Pomnik Bitwy Warszawskiej w Warszawie miał być gotowy 8 lat temu. Jest projekt, wydano miliony i... nic

Planowano, że zostanie odsłonięty na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta zdążył już nawet przeprowadzić warte 1,6 mln zł prace przygotowawcze, a inwestor uzyskał pozwolenie na budowę. Wszystko na nic. Na drodze do realizacji stanęły polityka, pandemia i sprzeciw sąsiadów.

Debata Muratora: Termomodernizacja – czy to inwestycja w przyszłość?
Materiał sponsorowany
Materiał sponsorowany

Pomnik Bitwy Warszawskiej 1920 r. w Warszawie. Pierwsze problemy

Po wygranych wyborach nowy rząd zdecydował, że pomnik upamiętniający jedną z najsłynniejszych bitew w historii Polski nie powstanie – tak losy pomnika Bitwy Warszawskiej 1920 r. lubią przedstawiać prawicowe media. To prawda, lecz tylko częściowa. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana i już nie pasuje tak ładnie do wygodnej politycznie narracji. Co zatem spotkało pomnik, o którym przez lata było tak głośno?

Zacznijmy od początku. Postulaty budowy monumentu, który upamiętniałby wydarzenie nazywane Cudem nad Wisłą, rozmaite grupy wysuwały od wielu lat. Coś drgnęło jednak dopiero 21 września 2015 r., kiedy to przedstawiciele tzw. środowisk patriotycznych (z Janem Pietrzakiem, liderem Towarzystwa Patriotycznego na czele) spotkali się w tej sprawie z ówczesnym wiceprezydentem miasta Jackiem Wojciechowiczem. Udało się wówczas wypracować kilka konkretów: pomnik miał stanąć pomiędzy jezdniami ul. Marszałkowskiej (między Senatorską a Królewską, a więc na Osi Saskiej) i przyjąć formę łuku triumfalnego. Odsłonięcie zaplanowano na 11 listopada 2018 r., czyli setną rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę.

Wizualizacja niezrealizowanego pomnika Bitwy Warszawskiej w Warszawie

i

Autor: UM Warszawa/ Materiały prasowe

Szybko się jednak okazało, że w ślad za słowami nie idą czyny. Urzędnicy nie kwapili się do podjęcia żadnych działań i tłumaczyli, że wszelkie wcześniejsze ustalenia były jedynie propozycjami, a nie decyzjami. Wkrótce okazało się, że na lokalizacje pomnika proponowane przez pomysłodawców nie zgadza się konserwator zabytków, a z kolei miejskie propozycje nie podobają się pomysłodawcom. Miasto zasugerowało nawet, że symbolicznym łukiem triumfalnym upamiętniającym Bitwę Warszawską mogłaby stać się... nowa przeprawa przez Wisłę. Być może ta sama kładka nad Wisłą, której pomysł powrócił kilka lat później za prezydentury Rafała Trzaskowskiego? Tak czy siak sprawa pomnika Cudu nad Wisłą utknęła na długo w martwym punkcie.

Plac na Rozdrożu w Warszawie

i

Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator

Plac na Rozdrożu wchodzi do gry, a pomnik zmienia formę

W listopadzie 2016 r. prezydent Andrzej Duda zainicjował proces przygotowań do przypadającej dwa lata później 100-letniej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Ówczesny rząd PiS zaczął wywierać na rządzoną przez PO Warszawę polityczną presję w sprawie monumentu. W efekcie 16 kwietnia 2018 r. rząd ogłosił, iż pomnik powstanie, ale w nowej lokalizacji: na placu Na Rozdrożu. Miał stanąć przy fontannie i symbolicznie „patrzeć na wschód”. Według ministra kultury Piotra Glińskiego w planach wciąż był łuk triumfalny inspirowany paryskim. Z nadziejami na odsłonięcie go w stulecie odzyskania niepodległości już dawno trzeba się było pożegnać, ale rząd zapewniał, że inwestycja zostanie zrealizowana jak najszybciej.

