Spis treści
55 milionów złotych, centrum Warszawy
PKO wystawiło na sprzedaż w trybie przetargowym biurowiec na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Nowogrodzkiej. Cena wywoławcza: 55 milionów złotych. To budynek z charakterystycznym niebieskim malowaniem, choć architekturą się nie wyróżnia - zwłaszcza po remoncie elewacji, który dodał mu koloru, a zabrał nieco ciekawsze jej rozwiązanie zbliżone do "żyletek". Taka już zasada remontów z lat 90. Z perspektywy czasu: zwykle na niekorzyść.
Kompozycyjnie jego główną rolą było i jest służenie za tło dla pawilonu Cepelii - do spółki z hotelem Metropol, z którym otaczają pawilon z dwóch stron. Cała trójka to dzieło architekta Zygmunta Stępińskiego, jednego z najbardziej zasłużonych budowniczych powojennej Warszawy, autora trasy W-Z, Mariensztatu, MDM-u, Cepelii czy willi Ochabówki. Biurowiec PKO zaprojektował z architektem Andrzejem Milewskim. Wspólnie projektowali wcześniej warszawskie, nieistniejące już, kino Skarpa.
Atrakcyjna działka przy Marszałkowskiej 91/97 / Nowogrodzkiej 35/41 pod mniej atrakcyjnym biurowcem nie jest objęta MPZP, nad którym wciąż trwają prace po odrzuceniu wcześniejszej wersji planu przez wojewodę.
Zgodnie ze studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego nieruchomość jest położona w obszarze oznaczonym symbolem C.30 – tereny wielofunkcyjne
— czytamy w ogłoszeniu.
Budynek wybudowany jako biurowiec ORS-u to jeden z elementów kompletnej koncepcji urbanistyczno-architektonicznej i jednocześnie gigantycznej inwestycji państwowej z lat 1961-1968 - odbudowy i uporządkowania Śródmieścia.
i
Czym był ORS?
ORS - Obsługa Ratalnej Sprzedaży - był jednostką podlegającą PKO. Zajmowało się dokładnie tym, co sugeruje nazwa. Umożliwiało Polakom w czasach PRL-u kupno droższych produktów na raty. Oddziały ORS działały w większych domach handlowych, przy salonach samochodowych. Wszędzie tam, gdzie sprzedawano produkty mogące przekroczyć możliwości polskich portfeli. Czyli w wielu miejscach. Choć dziś zapomniany, przekazy dla ORS-u były jednymi z najczęściej wykonywanych w urzędach pocztowych. Dziesiątego każdego miesiąca, kiedy mijał termin wpłat, przy okienkach kas ustawiały się długie kolejki.
Ogólnopolską działalność ORS-u przypieczętowała umowa ze Społem w 1960 roku, która zakładała otwarcie przedstawicielstwa we wszystkich miastach powiatowych, małych miastach i ośrodkach robotniczych. Trzy lata później w całej Polsce Ludowej działało już prawie 700 punktów, w których udzielono kredytu na blisko 10 miliardów złotych kilku milionom petentów.
Zobacz także: Peweksy, teleksy, dewizy. Na głód hotelowy - Grand Hotel w Warszawie i daszek z falbaną
Przy zakupie na raty (np. przy produktach droższych niż 500 złotych) trzeba było w punkcie opłacić pierwszą ratę, zwykle wynoszącą 20%, a w przypadku samochodów, czasem, okazyjnie, 10%; kolejne raty, niższe, wysyłać już przekazem. Po uiszczeniu pierwszej raty otrzymywało się talon, z którym można było udać się do kasy i odebrać towar.
i
O wysokości pierwszej raty i otwarciu punktu ORS informowały z reguły gazety lokalne, podając informacje o nadchodzącej dostawie deficytowych produktów, np. sprzętu turystycznego, płaszczy zimowych. Kredyt wysokości sześciu pensji można było otrzymać od ręki, a w każdym razie w ciągu jednego dnia. Spłatę rozkładano na kilkanaście rat. W przypadku samochodów i motorów - na 24.
