Spis treści
Victoria polsko-szwedzka
W 1974 roku w centrum Warszawy, w miejscu rozebranego pałacu Kronenberga, stanął wielki płot otaczający pokaźną działkę niedaleko Teatru Narodowego. Wkrótce ruszyła budowa "najnowocześniejszego i najbardziej luksusowego hotelu w kraju" - tak będzie go opisywać stołeczna prasa, zgodnie z prawdą. Nowy wspaniały hotel klasy lux nie mógł być jednak dostępny dla zwykłych przodowników pracy. Nocleg mogli tu wykupić jedynie turyści zagraniczni, dewizowi. W drodze wyjątku, być może, bardzo wysoko postawieni działacze partyjni.
Ten najnowocześniejszy, o najwyższym w kraju standardzie hotel zaliczony będzie w standardach światowych do klasy Intercontinental i włączony do systemu IHC, który poprzez komputery i międzynarodowe łącza umożliwia zamówienie pokoju hotelowego z każdego miasta, które posiada połączenia lotnicze. A trzeba wiedzieć, ze zaliczenie do klasy Intercontinental wymaga nie tylko basenu i sauny, ale uzależnione jest od zweryfikowania przez ekspertów IHC każdego detalu wyposażenia, który musi odpowiadać jakościowym wymaganiom przyjętym w innych hotelach Intercontinental
— kokietował w Stolicy orbisowski dyrektor hoteli dewizowych Stanisław Wcisło, kiedy budowa dobiegała już końca, a plotki i domysły o standardzie krążyły po mieście.
i
Budynek wzniosła szwedzka firma Skånska Cementgjuteriet, która wcześniej zainaugurowała już swoją obecność w Polsce Ludowej, stawiając w Warszawie hotel Forum, drugi budynek w historii stolicy (po Pałacu Kultury i Nauki), który przekroczył wysokość 100 metrów. On również przeznaczony był dla gości zagranicznych i podobnie jak Victoria został włączony do międzynarodowej sieci Intercontinental. Mimo że w porównaniu do innych polskich hoteli miał podwyższony standard, w porównaniu do Victorii plasował się w klasie zaledwie ekonomicznej.
Zobacz także: Peweksy, teleksy, dewizy. Na głód hotelowy - Grand Hotel w Warszawie, daszek z falbaną
Szwedzi weszli też do zespołu projektowego. Jako autorów hotelu wymienia się najczęściej architektów: Zbigniewa Pawelskiego, Leszka Sołonowicza, Dereka Frasera, Kurta Hultina. W zależności od publikacji, w zespole autorskim pojawiają się też: Andrzej Dzierżawski, Stanisław Kaim, Tadeusz Jaworski, Andrzej Zaborowski. Zdarzało się, że pomijano Pawelskiego i Sołonowicza; Stolica w 1976 roku, w obszernym artykule jako projektantów generalnych wymieniła jedynie Szwedów. Projekt powstał w 1973 roku. Budowę zakończono 3 lata później.
Elewacja prefabrykowana, szyby z termopanu - modniej się nie dało
Termopan, podwójne szkło z podlewem metalicznym o miedzianym połysku wypełniło prefabrykowane, białe moduły elewacji. Tym samym Zachód wkroczył do Warszawy z rozmachem. Ledwie cztery lata wcześniej stanął w Brukseli kultowy dziś pokazowy biurowiec przedsiębiorstwa CBR trudniącego się produkcją modułowych elewacji. Projekt Brodzkiego i Lambrichsa wyznaczał kierunek, a polsko-szwedzki zespół podążył.
Stwierdzenie, że za nowoczesną bryłę hotelu odpowiadała szwedzka część zespołu byłoby mocnym nadużyciem. Zarówno Pawelski, jak i Sołonowicz podróżowali na Zachód, na Południe, startowali też w konkursach zagranicznych. Wiedzieli, jak się buduje poza Blokiem Wschodnim. W międzynarodowym zespole, przy budynku stawianym z myślą o kapitalistycznych sąsiadach, mogli sobie wreszcie pozwolić na więcej.
Wnioskując po zachowanych archiwalnych zdjęciach, we wnętrzach zachodził jednak konflikt nowoczesnego z przaśnym. W częściach wspólnych królowały nowoczesne, zgrabne fotele w skórzanych obiciach. Miedziane detale i szklane tafle przełamywały ciężką, luksusową zieleń lokali. Większe meble zaprojektowano w płynnych formach wijących się po otwartych przestrzeniach, a przy wykończeniu części z nich obficie korzystano z modnych modułów z tworzywa. Podobnie wykończono sufity. Basen ozdobiono mozaiką o obłych wzorach zupełnie inną niż w zwykłych wnętrzach Warszawy.
