Pilot, adwokaci, aktorki, dyrektorzy. Wszyscy pod jednym dachem w luksusowym drapaczu chmur

2026-04-01 13:34

Wieżowiec przy Sewerynów 4 w Warszawie łatwo dziś pomylić z blokiem wybudowanym w PRL-u. Pokryty szarym tynkiem, z betonową pergolą na ostatnim piętrze. Nic bardziej mylnego - powstał jeszcze przed wojną jako luksusowy modny apartamentowiec. Zaprojektował go młody architekt, Ludwik Paradistal, o świetnie zapowiadającej się karierze.

Plac Centralny w Warszawie gotowy

Gentryfikacja w II RP: śledzie w pałacu

Według niektórych źródeł jeszcze w 1935 roku przy ul. Sewerynów 4 ruszyła budowa luksusowego narożnego apartamentowca na zlecenie prywatnej spółki. Według innych zaczęła się dwa lata później. Wykonanie projektu zlecono młodemu, bardzo dobrze zapowiadającemu się architektowi, Ludwikowi Paradistalowi, który w 1937 r. miał już na koncie spektakularną realizację apartamentowca przy Konopczyńskiego 5/7. Do współpracy przy nowym zleceniu zaprosił inżyniera Mariana Rzendkowskiego, który zaprojektował żelbetową konstrukcję.

Zobacz także: Niemiecki lowelas spraszał tu pannice, karykaturzysta "podszczypywał" Piłsudskiego. Przedwojenny apartamentowiec z mieszkaniami na wynajem pozostał luksusowy mimo wojny i PRL-u

Okolica dynamicznie się zabudowywała; zwolniony przez rozebrane pozostałości pałacu Dynasowskiego teren podzielono na parcele i sprzedano bogatym inwestorom. Modernistyczne kamienice czynszowe z wysokim komornym stawiali z mniejszym lub większym rozmachem, ale zawsze z dbałością o detal i prezencję.

Dziś ten proces nazwalibyśmy pewnie gentryfikacją.

Ulica swoją nazwę zyskała nie tyle od Seweryna, co od Sewerynowa - taką nazwę nosił budynek (według jednych mieszkalny, według innych handlowy) projektu Franciszka Marii Lanciego i dwa place targowe mu przyległe, wybudowane w połowie XIX wieku na zlecenie hrabiego Seweryna Uruskiego w miejscu ocalałego z pożaru skrzydła pałacu Dynasowskiego.

Wieżowiec przy ul. Sewerynów 4

i

Autor: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji / 1938 / sygn. 3/1/0/9/6775/ Narodowe Archiwum Cyfrowe, domena publiczna

Budynek był podnajmowany biednym od dawna; lokatorzy płacili za wynajem jeszcze w czasach, gdy było to nadpalone, ocalałe skrzydło rezydencji. W międzywojniu właścicielem Dynasów był książę, nomen omen, Seweryn Czetwertyński, polityk czasów II RP, właściciel m.in. Hotelu Europejskiego, fabryki wódek i paru gazet. Nieoświetlone i puste otoczenie budynku sprawiało, że po zmroku, ale i za dnia, okolica była niebezpieczna i mało przyjazna. Mieszkańcy domu byli więc narażeni nie tylko na choroby i wszelkie niewygody, ale też na napaści.

Kronika niniejszego gmachu, wypchanego lokatorami jak śledziami, i stąd znaczny dochód przynoszącego właścicielowi, nie posiada kart ciekawych — chyba tę jedną tylko, że tu kiedyś, w ciasnem mieszkanku, z liczną rodziną i liczniejszym jeszcze księgozbiorem, dusił się i pracował znakomity Julian Bartoszewicz, i że tu zapewne przyszedł na świat jego syn Kazimierz, utalentowany publicysta i historyk

— pisał w Warszawie w obrazkach (1904) Wiktor Gomulicki. Ulica Juliana Bartoszewicza biegnie dziś prostopadle do ul. Sewerynów.

Kiedy w Warszawie na prawach świeżo uchwalonego Lex Wedel stawiano kolejne luksusowe apartamentowce na wynajem dla wybranych, w Warszawie panował kryzys mieszkaniowy i niemalże humanitarny - mieszkańcy przeludnionej Warszawy w związku z uwłaczającą sytuacją mieszkaniową często odbierali sobie życie. Lokale, na które mogli sobie pozwolić, sprzyjały rozwojowi gruźlicy i nierzadko oznaczały współdzielenie pokoju z inną rodziną. O tym rozdziale łatwo dziś zapomnieć, bo po slumsach, przytułkach i zrujnowanych kamienicach nic nie zostało. Solidne domy dla dobrze sytuowanych stoją do dziś.

