Spis treści
Warszawski Młotek. Luksusowy blok miał być hotelem
Po wojnie, na działce po zniszczonym Instytucie Oftalmicznym, biuro obsługi cudzoziemców PUMA postanowiło wybudować hotel polonijny przeznaczony dla Polaków przyjeżdżających do Warszawy zza granicy. Projekt jeszcze w latach 60. wykonali Jan Bogusławski i Bohdan Gniewiewski. Budowa zajęła dwa lata, a w międzyczasie - w związku z kryzysem mieszkaniowym - podjęto decyzję o zmianie przeznaczenia. Hotel polonijny stał się blokiem mieszkalnym. W 1976 roku Młotek był już gotowy do użytku.
Zobacz także: 9 najciekawszych bloków Warszawy. Powstały w PRL-u i wyróżniają się na tle całej Polski
Do 140 mieszkań o nieco wyższym niż standardowo metrażu między 40 a 60 m² prowadziły szybkie windy. 10-piętrowy blok stojący w sąsiedztwie stacji Warszawa Powiśle wyposażono w domofony (wymieniano je jako udogodnienie), a na szczycie, w części widokowej, ulokowano Akropol - dwukondygnacyjną przestrzeń kawiarniano-restauracyjną. Lokale gastronomiczne pojawiały się w projektach innych warszawskich bloków i osiedli, jednak nagminnie pomysł ten był torpedowany przez władze jako zbędna fanaberia. Szczególnie, gdy kawiarnia miała znajdować się na szczycie budynku, a nie w usługowym parterze. I szczególnie, gdy miała służyć zwykłemu przodownikowi pracy.
i
Swoją drogą, jeśli już na gastronomię w bloku wyrażano zgodę, całość projektowali często właśnie Bogusławski z Gniewiewskim ze świetnych wnętrz (godzących jakość z ograniczonym budżetem). Były to za zwyczaj bloki w centrum miasta, uzupełniające pierzeję jako plomby. Młotek na Smolnej 8, punktowiec, był wyjątkowy. Na mieszkanie w ekskluzywnym budynku mogli sobie pozwolić jedynie ci, którzy dysponowali dewizami.
Młotek jest zabytkiem. Czy ewidencja chroni go brzydką termomodernizacją?
Od 2016 roku Młotek widnieje w gminnej ewidencji zabytków. Oznacza to, że w przypadku kontrowersyjnych decyzji inwestora konserwator ma możliwość wstrzymać prace, a planowane zmiany w wyglądzie powinny być konsultowane. Nie jest to co prawda wpis do rejestru zabytków gwarantujący pełną ochronę prawną czy dofinansowania do remontów, daje jednak jakiekolwiek możliwości działania urzędowi konserwatora w przypadku kontrowersyjnych ingerencji w wygląd budynku.
Zobacz także: Blichtr, dewizy i dwa programy TV. Victoria, najbardziej reprezentacyjny hotel w PRL
i
Młotek ma już za sobą jedną termomodernizację, która - ze względu na jej wygląd - całe szczęście objęła tylko jedną ze ścian. Dziś remont w takiej formie by się nie wydarzył. Najprawdopodobniej spowodowałby zresztą protesty i wysyp petycji autorstwa miłośników architektury socmodernistycznej, których z każdym rokiem przybywa. Nie mówiąc o głosach autorytetów. Trzeba przy tym jednak pamiętać, że problem termomodernizacji bloków nie jest jednowymiarowy.
Bloki to przede wszystkim dom dla mieszkańców, a im należy się komfortowe życie o każdej porze roku, nieobarczone jednocześnie kosmicznymi rachunkami za energię. W interesie polskich miast jest poszukiwanie rozwiązań, które pogodzą efektywność energetyczną z wartością architektoniczną bloków i budżetami spółdzielni czy wspólnot. Na ten moment poprzestaliśmy jednak na styropianie, tynku i farbach w odcieniach szarości przełamanej jaskrawością. A polskie osiedla znów stają się nijakie.
Zobacz także: Zamienił stryjek siekierkę na kijek. SM Silesia uczy nas, jak nie ocieplać bloków
i
Czy blok Młotek jest brutalistyczny?
Brutalizm zdobywa coraz większą rzeszę fanów w Polsce, niestety w parze za większą popularnością nie idzie popularyzacja wiedzy. W efekcie do pojemnego brutalistycznego worka pakuje się w mediach społecznościowych wszystkie budynki powstałe w czasach PRL-u, które cechuje ciekawa bryła i szary kolor. Młotek nie jest brutalistyczny, a socmodernistyczny.
Dlaczego? Młotkowi brak podstawowej cechy obiektów brutalistycznych, tzn. szczerości materiału. Monolit dokładnie otynkowano, nie widać więc, z czego go wybudowano, nie ma też widocznych elementów konstrukcyjnych. Jego monumentalność i niestandardowa forma sprawiają jednak, że wielu pojednawczo umieszcza go na pograniczu stylów. Wydaje się jednak, że jest to kompromis podyktowany raczej niedoborem prawdziwie brutalistycznych budynków w Polsce. Od lat są one regularnie burzone (Dworzec w Katowicach), a te, które się ostały, tkwią w zawieszeniu i niszczeją (Hotel Forum w Krakowie).
Zobacz także: Westerplatte. W 2025 roku brutalizm odchodzi po cichu, ale nie w samotności
Niemieszczenie się Młotka w brutalistycznej szufladce w żadnym wypadku nie jest dla niego ujmą - socmodernizm, a więc powojenny modernizm bloku wschodniego, cechowały znacznie ciekawsze i odważniejsze formy niż na Zachodzie, gdzie ambicje architektów studził rynek. Totalitarny ustrój oraz niemoralnie wysokie budżety na budynki władz czy użyteczności publicznej połączone z erą atomu, wyścigiem kosmicznym i wielkimi biurami projektowymi zostawiły w naszej części Europy absolutnie unikatowe obiekty, których architekci wciąż czekają na ponowne odkrycie.