Spis treści
Budżet obywatelski kontra dziedzictwo
Kuriozalne wieści przyniosła fala medialna z Sopotu. Oto kultowy żółty szyld MOLO, który przez 60 lat swojego istnienia zdążył stać się symbolem miasta i sopockiego molo, zniknie. Jak donoszą lokalne media, pomysł zdobył akceptację władz miasta i konserwatora zabytków za pośrednictwem Budżetu Obywatelskiego, w którym w 2025 roku zagłosowała rekordowa liczba 5160 mieszkańców. Na ten pomysł zagłosowało 451 osób.
Projekt zakłada wymianę obecnego szyldu na odtworzony neon, który był tu wcześniej, i renowację bramy. Autor swój pomysł zgłosił już po raz kolejny; nie bez znaczenia ma być również stan szyldu, jak czytamy w opisie koncepcji:
remont bramy wejściowej na teren sopockiego Mola wraz z demontażem zdezelowanego napisu "molo"nad historycznym wejściem na teren Mola i przywróceniem napisu w formie neonu "Molo" wg. projektu z lat 50-60tych XX w., nawiązującego swoją formą do fal morskich
Przewidziany budżet na całość: 120 tysięcy złotych z pieniędzy publicznych. Co się stanie z obecnym szyldem? Pomimo obszernych wypowiedzi władz miasta, na to pytanie odpowiedzi brak.
i
Epoka taka sama, tylko inna
Od kiedy propozycję wymiany przedstawiono po raz pierwszy, w sopockim i trójmiejskim internecie pojawia się ten sam powielany opis: że obecny szyld jest socrealistyczny. W przeciwieństwie do nieistniejącego powojennego neonu, który jest ładny.
Otóż jeżeli któremuś bliżej jest do socrealistycznego rozdziału Polski, to właśnie neonowi powstałemu prawdopodobnie jeszcze w latach 50. Inna sprawa natomiast, że socrealistyczny nie jest ani jeden, ani drugi. Oba są socmodernistyczne, oba pochodzą z tego samego okresu, oba powstały w czasach PRL-u.
Zobacz także: Kultowe warszawskie neony z PRL-u wciąż znikają z budynków i ulic. Gdzie można je jeszcze znaleźć?
Gdyby oba istniały, oba byłyby historyczne i w świetle dzisiejszych trendów, mód i sentymentów, oba powinny zostać zachowane - najlepiej na swoim miejscu, a nie w muzeum. Istnieje jednak tylko szyld. Od sześciu dekad w tym samym miejscu, we wspomnieniach kilku pokoleń, w oryginalnym kontekście, pozbawiony jedynie świecącego tła w kształcie tak upragnionych przez głosujących w BO fal.
Podsumujmy więc: z sentymentu do tej ładniejszej estetyki PRL-u Sopot straci autentyczny i charakterystyczny relikt PRL-u, a zastąpi go współczesną imitacją reliktu PRL-u. Za pieniądze publiczne i za zgodą konserwatora. Dzięki głosowi 451 osób.
i
Glam-PRL: w Sopocie ładna atrapa lepsza od prawdziwego socmodernizmu
Takie działania wpisują się niestety w panującą obecnie modę na estetykę PRL, która jednak nie idzie w parze z szacunkiem do powojennych obiektów i wzornictwa ostałego się w Polsce. Kiedy kolejne autentyczne budynki i ich wyposażenie popadają w ruinę i znikają z naszych miast, do polskich mieszkań wracają meble na toczonych nóżkach, lamperie i porcelanowe figurki za kilkaset złotych, a do drogich kawiarni i konceptów talerzykowych - współczesne mozaiki. Estetyka powojenna jest ok, ale jako produkt, który można mieć. W bezpiecznej formie - nowej a jednak nostalgicznej, bez problematycznej przeszłości.
W Sopocie prywatny inwestor wyremontował niedawno byłą kawiarnię Meduza i wydawało się, że to jaskółka zmian. Socmodernizm nie ma bowiem ani w Sopocie, ani na wybrzeżu lekko. Na Helu wyburzono kino Wicher z wielkim, przepięknym malowidłem ściennym w hallu. W Gdańsku ważą się losy budynku dworca PKS. W Sopocie rozebrano Dom Turysty ze zdewastowaną mozaiką. Wszystko to obiekty wyróżniane nagrodami i prezentowane w architektonicznej prasie branżowej, w publikacjach książkowych. Projektowane skrupulatnie, we współpracy z artystami.
i
Kiedy konserwator ustalać będzie, jaką kolorystykę światła dobrać do nowego neonu tak, by lepiej imitował dawny neon z epoki, niecałe 200 metrów dalej, na nomen omen placu Przyjaciół Sopotu, stoi prawdziwy obiekt z epoki popadający od lat ruinę. To dawny bar Alga z lat 60. Kiedy powstał, prawie 10 stron czasopisma Architektura poświęcono autorskiej konstrukcji inż. Bohdana Koya oraz bryle i wnętrzom projektowanym przez warszawski zespół architekta Andrzeja Sierakowskiego (autora m.in. Sezamu w Warszawie i Orbisu w Zakopanem) - Wacława Rembiszewskiego, Jana Cichego, Bronisława Gawryluka.
Charakterystyczne lekkie daszki Algi z tworzywa przykrywające taras na piętrze zobaczymy już jedynie na starych zdjęciach i pocztówkach. Jeżeli cokolwiek powinno się dziś w Sopocie odtwarzać, to właśnie je, a wraz z nimi mozaikę zasłoniętą kioskiem i częściowo skutą. To właśnie tu powinny zostać nakierowane czas i zasoby konserwatora. I pieniądze - ale już nie publiczne, bo budynek jest własnością prywatną. Stan Algi, budynku z nagrodą państwową, to wieloletnia ujma dla miasta. Niestety, to również symbol tutejszego podejścia do powojennego dziedzictwa.
i
Do miasta oraz konserwatora zwróciłam się z pytaniami o ostateczne koszty realizacji projektu, los historycznego szyldu oraz o to, czy jego wymiana na replikę neonu z tej samej epoki jest działaniem rzeczywiście zachowującym powojenne dziedzictwo miasta.
Zobacz także: Dawna Zatoka Sztuki w Sopocie przejdzie gruntowny remont. Była już niemal ruiną