Spis treści
Cel wystawy stanowi promocja poszczególnych krajów
Expo to przedziwne wydarzenie. Wystawa-niewystawa: trochę bazar próżności, trochę festyn, trochę atrakcja turystyczna. W przeciwieństwie do biennale w Wenecji Expo nie ma ambicji bycia awangardowym, innowacyjnym, krytycznym. Pokazuje raczej aktualny stan rzeczy – czym teraz żyje świat, co go ekscytuje. Odzwierciedla to, do czego przekonał się już urzędnik, biznesmen czy „zwykły człowiek”. Trudno tu znaleźć okruchy przyszłości, to raczej zebrana na chwilę w jednym miejscu światowa teraźniejszość. Expo nie jest o architekturze. Cel wystawy stanowi promocja poszczególnych krajów.
Czytaj także: Spirala tożsamości: znamy ostateczny projekt pawilonu Polski na EXPO 2025 w Osace
Ale dzięki temu, że odbywa się ona poprzez pawilony wystawowe, architektura odgrywa tu ważną rolę. Nie jest, jak w Wenecji, celem samym w sobie, raczej narzędziem umożliwiającym zaprezentowanie filozofii poszczególnych państw. Od czasu pełnego blichtru Expo w Szanghaju patrzę na te wystawy jak na mistrzostwa świata w architektonicznym haiku. Całe narody próbują skondensować swoje historie w niewielkich przestrzeniach. Dlatego lubię odwiedzać Expo, to trochę moje guilty pleasure. Z ciekawością wizytuję też dawne tereny wystawowe. Chcę zobaczyć, w co się przekształciły, jak (i czy w ogóle) wrosły w strukturę miasta.
W Polsce współczesnej architektury drewnianej mamy zaskakująco mało
W tym roku z Osaki wróciłem z jednym podstawowym wnioskiem: w architekturze zmienił się styl. W zapomnienie odszedł ten, który nadal króluje w Polsce – elegancka prostota, powściągliwość, subtelność detalu, dopieszczony beton. Tego w Japonii nikt już nie pokazywał. Na Expo króluje drewno. Święci swój triumf jako najbardziej przyszłościowy materiał. Przy jego użyciu zbudowano pawilony Kataru, Uzbekistanu, Czech, Polski i wielu innych krajów. Jego wszechobecność podkreśla Wielki Pierścień autorstwa Sou Fujimoto, który otacza prawie całe założenie.
Tymczasem w Polsce współczesnej architektury drewnianej mamy zaskakująco mało. Duże nowe budowy reprezentują poprzedni, nienazwany jeszcze przez historyków architektury, styl. Obiekty drewniane – jak biblioteka w warszawskiej Choszczówce (proj. Ambient, „A-m” 10/2024), biurowiec w Wielu (APA Wojciechowski Architekci, „A-m” 5/2025) czy właśnie pawilon Polski na Expo w Osace – można policzyć na palcach jednej ręki. Zupełnie inaczej sprawy mają się z przestrzenią pomiędzy budynkami. Skończyła się moda na zgeometryzowaną, postmodernistyczną urbanistykę, której symbolicznym początkiem była wystawa Forum 2004 w Barcelonie. Katalońska stolica wymościła wtedy hektary swojego wybrzeża betonowymi płytkami, wstawiając tu i ówdzie budynki znanych architektów. Wszystkie Expo, które dotąd odwiedzałem, były takimi właśnie patelniami z porozrzucanymi pawilonami. Osaka jest inna. To triumf architektury krajobrazu. Choć nadal są miejsca, gdzie można by usmażyć na betonie jajka, to dominuje zieleń, woda, łąki, trawy i przede wszystkim – cień. I tu czułem, że Polska jest na fali – w dziedzinie projektowania krajobrazu prezentujemy podobny, albo i wyższy poziom niż to, co widziałem w Japonii. Doświadczenia z Polski i towarzysząca im pogłębiona dyskusja przekonują mnie, że architektura krajobrazu jest dziś największą siłą naszej architektury.
Borja Martínez Gómez o założeniach autorskich
Projekt zrodził się z fascynacji geometrią spirali. Kształtu od wieków inspirującego ludzkość, przejawiającego się w naturze we wszystkich skalach: od cząsteczek białek po strukturę galaktyk. W jaki sposób owa geometria reprezentuje polskość i jej wrodzonego ducha innowacyjności? Forma spiralnych ścian, ze znajdującą się w jego sercu salą koncertową, wyraża niewidzialne, lecz znaczące siły napędzające rozwój kraju. Jest również symbolem tego, że granice nie powstrzymują idei przed rozprzestrzenianiem się na szeroką skalę czy oddziaływaniem na odległe regiony świata, a także, że nie ograniczają przepływu wiedzy zdobytej za granicą do serca naszego narodu.
Pawilon Polski, usytuowany na narożnej działce o dużej ekspozycji, został zaprojektowany właśnie w układzie spiralnym, uformowanym z nakładających się na siebie zakrzywionych ścian o różnej wysokości, wysuwających się w stronę otoczenia i zapraszających do odwiedzenia ekspozycji. Ta otwarta i dynamiczna bryła odpowiada na potrzebę stworzenia rozpoznawalnego narodowego wizerunku z wielu perspektyw, przyciągając do jej środka. Geometria spirali to nie tylko gest formalny. Pełni ona również funkcję narzędzia przestrzennie organizującego sekwencję wystawy i sprzyjającego stopniowemu doświadczaniu odkrywania jej kolejnych odsłon. Odwiedzający przechodzą zatem przez różne miejsca, nie tracąc przy tym kontaktu wzrokowego z otoczeniem dzięki oknom oświetlającym poszczególne etapy tej podróży. Ten spacer ma kulminację w sali koncertowej, o kształcie introspektywnej elipsy, położonej w sercu budynku. Pomieszczenie inspirowane bałtyckim bursztynem – symbolicznym polskim materiałem – jest otoczone kurtyną ze złotych łańcuchów przywodzących na myśl gałęzie wierzby oraz krajobrazy, które inspirowały Chopina. Zasłona ta jednoczy przestrzeń, jednocześnie ukrywając wejścia i tworząc intymną atmosferę subtelnie podkreśloną oświetleniem.
W pawilonie – zarówno do budowy konstrukcji, jak i na elewacji – wykorzystano wyłącznie pozyskiwane lokalnie drewno sosnowe z Japonii. Czerpiąc z kunsztu miejscowych cieśli i tradycyjnych technik, reinterpretowanych przy użyciu współczesnych metod, powstała fasada zmieniająca swój wygląd w ciągu dnia dzięki grze światła i cienia. Wnętrze wykonane z drewna zapewnia ciepło i komfort użytkowania, odczuwa się nawet jego aromatyczną obecność. Konstrukcja została oparta na modułowym układzie, wykorzystującym wyłącznie dwa typy drewnianych elementów. Dzięki temu osiągnięto elastyczność konieczną przy dostosowaniu się do geometrii projektu, przy jednoczesnym zachowaniu rygorystycznych standardów budowlanych, niezbędnych do realizacji w bardzo krótkim czasie. Pod hasłem przewodnim Dziedzictwo, które napędza przyszłość, powstał projekt budujący dialog pomiędzy tożsamością narodową a lokalnym kontekstem, na styku tradycyjnego rzemiosła i form skierowanych ku przyszłości.