Zobacz także: Słońce miało wpadać do każdego pokoju, a za oknami - ogród z basenem. Oto kamienice przy Al. Niepodległości i Asfaltowej

Wieżowiec przy ul. Sewerynów 4

i

Autor: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji / 1938 / sygn. 3/1/0/9/6775/ Narodowe Archiwum Cyfrowe, domena publiczna

Kiedy więc ostatki pałacu zrównano z ziemią i przeznaczono na budowę luksusowych kamienic czynszowych, z atrakcyjnej lokalizacji przy Skarpie zniknęła tzw. biedota i niebezpieczne zakątki, a problemy zniknęły i przeniosły się w inne miejsce Warszawy. Jedna z kamienic, która zastąpiła pałac Dynasowski, stanęła pod adresem Sewerynów 4.

Wieża do mieszkania, ulubieniec publiczności

Paradistal projektował tak, jak projektowałby dla siebie - dosłownie, bo po ukończeniu budowy wprowadził się do jednego z lokali (do dziś nie wiadomo, którego). Każde z mieszkań, niezależnie od tego, w którym miejscu narożnej działki się znajdowało, musiało mieć widok na Skarpę z przynajmniej jednego pokoju. Pięciopiętrowy wzdłuż ul. Sewerynów, na rogu apartamentowiec zaznaczał swoją obecność 7-piętrową wieżą zakończoną betonową pergolą łamiącą światło ponad tarasem prawdopodobnie najbardziej luksusowego mieszkania w budynku. Tu wszystkie okna miały widok premium. Prywatności, ciszy i widoku z długich balkonów od strony Bartosiewicza pilnowały drzewa na zielonym placu.

Zmotoryzowani mieli do dyspozycji cztery garaże w podziemiach domu. Tu własną przestrzeń dostała także służba - w niskim parterze z osobnym wejściem Paradistal zaprojektował dwie pralnie, suszarnię i łazienkę parową. Do większych mieszkań (4- i 5-pokojowych) wchodziła drugimi drzwiami umieszczonym obok głównych, wejściowych. Stąd przechodziła własnym traktem do kuchni, pokoju kredensowego i jadalni. W tej części znajdowało się też osobne WC.

Wieżowiec przy ul. Sewerynów 4 w Warszawie

i

Autor: Szymon Starnawski / Grupa Murator

Mieszkania były obszerne, 3-, 4,- i 5-pokojowe. Odpowiednio nasłonecznione, przestronne, z garderobami, dużymi łazienkami. Z pokojami przechodnimi. Były też kawalerki, w odpowiedzi na ówczesne potrzeby.

Podłogi w mieszkaniu — parkiet dębowy, w łazienkach czarna terrakota i glazura jasno-zielona, armatury chromowane. W kuchniach — biała terrakota, biała glazura, piece kuchenne gazowe „Richmond" oraz kompletne wyposażenie. W pokojach kredensowych i garderobach wbudowane szafy. Ogrzewanie centralne, centralna ciepła woda

— wymieniał skrupulatnie Paradistal w 1938 roku na łamach Architektury i budownictwa.

Elewacja — felzytyn cyklinowany, fugowany. Okna szwedzkie. Balustrady balkonowe — ramy żelazne wypełnione szkłem siatkowym. Hall — podłoga: marmury Morawica i Dębnik, ściany Barwinek, sufit — lakier biały szlifowany na mat. Brama i drzwi w hallu obciągane anticorodalem. Schody okładane czarnym lastrikiem, balustrady w głównej klatce z białego metalu w dwóch innych żelazne, lakierowane na kremowo. Ściany w klatkach lakierowane na jasno-zielono, sufity i biegi tepowany na kremowo. Drzwi z klatek do mieszkań i wejściowe — dąb politurowany na czarno z wcieranym w słoje brązem aluminiowym.

Wieżowiec przy ul. Sewerynów 4 w Warszawie

i

Autor: Szymon Starnawski / Grupa Murator

Wszystkie trzy klatki schodowe wyposażono w windy. Klatka środkowa, na załamaniu dwóch bloków budynku, do dziś jest najbardziej spektakularna i chętnie fotografowana; zaprojektowana została na planie trójkąta. Dopracowany w każdym szczególe dom doceniono w stolicy i ogłoszono Misterem Warszawy 1938 roku.