Lokalizacja była o tyle ciekawa, że łuk triumfalny przy placu Na Rozdrożu planowano już przed wojną. Miał to być pomnik Józefa Piłsudskiego autorstwa Ivana Meštrovicia, chorwackiego rzeźbiarza i ucznia Rodina. Projekt artysty zgłoszony do konkursu na pomnik Marszałka zyskał uznanie jury, a w sierpniu 1939 r. jego gipsowy model zaprezentowano publice w Muzeum Narodowym w Warszawie. Co było dalej, dopowiadać nie trzeba. Pomnika nigdy nie zrealizowano.

Zaakceptowana przez warszawskich radnych wstępna lokalizacja nowego pomnika Bitwy Warszawskiej od początku nie podobała się jednak jego przyszłym sąsiadom. Już w lipcu 2019 r. media donosiły, że przeciwko inwestycji protestują przedstawiciele Wspólnoty Mieszkaniowej „Rozdroże”. Nie chcieli oni wycinki zieleni na skwerze przy fontannie i zabetonowania tego miejsca. Podnosili również argumenty urbanistyczne, m.in. niszczenie osi widokowych oraz zaburzanie układu osiedla „Latawiec”. Mieli też władzom za złe, iż decyzję podjęto bez konsultacji z nimi. Urzędnicy te głosy sprzeciwu zignorowali – nie mając pojęcia, że za kilka lat gorzko tego pożałują.

Koniec z łukiem triumfalnym. W konkursie zwycięża obelisk

W lipcu 2019 r. Rada Warszawy przyjęła uchwałę o budowie pomnika. Wbrew wcześniejszej idei postawienia łuku triumfalnego uznano, że o formie monumentu powinien zadecydować konkurs architektoniczny. Ogłoszono go 6 grudnia 2019 r.

Koncepcja pomnika powinna w symboliczny sposób upamiętniać Bitwę Warszawską 1920 r. Zamawiający pozostawia Uczestnikom swobodę w doborze artystycznych środków wyrazu, mając na celu wzbogacenie przestrzeni miejskiej o dzieło sztuki wysokiej klasy. Koncepcja może przewidywać towarzyszącą pomnikowi inskrypcję upamiętniającą, przy założeniu dowolności formy. (...) Ze względu na lokalizację upamiętnienia na Placu Na Rozdrożu należy uwzględnić charakter gwiaździstego placu oraz tak projektować pomnik, aby mógł być oglądany ze wszystkich stron. (...) Należy przewidzieć wysoki udział zieleni komponowanej w formie zróżnicowanych wysokościowo grup zieleni, które stanowić będą otoczenie pomnika. Wskazane jest stosowanie gatunków zapewniających efekt i zmienność w ciągu roku

– czytamy w regulaminie miejskiego konkursu. Jak podkreślono, otoczenie pomnika powinno być miejscem dostępnym, przyjaznym mieszkańcom i zachęcającym do wypoczynku, zaś koszt jego realizacji nie powinien przekroczyć 3 mln zł brutto.

Na konkurs wpłynęło 85 prac. Wyniki ogłoszono 27 lutego 2020 r. Wygrał architekt i rzeźbiarz Mirosław Nizio wraz zespołem, czyli pracownia Nizio Design International Warszawa. Zwycięska koncepcja zakładała budowę gnomonu, czyli skręconego obelisku z wyrytą u szczytu datą słynnej bitwy.

