Spis treści
Projekt Kwartału Emilii Plater 29–31 nie powstał jako odpowiedź na konkurs, przetarg ani inwestorskie zamówienie. Jego punktem wyjścia była kilkuletnia praktyka codziennego działania w miejscu, które przez długi czas funkcjonowało w stanie prowizorium – dawnej szkolnej tysiąclatce, zaadaptowanej przez Komunę Warszawa na potrzeby niezależnej sceny teatralnej i centrum działań społeczno-kulturalnych.
To właśnie ta oddolna praca – prowadzona bez gwarancji trwałości, często w warunkach niepewności finansowej i prawnej – sprawiła, że miejsce zaczęło pełnić realną funkcję publiczną w ścisłym centrum miasta. Komuna nie tylko zapełniła pustostan programem artystycznym, lecz stopniowo stworzyła rozpoznawalny ekosystem pracy twórczej, edukacji i sąsiedzkiej aktywności. Ta koncepcja została doceniona przez mieszkańców Warszawy, którzy przyznali jego autorom Nagrodę Publiczności w 11. edycji Nagrody Architektonicznej Prezydenta m.st. Warszawy – wyróżnienie dla realizacji, które realnie poprawiają jakość życia w mieście.
Jaka wartość stoi za projektem Kwartału Społeczno-Kulturalnego Emilii Plater 29–31
To uznanie nie zamknęło jednak dyskusji o przyszłości miejsca. Przeciwnie – stało się impulsem do postawienia pytania, czy ten model działania może zostać przekształcony w trwały projekt miejski, zdolny funkcjonować w długiej perspektywie. Zamiast kolejnych petycji czy protestów zespół Komuny zdecydował się sięgnąć po narzędzia profesjonalnego projektowania.
Do współpracy zaproszono Macieja Siudę – architekta, projektanta i kuratora, jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci młodszego pokolenia polskiej architektury. Siuda jest współtwórcą wielu nagradzanych wystaw i projektów badawczych, a jego prace były prezentowane m.in. na London Design Biennale, Triennale w Mediolanie czy Biennale Architektury w Wenecji. Znany jest z łączenia architektury z refleksją kulturową, społeczną i historyczną oraz z pracy na styku projektowania, badań i narracji.
W przypadku Emilii Plater 29–31 nie chodziło jednak o stworzenie „autorskiej wizji” w klasycznym sensie. Zespół Siudy potraktował to miejsce jako istniejący organizm, który wymaga nie tyle radykalnej przebudowy, ile uporządkowania, wzmocnienia i rozwoju. Projekt wyrastał z rozmów z użytkownikami, analizy codziennego funkcjonowania Komuny oraz świadomości ograniczeń prawnych, finansowych i przestrzennych.
Przeczytaj koniecznie: Przyszłość najdroższej działki w Polsce. Kto jest rozważny, a kto romantyczny? Warszawski spór o miasto
Pomysł na budynek A – czyli obecna siedziba Komuny Warszawa
Projekt przygotowany przez zespół Macieja Siudy nie polegał na stworzeniu efektownej wizualizacji, lecz na rozpisaniu całego ekosystemu funkcjonowania miejsca – od poziomu ulicy, przez zaplecze techniczne, po dachy i potencjalne połączenia z otoczeniem.
Wejście do kompleksu miałoby pozostać możliwie otwarte i czytelne. W parterze obecnego budynku Komuny znalazłyby się przestrzenie dostępne przez cały dzień: foyer, kawiarnia i restauracja, które nie byłyby dodatkiem do programu artystycznego, lecz samodzielnie działającymi punktami życia społecznego. Chodziło o to, by miejsce funkcjonowało nie tylko „na spektakl”, ale od rana do wieczora – jako przestrzeń pracy, spotkań i codziennego bycia w centrum miasta.
Tuż obok funkcjonowałaby główna sala teatralna oraz przestrzenie prezentacyjne, ale zaprojektowane w relacji z otwartym parterem, a nie jako zamknięta „czarna skrzynka”. Teatr miałby być widoczny i obecny w codziennym rytmie miejsca.
Za sceną i w nowej, niewielkiej dobudowie przewidziano pełnoprawne zaplecze dla artystów: garderoby, magazyny, pracownie scenograficzne i techniczne. To element, który dziś w wielu niezależnych instytucjach funkcjonuje prowizorycznie, a w projekcie Siudy miał zostać rozwiązany systemowo.
Na wyższych kondygnacjach obecnego budynku zaplanowano sale prób, studia ruchowe i przestrzenie treningowe – dostępne nie tylko dla Komuny, lecz także dla innych zespołów i twórców. W ten sposób kompleks miał stać się zapleczem produkcyjnym dla całego środowiska performatywnego Warszawy, które dziś często nie ma gdzie pracować.
