To był pierwszy taki blok w Polsce. Jak domy ułożone jeden na drugim. Wrocławski Mezonetowiec

2026-05-13 14:25

W 1960 roku ukończono we Wrocławiu blok, jakiego nie wybudowano wcześniej w całej Polsce - złożonego z samych dwupoziomowych mieszkań. I to jakich - dużych! A jeszcze 4 lata wcześniej w całym kraju wolno było budować wyłącznie socrealistycznie. Za nowoczesnym blokiem goniącym zachodnie trendy mieszkaniowe stoi awybitna wrocławska architektka, Jadwiga Grabowska-Hawrylak, autorka wrocławskiego Manhattanu.

Warszawski Jamnik

Wstaje powojenny Wrocław

Kiedy w Europie Zachodniej wrażenie robiły nowoczesne dwupoziomowe mieszkania w jednostkach mieszkalnych Le Corbusiera albo czy w budynkach londyńskiej pracowni Chamberlin, Powell & Bon, Wrocław podnosił się z powojennych gruzów. Ale polscy architekci bacznie obserwowali światowe trendy. Obserwowała je również pierwsza architektka Politechniki Wrocławskiej, Jadwiga Grabowska-Hawrylak, dziś znana przede wszystkim za sprawą swoich kultowych wrocławskich bloków z osiedla Plac Grunwaldzki, zwanych potocznie sedesowcami (ku niezadowoleniu części Wrocławian i samej architektki). Kiedy początkiem lat 50. wertowała zagraniczne czasopisma branżowe, prawdopodobnie nie brała w ogóle pod uwagę, że jej realizacje wkrótce się w nich znajdą. 

W konsekwencji zniszczeń sięgających kilkudziesięciu procent całej przedwojennej zabudowy Breslau, miasto pełne było niezagospodarowanych działek, a napływający tu nowi mieszkańcy, głównie z utraconych ziem wschodnich, potrzebowali mieszkań na już.

Prawdziwie ekspresowy rozwój polskiej mieszkaniówki w czasach PRL-u przyniosła odwilż po 1956 roku. Po odrzuceniu socrealizmu architekci wskoczyli w nowoczesność z pełnym zaangażowaniem, a polskie miasta wypełniały się kolorowymi budynkami realizującymi modernistyczne założenia. Otwarte, przeszklone partery, przestrzenie wspólne albo tarasy na ostatnich piętrach, formy pozbawione konserwatywnych ornamentów. Na przełomie lat 50. i 60. mieszkania wciąż jeszcze dało się projektować dość przestronne.

W takich okolicznościach powstał we Wrocławiu Mezonetowiec, mający zamknąć w bloku piętrowe domy.

Mezonetowiec we Wrocławiu
Autor: Julia Dragović/ Archiwum prywatne

Pierwszy taki blok w Polsce

Projekt dla działki wśród ocalałych kamienic przy ul. Kołłątaja powstał w 1958 roku w Dyrekcji Inwestycji Miejskich. To ważny i przełomowy rok dla modernizmu w Europie za żelazną kurtyną - EXPO58 w Brukseli zadziałało tu niczym trampolina ku nowoczesności i rozprostowało architektom skrzydła.

Oprócz Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak w zespole projektowym nowego bloku znaleźli się architekci Edmund Frąckiewicz oraz Maria i Igor Tawryczewscy, a także konstruktor Wojciech Święcicki. By zmaksymalizować powierzchnię mieszkań i poziom naświetlenia pomieszczeń, klatki schodowe wyłonili do przeszklonych pionowych prostopadłościanów przyklejonych do budynku od tyłu, a komunikację do mieszkań poprowadzono galeriami rozmieszczonymi co drugie piętro.

Zobacz także: To nie pasteloza. To Dom stu balkonów, czyli początki socmodernizmu w Krakowie

Dwupoziomowe mieszkania, mezonety, udało się zaprojektować naprawdę duże, bo aż 70-metrowe. Na parterze wzorem zachodnim zaplanowano duży pokój i kuchnię oraz przedpokój, WC i wiatrołap. Na piętrze, na które prowadziły wąskie schody z lastryko, dwie sypialnie, łazienka, drugie WC i korytarzyk. Duży balkon na dole, mniejszy na górze. Wnęki na szafy. Komfort.

Lokale usługowe ukryto za szybą, dodając bryle lekkości. Przez całe lata mieściła się tu moda męska po jednej stronie i moda damska po drugiej. Dla wszystkich mieszkańców przeznaczono oczywiście taras na ostatnim piętrze, jednak tę ideę dość szybko zweryfikowała komunistyczna rzeczywistość i stale rosnące zapotrzebowania na M. Przestrzeń zagospodarowano ostatecznie na nowe pomieszczenia. — Problemem było jednak partackie wykonanie stropodachu, co powodowało nieszczelności i wymagało wielu remontów. Na samej górze znalazły się komórki lokatorskie, dwa mieszkania i przestronne studio artystyczne z tarasem — pisał na łamach "Architektury-murator" Łukasz Wojciechowski w 2014 roku.

Elewację na najniższym piętrze wyłożono kremowym klinkierem. Rytm okien i balkonów wzmocniono, stosując biało-czarne framugi okien i malując wnętrza balkonów na biało. Prace nad Mezonetowcem ukończono w 1960 roku, a starania architektów doceniono, nadając mu tytuł Mistera Wrocławia. W przestronnych mieszkaniach przydział dostawali podobno zarówno przedstawicieli tzw. inteligencji, jak i klasy robotniczej. Czyli tak, jak wszędzie.

W 1962 roku Mezonetowiec razem z Domem Naukowca architektki pokazano we francuskim czasopiśmie "L’Architecture d’Aujour d’hui".

Mezonetowiec we Wrocławiu
Autor: Julia Dragović/ Archiwum prywatne

Mezonetowiec doceniony

Blok trwał bez większych remontów przez dekady, przechodząc standardową drogę bloków w Polsce - lekkie przeszklenia wymieniano stopniowo na ciężkie okna w grubych plastikowych framugach, lokale usługowe dzielono ściankami, obklejano reklamami. Tynk się sypał, a wolne przestrzenie zajmowały banery wielkopowierzchniowe. Balkony nabierały coraz to nowych kolorów dobieranych wedle uznania mieszkańców (żółtych, seledynowych), podobnie części elewacji, a szyby wokół klatek schodowych nabrały turkusowego odcienia, okna mieszkań traciły podziały i czarne ramy. Mnożyły się bazgroły, niegdyś otwarty skwer pod blokiem wyparły miejsca postojowe i samochody.

W 2017 roku Mezonetowiec wpisano do rejestru zabytków, zmuszając mieszkańców i zarządców do zmiany. Parę lat później niszczejący blok doczekał się remontu pod nadzorem konserwatorskim. Odtworzono oryginalną kolorystykę, ramy i podziały okien, wypracowano kompromis na usługowych parterach. Dziś nawet szyldy sklepów są tu ujednolicone. Budynku nie szpeci już pstrokata reklamoza, a barwy i cienie znów tworzą rytm, jaki projektował zespół Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak. Pierwszy blok z dwupoziomowymi mieszkaniami w Polsce odzyskał swoją oryginalną formę pod koniec 2022 roku.

Raz na jakiś czas na rynek trafia mieszkanie w Mezonetowcu.

Zobacz także: Obok bunkra stanął nie-blok udający, że nie jest do mieszkania. To jeden z ciekawszych wrocławskich budynków socmodernistycznych

Podcast Architektoniczny
Anna Cymer: Ależ to jest brzydkie!
Architektura Murator Google News