Przerwana kariera Ludwika Paradistala

Było to prawdopodobnie pierwsze własne mieszkanie Ludwika Paradistala, który zaledwie 5 lat wcześniej obronił dyplom na Politechnice Warszawskiej. Niewykluczone, że część z mieszkań była lokalami własnościowymi, a na wynajem przeznaczono jedynie część. Przed 1938 rokiem Paradistal nie widniał w żadnej książce telefonicznej. Pod tym nazwiskiem znaleźć można lekarzy, księgowych, inżynierów i właścicieli przedsiębiorstw budowlanych. Firma Arcus zajmowała się świetlikami bezkitowymi do dachów szklanych. Z kolei kilka lat wstecz, początkiem lat 30. L. Paradistal i syn, inżynierowie, reklamowali swoje usługi budowy w Warszawie drewnianych dachów jako firma "Łuk". Swoją siedzibę mieli w nieistniejącej kamienicy przy Hożej 49. Obywatel Paradiesthal zajmował się natomiast meblami giętymi na Senatorskiej 37, później 33. Czy któryś z nich to rodzina architekta? Trudno zweryfikować.

W 1938 roku Paradistal zaprojektował jeszcze z Ludwikiem Krakowskim Dom Centrali Związku Kupców przy Senatorskiej. Zanim wybuchła wojna, postawiono samą żelbetową konstrukcję. Rysunki prawdopodobnie się nie zachowały - nie wiadomo, jak miał wyglądać.

Miał też pracować nad przedwojenną koncepcją Trasy Świętokrzyskiej w zespole prominentnych architektów (Jotkiewicz, Kraskowski, Korngold, Szmidt, Weinfeld).

1940 rok: "Zarząd Miejski w Warszawie ogłasza niniejszym, iż osobom niżej wymienionym nie mogły być doręczone nakazy płatnicze na podatek dochodowy za lata 1938 i 1939 z powodu niemożności ustalenia miejsca zamieszkania adresatów". Na długiej liście "zaginionych" znalazł się Paradystal Dawid Ludwik. Adres uprzedni: Sewerynów 4. Adres pojawia się na liście więcej razy. Oprócz Paradistala przed Niemcami ukrywała się część jego sąsiadów. Prawdopodobnie żaden z pierwszych lokatorów nie wróci po wojnie do domu.

Ludwik Paradistal trafi ostatecznie do getta warszawskiego. Zginie w 1942 roku.

Zobacz także: Szymon Syrkus, Stanisław Żwirski - lista ma ponad 100 nazwisk. Architekci, którzy trafili do KL Auschwitz

Polski Balet Reprezentacyjny podczas występów w Berlinie

i

Autor: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji / 1937-1939 / sygn. 3/1/0/11/12116/ Narodowe Archiwum Cyfrowe, domena publiczna Po prawej: tancerka Halina Biernacka na występie w Berlinie

Przedwojenni mieszkańcy na chwilę

Książka telefoniczna z 1939 roku pozwala dość dobrze określić, kto mieszkał na Sewerynów 4. Oprócz Ludwika Paradistala byli to inżynier Władysław Brokman (zginął prawdopodobnie w 1944 r. w getcie), tancerka baletowa Halina Biernacka, dyrektor banku Stanisław Boral, Anna i Mieczysław Cieplińscy, adwokaci Maria i Tadeusz Cybulscy, Aleksander Front, kierownik artystyczny kultowego dancingu Adria, współwłaściciel Cafe-Dancingu Tabarin, a później F.F. Mieszkał też Samuel Fumkin, o którym nie wiadomo nic, ale po wojnie innego Frumkina spod tego adresu poszukiwała Paradystalowa, matka.

Mieszkała artystka i ceramiczka Maria Gralewska, dyrektor Kazimierz Grosman z żoną Wacławą, pilot brytyjski Anthony Paul Harding, Mieczysław Herszlikowicz, dyrektor szwalni produkującej luksusową konfekcją męską ze sklepem firmowym w Hotelu Bristol (zginął w getcie w 1941 r.), Józef Hirszon, Maria Kadyńska, inżynier Henryk Koźmian, znany adwokat dr Rudolf Langrod, doktor prawa Mieczysław Lilenthal, dyrektor Towarzystwa Ubezpieczeniowego Patria, inżynier Walenty Nowacki i inżynier Tadeusz Ożarowski (po wojnie, jako żołnierz AK, odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski).