W pokojach można było za to napotkać kanapy o raczej nieciekawych, tradycyjnych, historyzujących wzorach i formach, przypominających bardziej hotele stylizowane według gustów klientów rublowych. Ale przecież i tacy tu przyjeżdżali. Bywało, że w większości.
i
Hotele miały być wizytówką - tylko ten kryzys na Zachodzie...
Stan bazy hotelowej w Warszawie był wiecznie za mały. Zapotrzebowanie rosło szybciej niż nowe hotele, a wraz z coraz większym otwieraniem się na turystów zagranicznych, również i tych nie było powoli gdzie gościć. Tymczasem to oni byli dla władz towarem - jak to zgrabnie mówią dzisiejsze władze miast - kalorycznym.
Kiedy partia zrozumiała, że turyści o najgrubszych dewizowych portfelach nie zadowolą się skromnym hotelem w Warszawie, zaczęto podpisywać kontrakty międzynarodowe. Ten trend zadomowił się również w innych państwach komunistycznych. Choćby w Bukareszcie powstał w podobnym czasie wysoki luksusowy hotel Intercontinental, stojący zresztą do dziś w sąsiedztwie rumuńskiego Teatru Narodowego. Na tej samej zasadzie budowano w Polsce hotele sieci Novotel i Holiday Inn. — Hotelarstwo, stan jego bazy oraz poziom obsługi, to nasza wizytówka w świecie. Rozwój turystyki, liczne kontakty handlowe naszego kraju - wszystko to są czynniki, które zdecydowanie wpływają na konieczność podnoszenia standardu — tłumaczył w 1977 roku na łamach Stolicy Stanisław Wcisło, dyrektor hotelu Victoria.
Poza turystami przyjeżdżali też biznesmeni; bardzo dużą grupę gości stanowiła polonia, szczególnie z USA. Kiedy jednak okazało się, że Victoria nie ma stale pełnego obłożenia, przedstawiciele zrzeszenia hotelarskiego zapewniali w prasie, że to wszystko przez przedłużającą się zapaść turystyki na Zachodzie. Nagłówki i tak głosiły dumnie: Warszawie na światowym turystycznym szlaku.
Zobacz także: Rytmiczne balkony i ekskluzywne meblościanki. Za pokój typu kawalerskiego - 50 złotych polskich
i
Klimatyzacja, 2 programy w telewizji
742 łóżka hotelowe - o tyle powiększył się zasób hotelowo-dewizowy Warszawy z dniem 16 września, kiedy otwarto luksusowy hotel na placu Zwycięstwa. To prawdopodobnie stąd wzięła się inspiracja państwa Arachanowiczów, którzy wygrali plebiscyt Życia Warszawy na nazwę. Stary hotel Victoria spłonął w Warszawie w 1944 roku. W 1976 roku wrócił na mapę w nowej odsłonie. Najwięcej, bo 410, było pokoików o wymiarach 3,75 x 5 m² z łazienką.
W każdym pokoju odbiornik telewizyjny, podłączony do centralnej anteny, nastawiony na dwa programy telewizyjne oraz odbiornik radiowy emitujący cztery programy radiowe i własny program hotelu. Ponadto w każdym pokoju znajduje się chłodzony mini-bar i zegar elektryczny z kontrolowanym urządzeniem do budzenia gości
— wymieniała luksusowe udogodnienia Stolica w 1976 roku kilka dni przed otwarciem hotelu. Na gości czekały też 163 pokoje dwuosobowe z osobnymi łóżkami i 21 z podwójnymi; 144 dwuosobowe studia z łóżkiem podwójnym i rozkładaną kanapą. 32 apartamenty (3 rodzaje), w tym 1 apartament główny złożony z pięciu pokojów typowych. Do dyspozycji szczęśliwca był duży salon, toaleta, kuchnia, sypialnia z osobną łazienką oraz garderobą i gabinet z osobną łazienką. Jak by tych wszystkich opcji noclegowych nie dodawać, tak ich suma nie zgadza się z podawaną liczbą pokojów.
Część pokojów hotelowych połączono drzwiami, by umożliwić ich powiększanie dla gości bardziej wymagających. W 1987 roku gościom hotelu udostępniono telewizję satelitarną. Dwa lata później otwarto tu pierwsze kasyno w stolicy - oczywiście dewizowe.
Hotel Victoria na starych zdjęciach:
600 pracowników i 2 kontrole rocznie
Hotel Victoria był jednym z tych legendarnych hoteli zawieszonych w powojennej komunistycznej rzeczywistości, w której zarządzanie hotelowym składem flag krajów świata wymagało osobnego etatu. Były to hotele szczególne, bo zrzeszały pracowników, których legenda rosła wraz z miejscem; ze swojego zawodu czynili kunszt, a ze współpracowników przyjaciół na całe życie. Goście natomiast, od gwiazd po polityków, mogli się spodziewać zawsze stałych twarzy i niezmiennie świetnej obsługi.