Wizualizacja niezrealizowanego pomnika Bitwy Warszawskiej w Warszawie

i

Autor: Biuro „Niepodległa”/ Materiały prasowe

Zaproponowana forma upamiętnienia umiejętnie podkreśla cywilizacyjną a nie tylko militarną rolę bitwy warszawskiej. Wertykalny gnomon w połączeniu z koncentryczną formą platformy dla elementów wodnych dobrze wpisują się w kontekst placu, w którego gwiaździstej formie zaakcentowana jest jednocześnie osiowość. Prosta forma obelisku dzięki skręceniu zyskuje nowe możliwości interpretacji i oddaje powagę zwycięstwa. Historyczny triumf znajduje swoje widoczne miejsce w panoramie miasta. Zakomponowana woda i zieleń tworzą przy tym przyjazną przestrzeń miejską, gdzie po prostu chce się chodzić

uzasadniała wybór arch. Marlena Happach, przewodnicząca sądu konkursowego oraz ówczesna dyrektor Biura Architektury i Planowania Przestrzennego. Drugie miejsce przyznano pracy Karola Badyny z Krakowa. Zamiast miejsca trzeciego jury przyznało dwa wyróżnienia I stopnia (praca Marcina Kwietowicza i Konrada Żaglewskiego z Warszawy oraz Tomasza Birezowskiego, Piotra Dynowskiego i Mateusza Trojanowskiego z Warszawy) oraz dwa wyróżnienia honorowe (praca Autorskiej Pracowni Projektowej 2 arch. Barbara Getter i Autorskiej Pracowni Projektowo-Plastyczna, artysta rzeźbiarz arch. Andrzej Getter, Kraków oraz praca Pawła Nowickiego i Macieja Walczyna z Warszawy).

Autor zwycięskiej pracy opowiadał później podczas spotkania w pawilonie ZODIAK, że nad formą pomnika pracował przez ponad 2 miesiące, wykonując więcej niż 100 szkiców. Jako materiał do budowy zaproponował beton architektoniczny z domieszką kruszywa, żeby obiekt pasował do kontekstu otaczających go modernistycznej zabudowy. Również wysokość pomnika (23 m) miała być identyczna, jak sąsiednich budynków.

Wizualizacja niezrealizowanego pomnika Bitwy Warszawskiej w Warszawie

i

Autor: UM Warszawa/ Materiały prasowe

Pomnik rośnie, pandemia spowalnia, terminy mijają

Uważny czytelnik zauważył już zapewne, że data ogłoszenia wyników konkursu na projekt pomnika – 27 lutego 2020 r. – zwiastuje już nadciągające ciemne chmury. Krótko później Polska znalazła się w szponach pandemii, a większość inwestycji złapała potężne opóźnienie. Nie inaczej stało się z pomnikiem Bitwy Warszawskiej 1920 r. w Warszawie, za którego realizację odpowiadało państwowe Biuro „Niepodległa” (rząd przejął od miasta inwestycję).

Początkowo zapowiadano, iż monument będzie gotowy na 101. rocznicę odzyskania niepodległości, czyli w listopadzie 2021 r. Wkrótce projekt zaczął jednak ewoluować. Minister Gliński ogłosił, iż rząd zdecydował o podwyższeniu pomnika o jedną trzecią, do 36 m oraz o rozbudowie jego otoczenia, gdzie miały teraz stanąć tablice informacyjne poświęcone słynnej bitwie.

Szybko stało się jednak jasne, że z dotrzymaniem terminu będzie ciężko. Na początku 2021 r. inwestycja wciąż nie miała ostatecznego projektu, pozwolenia na budowę ani wykonawcy. Dopiero w październiku 2021 r. ogłoszono przetarg na opracowanie dokumentacji projektowej, zaś w grudniu go rozstrzygnięto. Jako nowy termin odsłonięcia pomnika wskazano sierpień 2023 r.

Już wiemy, że ze względu na ograniczenia proceduralne i konieczność jednoczesnej realizacji zadań przez Biuro i jednostki Miasta Stołecznego Warszawy sierpień przyszłego roku jest poza naszym zasięgiem

– przyznawał jednak już w sierpniu 2022 r. dyrektor Biura Programu „Niepodległa” Wojciech Kirejczyk cytowany przez dzieje.pl. Chodziło mu m.in. o zapowiadany na wiosnę 2023 r. miejski remont placu Na Rozdrożu, który, podobnie jak pandemia, pokrzyżował rządowemu inwestorowi plany.