Kazimiera Skalska

i

Autor: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji / 1933 / sygn. 3/1/0/11/9028/ Narodowe Archiwum Cyfrowe, domena publiczna Aktorka Kazimiera Skalska ze swoim samochodem

Ponadto Ewa Rabinowiczowa, Stefania Rosińska, Sabina Rozengart i znana aktorka filmowa Kazimiera Skalska. Korespondent New York Timesa Jerzy Szapiro, Stefan Wasiński (zginął prawdopodobnie w powstaniu w 1944 r.), inżynier Charles Weingart (przedstawiciel firmy Escher Wyss, Zurych i Ravensburg), krytyk i poeta Julian Wołoszynowski. Już w czasie wojny, w 1940, mieszkała tu również aktorka Maria Liefeldt Dulęba, która w latach 50. została żoną Wołoszynowskiego. Być może właśnie tu się poznali? Pierwszymi mieszkańcami byli też Janusz Zaporski, 30-letni dyrektor biura IBM w Polsce (karierę w tej firmie po wojnie będzie kontynuować w Brazylii - aż do śmierci w latach 60.) oraz Krystyna Zelwerowicz, reżyserka, a po wojnie wicedyrektorka i dyrektorka teatrów Narodowego i Ludowego w Warszawie.

Zobacz także: Na 157 mieszkań każde było inne, a blok to opadał, to się cofał. Ten warszawski blok-harmonijka powstał przed wojną

Pod prestiżowym adresem działały też dwa biura: firmy zajmującej się sprzedażą motocykli E. Sykes i S-ka oraz redakcji polsko-brytyjskiej gazety Warsaw Weekly, która swój ostatni numer wydała 1 września 1939 roku.

W spisach mieszkańców z czasów wojny, pod tym adresem nie pojawia się żadne z nazwisk pierwszych lokatorów. W 1940 wprowadza się jeszcze Ludwik Rozen, a później zwalniane przez Żydów i Polaków mieszkania wynajmują kolejni. Wśród nich był np. milioner Witalis Wróblewski z żoną Jadwigą, który w latach 40. prowadził na Marszałkowskiej sklep jubilerski. Robił interesy z Niemcami i zarabiał świetnie, ale jednocześnie w swoim mieszkaniu ukrywał Janinę Forbert, a ostatecznie, za zabicie Niemca, zginął podczas egzekucji razem ze swoim partnerem biznesowym Stanisławem Micińskim. Przez chwilę mieszkał tu też zoolog Wacław Roszkowski, dziekan Uniwersytetu Warszawskiego (zginął w powstaniu).

Wieżowiec przy ul. Sewerynów 4 w Warszawie

i

Autor: Szymon Starnawski / Grupa Murator

Powojenne losy Mistera 38

Dynasy nie ucierpiały zbytnio w trakcie wojny i powstania. Luksusowe kamienice skrzętnie przejmowali mieszkanie po mieszkaniu Niemcy - wraz z wyposażeniem. Jeżeli mieszkania nie były już opuszczone, lokatorom nakazywano szybką wyprowadzkę. Niszczenie wygodnych kamienic nie było okupantowi na rękę. Podobnie było zapewne przy ul. Sewerynów 4. W spisach brak jednak niemieckich nazwisk.

Choć na zdjęciach z 1945 roku widać lekkie zniszczenia elewacji, wieżowiec wciąż miał nawet okna, podobnie jak większość okolicznych kamienic. Ucierpiał mocno sąsiedni gmach, chmuro drapacz z Kopernika 36/40, nigdy nie odbudowany. Po wojnie mieszkania pod czwórką zostały włączone do zasobu komunalnego i rozdysponowane szczęśliwcom. Kamienne płyty na ścianach zewnętrznych wyrównano szary tynkiem, pokrywając nim cały budynek i łatając braki. Niestety. W ten sposób Mister stanął jedną nogą w estetyce socmodernistycznej, upodabniając się do wieżowców, które w Warszawie budowane będą dopiero 20 lat później.

Dziś projekt Ludwika Paradistala jest w gminnej ewidencji zabytków; części wspólne zostały wyremontowane w zgodzie z pierwotnymi założeniami architekta. Wciąż znajduje się tu mieszkanie, w którym (poza drzwiami wejściowymi i oknami) zachowały się wszystkie oryginalne elementy wyposażenia, od gorsecików na podłodze, przez mosiężne klamki i drewniane drzwi do pomieszczeń, po turkusowe płytki i wyposażenie łazienki oraz szafy w zabudowie.

Elewacja wciąż czeka na renowację, choć koszt przywrócenia na nią kamienia może się okazać przeszkodą nie do przeskoczenia.

Źródła: Architektura i budownictwo (8/1938), UM Warszawa, Centrum Badań nad Zagładą Żydów, rejestry abonentów

Zobacz także: Nowoczesny wieżowiec wyglądał jak z pocztówek z kurortów; projektowała go czołówka warszawskich architektów. Dziś wygląda jak zwykły blok

Podcast Architektoniczny
Groza, propaganda i odszpecanie. Architektura nazistowska
Architektura Murator Google News