Spis treści
Na fali remontów Starego Miasta na Brzozowej wyrósł Dom
W latach 20., kiedy Warszawa zaczęła się mocno rozwijać poza ścisłym centrum, ci których było na to stać, wynosili się z zabytkowych murów do nowych i luksusowych kamienic oraz modnych willi. Stare Miasto pustoszało, a ulice pełne wiekowych kamienic stopniowo podupadały, i tak mocno nadgryzione już zębem czasu i zaborcy.
Dość szybko miejsce zamożnych wkrótce zajmować zaczęła tzw. inteligencja, a kolejne sypiące się kamieniczki przechodziły remonty. Wprowadzały się do nich zarówno osoby prywatne, jak i instytucje wszelkiego rodzaju, ale też kooperatywy. W efekcie takiego remontu, w miejscu dawnego XVII-wiecznego spichlerza Baltazara Strubicza, powstał na ulicy Brzozowej Dom Profesorów, wzniesiony staraniami pracowników naukowych Uniwersytetu Warszawskiego.
i
Dom ten jest jednocześnie jaskrawym przykładem, jak ze starej rudery umiejętna ręka architekta może wytworzyć zakątek, pełen miłych widoków i zacisznych miejsc, które wytwarzają złudzenie, iż znajdujemy się nie w samem sercu wielkiego miasta, a gdzieś na krańcach, odległych od wszelkiego ruchu
— zachwycano się na łamach Architektury i budownictwa w 1925 roku. Nie każdemu takie zmiany się podobały; już od XIX wieku tutejsze historyczne kamienice przebudowywano i burzono, stawiając na oczyszczonych parcelach nowe i nie zawsze wyględne budynki.
W podobnym czasie, nieco dalej od centrum, ale za to na znacznie lepszych warunkach, swoją kooperatywę zawiązali też profesorowie Politechniki, stawiając kilkanaście willi przy ul. Hoene-Wrońskiego.
Zobacz także: Kolonia Profesorska Politechniki Warszawskiej. W 18 domach zamieszkali znani warszawscy architekci, artyści i profesorowie
i
Ogród do czytania, rozmyślania, a nawet marzenia
Dom był w rzeczywistości dwoma budynkami - jednym wewnątrz przebudowanego spichlerza, przy ul. Brzozowej, złączonym z ulicą mostem. Drugim zaś usytuowanym w głąb (a właściwie to w dół) działki, przylegającym bezpośrednio do większego sąsiada od strony ul. Bugaj - wewnątrz XVIII-wiecznej kamienicy. Całość miała więc kształt litery L. Autorem przebudowy z adaptacją pod mieszkania był uznany architekt i wykładowca PW, Kazimierz Tołłoczko, swoją drogą mieszkaniec Kolonii Profesorskiej.
Zobacz także: "Tylko mi Panowie budować bez kantów", pogroził Piłsudski. I źle go zrozumieli
Do kooperatywy należał też sąsiedni budynek nr 10, a rzut wskazuje, że był też czwarty budyneczek, znacznie mniejszy, w miejscu, w którym dziś biegnie ul. Bugaj i dalej - w Skwer Karoliny Lanckorońskiej. Przed wojną ulica ta zakręcała na wysokości Domu Profesorów w stronę Wisły. Profesorska działka była więc dłuższa i ukośnie zakończona, a tam, gdzie dziś parking, kiedyś mieścił się drugi ogród inspirowany francuskim. Podobny rozpościerał się też pod tarasem budynku numer 10. Całość od strony rzeki otaczał wysoki mur.
i
Ogród poniżej mostu był znacznie bardziej romantyczny od francuskich, zdyscyplinowanych sąsiadów. Bujne krzewy, pnącza, drzewa, alejki, mała architektura. Murowany zakątek z ławeczkami sprzyjający skupieniu. Mieszkańcy Domu mogli tu czytać, dyskutować, rozmyślać — a nawet i marzyć — pisała redakcja. Balustrady i portal wejściowy wykonano z drogiego piaskowca, wnętrza mieszkań były natomiast dość skromne rozmiarami. Rekompensował je ogród, społeczność akademicka i wspaniały widok z okien.
Odbudowa Brzozowej i Domu po wojnie
Po zakończeniu wojny ul. Brzozowa była niemal doszczętnie wypalona - ostały się gołe mury pozbawione okien, dachów, podziałów między piętrami. Dom Profesorów pełnił ważną rolę w powstaniu. Te wydarzenia upamiętniono tablicą: Dom Profesorów. Niezdobyty bastion obrony Starego Miasta w czasie powstania warszawskiego. W jego obronie walczyli, ponosząc straty w zabitych i rannych, żołnierze 104 komp. związku syndykalistów polskich zgrupowania Armii Krajowej "Róg" przy ofiarnej pomocy mieszkańców, profesorów i ich rodzin.
i
Część Biura Odbudowy Stolicy postulowała wyburzenie ruin i urządzenie w miejscu ulicy terenów zielonych. Frakcja konserwacji i odtwarzania zabytków postawiła jednak na swoim - ostatecznie zadecydowano o odbudowie tkanki i przywróceniu charakterystycznej perspektywy na piętrzące się dachy kamienic, wyłożone teraz zunifikowaną ceramiczną dachówką. Projektantem generalnym Starego Miasta był prof. Mieczysław Kuźma, który czuwał nad pracami, znosząc ingerencje Prezydium Stołecznej Rady Narodowej.
W międzyczasie na Brzozowej prowadzono intensywne badania nad określeniem przebiegu dawnych murów obronnych Warszawy. Otoczaki wydobyte z odkrytych fundamentów umieszczono jako ozdobę i upamiętnienie na elewacjach odbudowanych kamienic po stronie nieparzystej. To właśnie pod nimi odnaleziono fundamenty murów.
i
i
Dom Profesorów odbudowano, zmieniając jednak jego wygląd. Tradycyjna forma i klasycyzujące detale ustąpiły miejsca prostej bryle przypominającej bardziej spichlerz. Sąsiadującej z nim kamienicy nie odbudowano, podobnie jak ogrodzenia i najmniejszego budynku od strony ul. Bugaj. Działkę kooperatywy funkcjonującej już jako Profesorska Spółdzielnia Budowlano-Mieszkaniowa "Brzozowa", przycięto do kwadratu.
W ogrodzie od strony Brzozowej zachował się zakątek do marzenia. Już w latach 2000. przeszedł wraz z całym Domem remont, tracąc marzycielski charakter. Dom Profesorów jest wpisany do rejestru zabytków - pozostaje zamieszkany do dziś.
Źródła: Architektura i budownictwo (3/1925), Stolica, warszawa1939.pl
Zobacz także: To była pierwsza taka mozaika w Polsce. "Robota niemal benedyktyńska, ale radości z niej będzie na długo"