Przygotowania toczyły się powoli. Na przełomie 2022 i 2023 r. Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta za 1,6 mln zł zrealizował prace techniczne niezbędne do późniejszej budowy pomnika (m.in. zabezpieczenie kanału ogólnospławnego pod placem). 15 marca 2023 r. Biuro „Niepodległa”, wreszcie mając ostateczny projekt w ręku, wystąpiło o pozwolenie na budowę. Wówczas było już jasne, że kolejny termin zakończenia budowy także nie zostanie dotrzymany. W październiku 2023 r. pozwolenie uzyskano, zaś 27 października 2023 r. wreszcie ogłoszono przetarg na wykonawcę prac. 28 marca 2024 r. została nim firma Warbud. Wydawało się, że właściwe roboty budowlane wystartują lada moment.

Plac na Rozdrożu w Warszawie

i

Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator

Protesty i polityka, czyli gwóźdź do trumny

Kryzys nadszedł wiosną 2024 r. W kwietniu już wydane pozwolenie na budowę pomnika zostało uchylone przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Był to efekt działań Wspólnoty Mieszkaniowej „Rozdroże”, która – przypomnijmy – właściwie od początku walczyła z tą inwestycją. Gdy sąd na wniosek wspólnoty przyjrzał się sprawie, wyszło na jaw, że inwestor nie uzyskał w sposób jednoznaczny prawa do władania gruntem, na który zamierza budować pomnik.

Miesiąc później nadszedł kolejny cios. 1 maja 2024 r. Biuro „Niepodległa”, odpowiedzialne za wzniesienie monumentu, formalnie przestało istnieć, gdyż decyzją rządu zostało wchłonięte przez Instytut Adama Mickiewicza. Choć w teorii przejął on obowiązki poprzednika, w praktyce temat pomnika znowu ugrzązł.

Inwestycję ostatecznie pogrzebała polityka, a konkretnie wynik wyborów parlamentarnych przeprowadzonych w październiku 2023 r. Po zmianie władzy wiele projektów zapowiadanych przez rząd PiS anulowano lub okrojono. 9 sierpnia 2024 r. Instytut Adama Mickiewicza oficjalnie podał, że decyzją Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wstrzymane zostały przygotowania do budowy pomnika na placu Na Rozdrożu. I choć na osłodę zapewniano, że pomnik będzie mógł powstać w nowej lokalizacji, od tamtej pory nic się w temacie nie wydarzyło. Gdy w październiku 2025 r. o inwestycję dopytywał jeden z miejskich radnych, miasto odpowiadało, że piłka jest po stronie resortu kultury, zaś ministerstwo milczało. Nietrudno się domyślić, że do realizacji monumentu brak woli politycznej.

Dziś radni Prawa i Sprawiedliwości zapewniają publicznie, że jeśli ich ugrupowanie wróci do władzy, przygotowania do upamiętnienia Bitwy Warszawskiej 1920 r. zostaną wznowione. Nawet jeśli tak się stanie, nie zobaczymy pomnika prędko: dla inwestycji trzeba będzie na nowo uzyskać pozwolenie na budowę i wyłonić wykonawcę, co samo w sobie zajmie kilka lat. Wszystko to oczywiście przy założeniu, iż państwo postanowi realizować gotowy już projekt, a nie zamówić całkiem nowy. Póki co tym, którzy chcieli, żeby pomnik powstał, pozostaje tylko wybrać się na plac Na Rozdrożu, przysiąść pod fontanną, zamknąć oczy – i uruchomić wyobraźnię.

Podcast Architektoniczny
Marcin Sadowski. Emocjonalne uwikłanie w architekturę
Architektura Murator Google News