Zobacz także: To warszawskie osiedle projektu Stępińskiego wygląda jak małe miasteczko. Ma "ratusz", rynek i... przeuroczą nazwę
Wielkość biurowca projektowanego przez Stępińskiego nie powinna dziwić. Już w 1963 roku, po 5 latach działalności, warszawski ORS miało 12 przedstawicielstw, 2 agencje i 18 ajencji. Warszawiacy byli zadłużeni na pół miliarda (starych) złotych. W wysokości kredytów wyprzedzały Warszawę jedynie Katowice. Choć liczba kredytobiorców z roku na rok malała (Polacy zaciągali coraz mniej małych kredytów np. na ubrania), rosła znacznie ich wysokość. Najczęściej kupowanym na raty produktem był upragniony telewizor. Następne - radio.
i
Mocarny biurowiec kontra kamienice-zawalidrogi
Budowę rozpoczęto od potężnych wykopów. Budynek musiał wytrzymać drgania z podziemnych tuneli kolejowych, zastosowano więc dwa razy głębsze niż standardowo ośmiometrowe fundamenty. Wywieziono 11 000 m³ ziemi. Dla porównania, kubaturę biurowca zaplanowano na 40 000 m³.
Zobacz także: Sufit to obłok, ludzie to rzeźby. Na stacji Śródmieście znaczenie miał nawet widok z ruszającego się pociągu
W 1965 roku budowa nowej wielkiej siedziby ORS-u pod wodzą inżyniera Henryka Puchały z PBM-Centrum trwała już w najlepsze. Biura i sale operacyjno-bankowe architekci rozplanowali w trzech bryłach - 13- i 8-kondygnacyjnej oraz w jednej parterowej po środku, oświetlanej szklanym dachem - dla petentów. Na przedłużeniu 8-kondygnacyjnej części wzdłuż Marszałkowskiej, Stępiński zaprojektował jeszcze ciąg dalszy dla Mody Polskiej i Reklamy, zakręcający pod kątem prostym na Żurawią, domykający kwartał.
Budowę zatrzymały przedwojenne kamienice czynszowe na Żurawiej 38 i 40., na których rozbiórkę trzeba było zaczekać.
Na ścianach przypadkowo odsłoniętych szczytów istnieje do dnia dzisiejszego pozostałość z warszawskiego festiwalu młodzieżowego — różnokolorowa zebra — reklamy, a pod nimi — zespół tak zwanych pawilonów — sklepików prywatnych
— opisywał je Stępiński w Stolicy (19/1966).
i
Nad budowę zlatują się sępy, Mister znika z zasięgu wzroku
Biurowiec w takiej lokalizacji musiał być smakowitym kąskiem. Przedłużająca się budowa wyostrzała apetyty jednostek państwowych ściśniętych w mniejszych budynkach. W 1966 roku po budynek zgłosiło się Ministerstwo Handlu Wewnętrznego, jednak koszt adaptacji okazał się zbyt wysoki. ORS miał mocną legitymację do zatrzymania budynku - to właśnie tu, w Śródmieściu, koncentrowało się niemal 50% całego handlu Warszawy. A gdzie zakupy, tam ORS. W najbliższym czasie spodziewano się zakończenia budowy.
1 czerwca 1970 roku oddano budynek do użytku. Do biur i kas wprowadziły się PKO i ORS. Przedłużające się prace wykończeniowe sali operacyjnej sprawiły, że kandydatury biurowca nie przyjęto w plebiscycie na Mistera Warszawy 1969.
Opóźnienia i psikus Przeglądu Sportowego
Z opóźnieniami realizacji wiąże się drobna ciekawostka prasowa. W 1968 roku przeciągająca się budowa biurowca i nadchodzący prima aprilis sprowokowały redakcję Przeglądu Sportowego do psikusa z budynkiem w roli głównej. Pod zdjęciem sportowego samochodu, neonu ORS i trójką modnie ubranych osób umieszczono podpis:
Wobec wcześniejszego wykończenia hali ORS w nowym budynku na rogu ul. Marszałkowskiej i Nowogrodzkiej od 1 kwietnia rozpoczną się zapisy na sprzedaż samochodów, szczególnie duży wybór jest wozów sportowych. Na zdjęciu pracownicy ORS odpoczywają po załatwieniu pierwszych klientów.
i
Żart tak się spodobał Centrali ORS, że wysłała do do redakcji z gratulacjami za pomysł z fotomontażem i najlepszymi życzeniami podwojenia nakładu. Wskazała jednocześnie winnego opóźnień - Przedsiębiorstwo Budownictwa Miejskiego Centrum. W odpowiedzi na list redakcja wyjaśniła, że to nie fotomontaż, a Paryż i fragment neonu "Motors".
O podobnych samochodach można było oczywiście w Polsce Ludowej jedynie pomarzyć.
Źródła: Stolica, Społem, Przegląd Sportowy, PKO