głosowe temperaturą w mieszkaniu itp.
Czemu tak skromnie? Domyślać się można, że pewną rolę odegrała tu przeszłość budynku. Flare nie jest budynkiem projektowanym od zera, tylko adaptacją niedokończonego biurowca. Ograniczyło to z pewnością wachlarz możliwości, bo trzeba było działać na gotowej, nawet oszklonej już bryle. Możliwe, że jeszcze dekadę temu deweloper zdecydowałby się na rozbiórkę i wzniesienie na atrakcyjnej działce całkiem nowego obiektu. Dziś jednak firmy wiedzą, jak istotna jest ekologia, a więc i ponowne wykorzystywanie tego, co już jest.
Przypomnijmy, że budowę niedokończonego biurowca rozpoczęła w 2010 r. Śródmiejska Spółdzielnia Mieszkaniowa – ta sama, która w 2015 r. upadła z hukiem i w atmosferze skandalu, zostawiając po sobie szereg cennych nieruchomości (m.in. działkę obok wieżowca Q22). Siedem osób związanych z zarządem spółdzielni zostało później skazanych za wyrządzenie szkód majątkowych w jej mieniu. W momencie przerwania budowy w 2014 r. budynek był już bliski ukończenia, jednak wykonawcy skarżyli się, że nie otrzymują wynagrodzeń. Jeden z nich, firma Nicola, po upadku spółdzielni przejął obiekt i próbował go dokończyć, jednak nic z tego nie wyszło. Dopiero w 2024 r. budynek przeszedł w ręce Archicomu i inwestycję, już według nowego projektu, wznowiono. Czas pokaże, czy zapowiedzi nowej definicji luksusu okażą się prawdziwe.