Kluczowym elementem projektu była też dostępność. Siuda zaproponował zewnętrzną windę, wkomponowaną w bryłę budynku w sposób możliwie delikatny, pozwalającą na pełne korzystanie z przestrzeni osobom z niepełnosprawnościami. To nie był dodatek „na końcu”, lecz jeden z podstawowych warunków funkcjonowania nowego kwartału.
Budynek B - pustostan po dawnym liceum Hoffmanowej
Drugim filarem koncepcji była adaptacja pustostanu dawnego liceum Hoffmanowej. To właśnie tam miał powstać najbardziej rozbudowany program edukacyjno-społeczny. Parter budynku przeznaczony był na Szkołę Zawodów Przyszłości: warsztaty rzemieślnicze, pracownie naprawcze, przestrzenie do pracy z materiałem, technologią i energią. Miejsca, w których można się uczyć poprzez działanie – od obróbki drewna po druk 3D.
W centralnej części budynku zaprojektowano tzw. „zamkniętą agorę” – dużą, elastyczną przestrzeń do debat, warsztatów, spotkań obywatelskich i wydarzeń miejskich. To miało być serce społecznej aktywności kwartału, wciągające do środka mieszkańców, organizacje i inicjatywy oddolne.
Na pierwszym piętrze planowano przestrzenie poświęcone architekturze i miastu: miejsce prezentacji zbiorów, archiwów i projektów dotyczących Warszawy, rodzaj otwartego centrum wiedzy o jej przestrzeni. Siuda mówił o wykorzystaniu rozproszonych dziś kolekcji i zasobów, które mogłyby wreszcie zyskać publiczny wymiar.
Wyżej przewidziano rezydencje artystyczne – niewielkie mieszkania dla twórców przyjeżdżających do Warszawy – oraz rozbudowaną strefę coworkingu: biura, pracownie, miejsca pracy dla małych zespołów, organizacji i freelancerów. Ten element miał pełnić także funkcję ekonomiczną: generować stałe przychody, wspierające funkcjonowanie całego kompleksu.
Zielone dachy dla rekreacji, duża szklarnia dla edukacji i uprawie roślin
Na dachach zaplanowano infrastrukturę środowiskową: zbiorniki na deszczówkę, instalacje fotowoltaiczne, zielone tarasy i miejsca rekreacji. Woda miała służyć do podlewania boisk i zieleni, a dachy – do poprawy mikroklimatu i obniżania temperatury w centrum miasta.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów projektu była też propozycja dużej szklarni oraz niewielkiego targu przy wejściu. Szklarnia miała służyć edukacji ekologicznej, uprawie roślin i warsztatom, a targ – lokalnej wymianie, drobnemu handlowi i sąsiedzkim inicjatywom. Był to wyraźny gest nawiązujący do historii Ogrodu Pomologicznego.
Projekt zakładał również stopniowe otwieranie kwartału na miasto poprzez system kładek i powiązań pieszych. Jednym z rozważanych rozwiązań było połączenie dachów z nieużywaną dziś kładką w rejonie hotelu Marriott, co pozwoliłoby wpiąć kompleks w większy układ przestrzeni publicznych Śródmieścia. Chodziło nie o spektakularny gest, lecz o praktyczne poszerzenie dostępności i widoczności miejsca.
Adaptacja dla przyszłości miasta
Całość została pomyślana jako system naczyń połączonych: kultura, edukacja, produkcja, praca, rekreacja i przedsiębiorczość miały się wzajemnie wzmacniać. Restauracja, coworking, wynajem przestrzeni, warsztaty i rezydencje miały generować środki na utrzymanie działalności artystycznej i społecznej, ograniczając zależność od grantów i dotacji.
Nie jest to więc projekt jednorazowej inwestycji, lecz scenariusz rozwoju na lata – oparty na etapowaniu, adaptacji i uczeniu się w trakcie działania. Architektura miała tu pełnić rolę ramy dla procesów społecznych, a nie celu samego w sobie.
Przeczytaj także:
Kwartał społeczno-kulturalny w miejscu dawnego liceum Hoffmanowej przy Emilii Plater
Tysiąclatki czekają na drugie życie. "Wielu z tych placówek już nie ma, a niektóre ciężko rozpoznać"
Podoba Ci się ten projekt? Poprzyj petycję Komuny Warszawa o zmianę projektu Planu Ogólnego - TUTAJ
---
Dziękujemy, że tu jesteś. Posłuchaj naszego Podcastu Architektonicznego
Tym razem gośćmi Artura Celińskiego są Andrzej Truszczyński i Paweł Kobierzewski. Rozmawiamy o 1) projekcie rzeszowskiego Aquaparku SOL@RES, 2) współpracy z Winy'em Massem przy koncepcji Future Park i 3) kontrowersjach związanych z wynikami konkursu na Bibliotekę Nową w Rzeszowie.