Za hotelem Victoria stało 600 osób, z czego aż 100 pracowało w części gastronomicznej wypełniającej parter i pierwsze piętro. Działała tu oczywiście restauracja (100 miejsc), ale też lokale typu rôtisserie (156 miejsc) z daniami z rożna oraz brasserie (164 miejsca) ze śniadaniami, obiadami i kolacjami. Prócz tego coctail-longue (65 miejsc) i kawiarnia z tarasem (160+50 miejsc). W podziemiach oczywiście piekiełko - lokal nocny (133 miejsca) z okrągłym parkietem i sceną dla orkiestry. I jeszcze klub ze stołami do brydża i bilardu. Ale to i tak nie koniec.
Zobacz także: To był najmodniejszy lokal Warszawy. Występował tresowany koń, a grube ryby balowały z płotkami na obrotowym parkiecie
Części kongresowej hotel zawdzięczał swoją pierwotną roboczą nazwę. Wydzielono tu salę balową, trzy bankietowe i konferencyjną ze stanowiskami dla tłumaczy, a oprócz tego dwa salony coctailowe. Po połączeniu sal bez większego problemu można było pomieścić 1000-osobowy kongres i w 1986 roku miał tu np. miejsce Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokojowej Przyszłości Świata. Dzięki bogatej dokumentacji fotograficznej, pomiędzy międzynarodowymi gośćmi możemy dziś przyjrzeć się bliżej żyrandolom w sali konferencyjnej czy meblom w hallu.
Hotel i jego wnętrza regularnie grały też w polskich serialach i filmach, m.in. w: 07 zgłoś się (tu Borewicz słyszy: "Gdzie prawdziwy mężczyzna zabierze dziewczynę, która go porzuciła i wyjechała na Zachód? Do Victorii na kolację. Musi jej pokazać, że u nas też Europa"), Kingsajzie, Misiu, Wielkim Szu, Zmiennikach czy w Koglu-moglu.
i
Relaksu można było zażywać w strefie SPA przy bufecie, na basenie 8x15, w saunie, na masażu lub w pomieszczeniach wypoczynkowych. Gościom udostępniono również Pewex, nowoczesny salon fryzjerski oraz biura Orbisu, Lufthansy i Panam. Samochód można było zaparkować na jednym z 60 miejsc w podziemnym ogrzewanym parkingu.
Pralnie przerabiały 8,5 tony prania na dobę.
Doświadczona załoga w części przeszła z Hotelu Bristol i z Hotelu Europejskiego. Przeważającą większość stanowiła jednak tzw. młodzież, świeżo po szkołach hotelarskich i gastronomicznych, po szkoleniach krajowych i zagranicznych. W Victorii uczyli się od najlepszych i tworzyli kolejne pokolenie pracowników.
Aby cały ten mechanizm funkcjonował jak w zegarku nie wystarczyło kierownictwo. Intercontinental wysyłał tu dwa razy w roku, na koszt Victorii, kontrolera, który po trzydniowym pobycie incognito opracowywał dla dyrekcji hotelu 70-stronicowy raport oceniający najdrobniejszy aspekt funkcjonowania hotelu, od stanu ubrań służbowych po długość oczekiwania na zgłoszenie się recepcji.
Victoria, już jako Sofitel, przeszła gruntowny remont w 2013 roku za zawrotne wtedy 35 milionów złotych, projekt części wspólnych zlecono Didierowi Gomezowi, projektantowi wnętrz luksusowych butików. Nowe szaty pokojów to dzieło Kaczmarek Studio. Do dziś utrzymuje swój status hotelu luksusowego.
Źródła cytatów: Stolica 30/1976, 37/1976, 28/1977
Hotel Victoria w Warszawie
- Architektura: Zbigniew Pawelski, Leszek Sołonowicz, Derek Fraser, Kurt Hultin
- Współpraca: Andrzej Dzierżawski, Tadeusz Jaworski (program i technologia)
- Projekt wnętrz: Stanisław Kaim, Andrzej Zaborowski, Bo Anderson.
- Dokumentacja techniczna: Biuro Projektów Skánska Cementgjuteriet w Malmö, Biuro Projektów Budownictwa Ogólnego Warszawa, Zakłady Artystyczne ZPAP ART Warszawa
- Projekt: 1973
- Realizacja: 1974-1976 (otwarcie: 16 września)
- Nagrody: Sześcian 1975